Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


środa, 29 lutego 2012

Trzecia do kompletu...

pastela owadzia.
Tym razem, nocną porą powstała oczekiwana długo ostróżka!!!
Biała, bo miała być biała... z ważką, bo mi pasowała... akurat ważka!
Strasznie długo stała sobie na sztalugach jako szkic... dlaczego? bij, zabij, nie wiem!!!
Widać tyle czasu było trza...
Dosyć gadania... oto ona...


Dziękuję, że bywacie...

Okienko...

a właściwie "za oknem" - taki był tytuł ostatniej serii ATC na forum Pergaminart-u.
Ja wykonałam takie okienko... widok jest z zewnątrz, do wewnątrz... czyli stoimy na dworze i zaglądamy do kogoś przez okienko ;-)
Obrazek namalowany pastelami suchymi, "szybka" z kalki i rameczka też z kalki... całość można rozłożyć na czynniki pierwsze i oprawić sobie obrazek w prawdziwą szybkę... jeśli taka będzie wola ...
Lubię konwalie w każdej postaci... lubię je postawić sobie na parapecie okna właśnie... w jakims "siwaku" lub wiaderku...

Za  "szybką"


i bez "szybki"


Jak ja się cieszę, że Was tu widzę i komentujecie moje pokazy...


wtorek, 28 lutego 2012

Byłam...

Agnieszki i pobrałam nauki. Dziękuję Agnieszko za pomoc, za naukę, za cierpliwość...
Czyli po raz pierwszy zobaczyłam, pomacałam, wykonałam i MAM!!!!!
Pierwszy raz miałam okazję zobaczyć jak się to robi, sama zrobić i stwierdzić, że jest to naprawdę bardzo miłe uczucie pobawić się czesanką... na razie mowa tylko o układaniu, komponowaniu, zastanawianiu się co i jak itd, itp.
Dalsze etapy to już mozolna dość praca, ale efekty są warte zachodu - miałam okazję pomacać prace Agnieszki... są delikatne, leciutkie, piękne...
Jednego tylko trochę mi szkoda, ze nie można zatrzymać tej puchatości... a chciałoby się :-)
No i, aby wykonać dużą pracę trza mieć niezły stół!!!
No tak gadam i gadam i nic... a wcale nie bo zrobiłam i MAM!!! Zobaczcie sami... w domu nikt mi nie wierzył, że to moje...
Tylko zapomniałam poprosić Agnieszkę aby mi pokazała jak to się mota!!! Ale dam radę, będę nosiła a co!!!







Jak zawsze dziękuję i zapraszam ponownie ;-)

poniedziałek, 27 lutego 2012

Portrecik w ołówku...

Ciekawa jestem, czy osoby, które ją znają, a zaglądają do mnie, rozpoznają w tym portreciku, osóbkę sportretowaną???
Tym razem powstał on na kalce... trochę szkoda, że ją już przycięłam, bo mogłabym jeszcze koroneczkę dodać. Może osobno ją kiedyś dorobię...

Witam wszystkich serdecznie i zapraszam do oglądania... i komentowania.


niedziela, 26 lutego 2012

Do roboty...

się zabrałam... na jaja jeszcze czas, więc na razie tylko taka zajaweczka, jak przyjdzie czas jajowy, to pokaże niektóre jednojajowo ;-)
Schnie też miseczka frywolna dla znajomej Marysi, co to też długo czekała... bo o niej kompletnie zapomniałam... jak wyschnie i okażę się, że kształt trzyma to pokażę.
Myślę, że jak ruszyłam, to i tę ostróżkę skończę ... czeka na sztalugach sobie cichutko i nic nie mówi...

Oto one... jak widać paverpolowe, tylko jedno mi się inne zaplątało ;-), będą jeszcze srebrne, i pewnie kilka innych...



witam wszystkich i zapraszam ...

sobota, 25 lutego 2012

Pokażę...

wam jeszcze trzy... dwa zwierzęce, jeden niezwierzęcy...
Oczywiście wszystko archaizmy ... a wiecie dlaczego? Jakoś nie mogę się zabrać do roboty!!!
Może w końcu zmobilizuje mnie fakt, że nie mam co pokazać??? ;-)
Tylko nie każcie mi pokazywać archiwalnych pergaminków, bo nigdy nie skończę i nie zabiorę się do roboty ;-))))

Zielony kot, który pojawia się z niebytu... też zielonego ;-)


Niebieski koń... po wydostaniu się z niebieskiego ...


Ten haftowany obraz powstał przez przypadek, pierwohafty ( były dwa!!!) powstały na podstawie obrazu, namalowanego przez starszego pana, namalował obraz w młodości i już go nie posiadał, wnuki chciały zrobić mu niespodziankę. A dwa, bo gdy zobaczyli ten obraz w hafcie, to poprosili o jeden dla siebie!!! 
Miały być haftowaną kopią, a skoro kopia, to i kolory muszą być konkretne, trzy razy haftowałam młyn!!!... ten poniżej jest pierwszym. Ponieważ, haftowałam go wieczorową porą, (haftujące osoby pewnie wiedzą, że kolory wieczorem są inne niż w dzień) no i oczywiście wieczorem było ok... ( w tym rodzaju haftu nie ma się określonej palety kolorów, u mnie wygląda to tak, że mam wysypane nici na stół i biorę tę, która akurat mi pasuje,, często jest to spora ilość, to coś jak paleta z farbami) a rano jak zobaczyłam i porównałam z obrazem okazało się oczywiście, że są kompletnie innym odcieniem niż chciałam, tych kolorów w jakich miał być młyn...odłożyłam i zabrałam się za kolejny. Tak więc, sobie został u mnie ten biedny młyn... długo sobie był, aż w końcu się nad nim zlitowałam... i tym sposobem zostałam posiadaczką takiego obrazu, którego sama sobie pewnie nigdy bym nie zrobiła!!!!


Dziękuję za komentarze i miło mi, że o mnie pamiętacie pomimo archaizmów ;-)

czwartek, 23 lutego 2012

Ostatni...

w tej serii post o haftach.
Ponieważ Magda, nie wybaczyłaby mi, gdybym nie dotrzymała obietnicy.
Domagała się stanowczo, zielonej kapeluszowej... no to jeszcze jeden post musicie znieść o tej tematyce.

Specjalnie dla Magdy kapeluszowa zielona


Jak zielona to i wrzosowa musi się pojawić...


To jest też ten sam rodzaj haftu ale trochę inaczej zastosowany


Podobnie zastosowany, kobieta wschodu...



Dziękuję i proszę o więcej... komentarzy i wizyt oczywiście ;-)

środa, 22 lutego 2012

No to...

powspominajmy jeszcze trochę, to moje haftowanie...  tym razem same portrety.

Jakaś dziewczyna, już nie pamiętam, czy sama ją szkicowałam z głowy, czy też nie... ale chyba sama.


Tę na pewno sama, haft na czarnym jedwabiu, haftuje się koszmarnie, ale efekty są fajne...


Dziewczynka z kokiem, bardzo tę pracę lubiłam... na podstawie jakiegoś zdjęcia.


 Pola Negri ... przynajmniej miała być...


Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem... i dziękuję, że jesteście tutaj...

wtorek, 21 lutego 2012

Wspomnienia...

postanowiłam powspominać.
Kiedyś dużo haftowałam, haftem płaskim malarskim na jedwabiu ( sama nie wiem, jak znajdowałam na to czas... prace powstawały bardzo długo )... powstało sporo obrazów... większość podarowałam, zostało mi kilka w domu - resztę i też nie wszystkie, jedynie mam na fotkach...
Na blogu pokazałam kilka prac na początku, dzisiaj jakoś mi się zebrało na oglądanie tych fotek, postanowiłam i Wam pokazać kilka z nich...
Na jednej z prac widać mój podpis "Ata" tak sygnowałam kiedyś swoje prace - dowód dla Moniki-Aty, że nie ściemniałam ;-)-  potem gdy okazało się, że Monika na jakimś forum to Ata, byłam po prostu oburzona!, że nie mogę się zalogować swoim w końcu mianem ( nie omieszkałam jej tego powiedzieć!), zresztą najśmieszniejsze, że potem to Ata wprowadzała mnie w tajniki tegoż forum...
Ponieważ nie mogło być dwóch At postanowiłam zmienić swój - od tego czasu jestem Ataboh ...


Portret mojej córki...



 Praca mojego projektu, ulubiona praca mojego syna...



 Anioł ziemi... 


 Praca na podstawie obrazu Wyspiańskiego - Macierzyństwo


Dziękuję za Waszą tutaj obecność, pozdrawiam 

czwartek, 16 lutego 2012

Ponownie ze starego...

a właściwie ze starej deski do krojenia... Nawet specjalnie jej nie wyszlifowałam do gładkiego, widać że wcześniej ktoś na niej kroił chleb np.
Namalowałam na niej moje ulubione macoszki, będzie służyła za tło do kalendarza, takiego z wyrywanymi kartkami raz na tydzień. Kalendarz jest długi to i decha musiała być spora...kalendarz będzie częściowo zasłaniał malunek... Chciałam jednak, aby mogła występować solo, lub z innym np mniejszym kalendarzem. W końcu nie wiadomo czy zawsze będziemy mieli ten kalendarz!
Jak na mnie to ma bardzo żywe kolory... ale macoszki takie są! W naturze cieszą kolorami to i na desce też muszą cieszyć!!! Niech przyciągają wiosnę!!!
A do mojej wiejskiej kuchni będzie pasowała.




wtorek, 14 lutego 2012

Kompletnie nieciekawe...

dwa świeczniki, brudne, odrapane, smutne... stały sobie w SH.  Myślę, że gdyby były ciekawsze to dawno znalazłyby właściciela...
Gdy je zobaczyłam ... zastanawiałam się przez moment... ale kupiłam.
A teraz mam takie -  myślę, że fajne - świeczniki. Każdy zrobiony zupełnie inaczej a jednak pasują moim zdaniem do siebie...




Coś ze starego... na pędzle...

lub inne wysokie rzeczy.
Pamiętacie moje pojemniki na pędzle?
Nie mogę pojąć, że od razu nie zrobiłam tego kwadratowego! Chyba się zafiksowałam na okrągłe i ten uszedł mojej uwadze...
Jak w końcu mój wzrok padł nań... to od razu sobie go wykonałam w podobnym stylu, do kompletu. Jest tutaj decu paverpolowe tak jak w poprzednich, ale ten nie ma falbanek, koronka przylega wszędzie do pojemnika.  bardziej jest też widoczny motyw kwiatowy...
Fajnie się razem prezentują moim zdaniem...



Dziękuję za wasze zaglądanie do mnie... to mobilizuje...

poniedziałek, 13 lutego 2012

Czy wszystkie anioły...

są wiotkie, eteryczne, piękne i powabne???
Czy Anioły się starzeją?
A może po prostu, niektóre od razu są w tzw wieku starszym?
No powiedzcie sami... kto tutaj na ziemi był nam aniołem w dzieciństwie? Czyż nie Babcie!!! I one wcale nie wyglądały jak dzisiejsze babcie... oj nie!
A może były trochę podobne do tego anioła? ;-)




Ten anioł z masy solnej powstał tylko dlatego, że moja wnuczka chciała koniecznie, aby jej zrobić masę solna... a jak zrobić, to i z nią lepić!!!
Powiem Wam, że podziwiam wszystkich, którzy lepią... a może nie tyle lepią ( to była fajna zabawa), ale malują te prace... dla mnie koszmar... jak pomalować nie wyjeżdżając te wszystkie górki i pagórki? Te zakamarki???
A oto piękny anioł wykonany w całości przez moja wnuczkę - 4 letnią Zuzię!!! Prawda, że piękny????



Przy okazji zapytam, czy trzeba je pokryć lakierem????

Dziękuję za to, że jesteście i pozdrawiam...


niedziela, 12 lutego 2012

prezenty niespodziewajki

dla Maryni...
Pokazałam co dostała Rene. Ale niestety, nie sfociłam tego co dostała Marynia... więc musiałam poczekać, aż sama pokaże.
Pozwoliłam sobie wziąć zdjęcia z jej bloga ( myślę, że się nie gniewa)...
A oto te prezenty.





czwartek, 9 lutego 2012

Tulipan...

tym razem usiadł nań motyl...
Tu atmosfera bardziej spokojna... mniej ruchu... dla mnie tulipany ( jak mawiała moja wnuczka panytuli ), są kwiatami sztywnymi w swej naturze... stąd i atmosfera tej pracy jest mniej miękka... motyl nadaje jej lekkości...
Taka nie łąkowa, lecz ogrodowa... bardziej uładzona...
Oczywiście jest to pastela sucha...



Pozdrawiam wszystkich zaglądaczy ;-)

Dziękuję...

kolejny, raz.
Tym razem otrzymałam nagrodę za wygraną w wyzwaniu u Kasi.
moim największym zaskoczeniem była wielkość tej komódki... byłam przekonana, że są to miniaturki. Odpakowałam spore pudło i ukazała mi się spora komoda, w której szufladkach były jeszcze kolejne cudeńka... makramowa bransoletka i maso-solny aniołeczek, który mnie rozczulił.
Poza tym sporo jeszcze innych drobiazgów, dziękuję Kasiu za wszystko.
Zobaczcie sami:




Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za to, że tu bywacie.

środa, 8 lutego 2012

Praca dla Rene

Moje candy wygrała Rene... pamiętacie na pewno. Muszę przyznać, że natychmiast dostałam maila, jak tylko pojawił się komentarz, czyli zorientowała się, że to ona wygrała!
Szczerze powiem, że gdy zobaczyłam tak szybką reakcję, sądziłam, że wybierze coś gotowego, albo napisze, że się zastanowi... a tu niespodzianka.
Rene po prostu wiedziała co chce!!!
No i przeczytałam takie oto słowa
"Poproszę o Anioła, mojego Stróża białego albo ecru."
No i miałam niezłą zagwozdkę... bo nigdy nie robiłam tak jasnej figury!!! Nie potrafiłam sobie wyobrazić jak ona będzie wyglądała... wiedziałam, że będę musiała pracować z transparentnym paverpolem i zastosować białe materiały!!!
Postanowiłam poczekać, aż się pojawi... Anioł dla Renaty... nic mnie nie goniło, zajęłam się innymi sprawami, malowałam, pergamaniłam... i czekałam... intensywnie myślałam o Rene... ( zaznaczam, że się nie znamy, nawet nie jest ona moim częstym komentatorem), więc w zasadzie nic o niej nie wiem, zaglądałam od czasu do czasu na jej blog...
W pewnym momencie pojawił się... poczułam, że ma być ... delikatny, ulotny, wtulony, opiekuńczy... ale i monumentalny jednocześnie... czy taki jest?
Czy Rene takiego oczekuje? Takie pytanie mi się pojawiło, ale ja robiąc anioły dla konkretnej osoby, kieruję się tym co się pojawia... więc powstał.
Rene ... do wysyłki podała mi adres swojej mamy, sama zobaczyła Anioła wczoraj na zdjęciu ( w realu zobaczy dopiero, gdy będzie w Polsce na święta), ale pozwoliła mi pokazać go Wam już teraz!!!






wtorek, 7 lutego 2012

Dziękuję...

Mam okazję podziękować Jance...
Wiecie, co dostałam kiedyś maila od Janeczki, że "złapałam licznik", zaskoczenie kompletne, no bo co to znaczy złapać licznik???!!! Ale, w dalszej części wiadomości zostało mi wyjaśnione, że napisałam u Niej 7000 komentarz!!! a na koniec najmilsza wiadomość, że dostanę z tej okazji niespodziankę!!!
I dzisiaj przybył liston, w ręku miał kopertę, a w niej TO...




Wisior, w ciepłych barwach, pięknie wykonany... a do tego na masie perłowej Janeczka umieściła mi  co??? No sami zobaczcie maleńką macoszkę, mam wrażenie, że ona jest prawdziwa - wysuszona, ale to, musiałaby potwierdzić sama Janeczka!!!! Uwielbiam macoszki!!!!

Janeczko dziękuje serdecznie!!!!

sobota, 4 lutego 2012

Czy to jest może...

lawenda? No przynajmniej  miała być!!!
A co mi wyszło? Jak się wam wydaje?
Bo ja sama nie wiem, ale na pewno jest to jakieś kwiecie... no i jakiś owad też jest, skrzydełka pozostawiają chyba wiele do życzenia ... ale jest to mój pierwszy owad!!!
Zdaje się, że tym razem wszystko to jest po prostu jakieś - jakiś kwiat i jakiś owad ;-)... ale jako całość nawet po skończeniu, stwierdziłam, ze może być!
Długo zastanawiałam się czy to pokazać... ale w końcu , jestem dopiero początkująca, więc dlaczego nie!!!
Jestem też w trakcie wykonywania pracy dla Rene... o tym na razie cicho, sza...




środa, 1 lutego 2012

Pergaminowo... też

trochę musi tutaj być...
Na forum Pergaminart - u poproszono mnie o wykonanie kartki na luty. Postanowiłam połączyć kilka spraw, i tak.
Luty to:
1. zima, stąd na pracy jest tzw efekt śniegu i kartka jest w bieli
2. walentynki, których ja osobiście nie obchodzę, ale są! stąd serduszko
3. trochę romantyzmu nie zaszkodzi, więc kwiecie
 a przy okazji
4. bywają i jakoweś urodzinki albo imieninki - to może być i na taką okazję prawda ?
5. gdyby dołożyć, jakieś drugie serducho, to i na ślub nadałaby się - jak znalazł gdyby co...
A więc, przedstawiam wzorek autorski, bardzo uniwersalny, co wynika z powyższego opisu...


Tę kartkę zgłaszam na wyzwanie w Zrób to!