Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


sobota, 27 października 2012

W surowy

len ubrane pudełko. Tak tym razem padło na szary, zgrzebny len z dodatkiem dżinsu, białego lnu i surowej koronki...
Wykonałam kolejne pudełko ( wymiary 25 x 17 x 10 ), kartonaż od A - Z... na zewnątrz zastosowałam w/w materiały, wewnątrz papier.
Ozdobą jest kolejny haft na białym jedwabiu przypominający grafikę ... wykonałam go zainspirowana "Czeszącą się " Władysława Ślewińskiego.
Ten haft ozdabia górę pudełka, oprawiłam go w ramkę dżinsową, podkład to biały, grubo tkany len.
Tym razem z boku dodałam kolejną rameczkę ( podobnie oprawioną ), rameczka jest pusta - można do niej sobie wsunąć  np. małe zdjęcie, albo informację co zamknęliśmy w pudełku.

Widok ogólny... z widocznymi obydwoma ramkami...


Sam haft... 


No i wnętrze wyklejone papierem, który bardzo lubię... w tym przypadku może zaskakujące zestawienie wnętrza i zewnętrza, ale moim zdaniem ten papier świetnie ożywia tę pracę...


Dziękuję za przemiłe Wasze komentarze, pozdrawiam i życzę dobrej nocy...

piątek, 26 października 2012

Proste

pudełko kartonażowe, czyli od A - Z wykonane ręcznie.
Pudełko oklejone dżinsem ciemnym na zewnątrz, jaśniejszym dżinsem na klapie, wnętrze wyklejone papierem niebieskim.
Jedyną ozdobę tej pracy stanowi haft na białym jedwabiu oprawiony w ramkę z jasnego dżinsu, pod ramką jest biały len aby ramka nie zlewała się z tłem..
Haft również prościutki, wykonany czarną muliną, tak aby przypominał grafikę.
Wykonałam go kiedyś, gdy moje córki były małymi dziewczynkami. Zresztą panienka na tym hafcie przypomina jedną z moich córek, a samo pudełko przeznaczone jest na opakowanie kilku niebieskich kubków... dla tej córki właśnie.
Kubki się mieszczą chociaż trochę im ciasno... trudno tak wyszło. Po prostu włożę je tuż przed podarowaniem i nakażę zaraz wyjąć.  ;)))



Dziękuję za tak dużą liczbę komentarzy w poprzednim poście... i zapraszam do siebie...jak najczęsniej.



Masz

takie oczy zielone
Zielone jak letni wiatr
Zaczarowanych lasów
I zaczarowanych malw
Dla Ciebie mały ogrodnik
Zasadził... 

tekst  Henryk Rostworowski i Julian Kacper
Oczywiście  ( dzięki Snow )
A co do śpiewania - to i tak zdecydowanie wolę Demarczyk. :)





Wiem, wiem ten mały ogrodnik zasadził róże. A na mojej tacy zakwitły powoje... i pną się, i pną ku górze...
Taca pobielona leżała sobie od baaardzo dawna... ale jakoś nie było mi z nią po drodze., aż do wczorajszej nocy. Po prostu to był ten moment dla tej tacy... wczoraj wziąwszy pędzel do ręki, wiedziałam, że na tej tacy będą piąć się powoje...

Oto ona... jeszcze przed lakierowaniem... ale ono już nic nie zmieni na niej poza zabezpieczeniem.

Sam malunek


taca w warunkach domowych


i w pełnym jesiennym słońcu


Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że bywacie

środa, 24 października 2012

Czy ten...

...Pan i ta Pani są w sobie zakochani?
Czy ta Pani tego Pana chce?
Bóg całować karze i prowadzi przed ołtarze,
lecz naprawdę nie wiesz jak tam jest.



Autor tekstu: Wojciech Klich



No właśnie ... czy? Jak myślicie? Chce, czy nie chce? Czy są zakochani?
Będzie prowadzić przed ołtarze? Czy to tylko małe co nieco? 

Kiedyś najczęściej prowadził... teraz często nie prowadzi. Dlaczego? A nawet jak zaprowadzi, to niestety coraz częściej, nie dopełnia się przysięgi... że na zawsze... że w zdrowiu i w chorobie... 
Często zastanawiam się dlaczego? Przecież miłość się nie zmieniła... bo ...

"Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie dopuszcza bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma... Miłość nigdy nie ustaje..." Hymn o miłości wg. św Pawła

No to dlaczego?


Jak myślicie chce, czy nie chce?

Pozwoli się pocałować? A może nie?


A jednak pozwoliła :-)


No to ciekawe, czy ten Pan i ta Pani... są w sobie zakochani....


Pozdrawiam wieczornie....



Wiem...

to nie ta pora, ale jak powstała te rzeźba, to skojarzenie samo mi się nasunęło.
Dziewczyna idzie na bal, jeszcze tylko musi poprawić podwiązkę, tylko kto teraz nosi podwiązki?
A może jednak ... idąc na bal, dlaczego nie!
A może wcale na żaden bal nie idzie? Może tylko spotkać się z kimś?
Być może?

Oto ona... w jasnej perłowo szarej sukni, z czerwoną halką i pomarańczową podwiązką...




Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze. 







poniedziałek, 22 października 2012

Dziecię

anielskie.
Pamiętacie, kiedyś powstały dwa takie niebieskie dzieciątka.
Jedno właśnie ze świeczką, drugie na pudełku taki co postanowił odpocząć.
Tym razem wykonałam kolejne dziecię anielskie ze świecznikiem ... tyle, że kolorze biało - kremowym. Świecznik można wyjąc i umyć. Samą pracę myje się jak wszystkie pod zimnym prysznicem.


Ciekawe czy Wam się spodoba i to dziecię.



Serdecznie pozdrawiam... i muszę powoli wziąć się do roboty bo coś się lenię ;-)

piątek, 19 października 2012

Kompletnie

inna dziedzina mojej działalności. Kartka i to pergaminowa!
Poproszono mnie o wykonanie kartki na 18 urodziny... ponieważ nie korzystam z gotowych wzorów, trochę mi zajęło wymyślenie co i jak.
Sam motyw wpadł mi do głowy przed snem, na szczęście do rana nie zapomniałam ;-)
Solenizantka listopadowa, więc wpadł mi do głowy pomysł z symbolicznym drzewem życia i opadającymi liśćmi ... jak na tę nazwę miesiąca przystało.
Chciałam, aby kartka była jednocześnie trochę nostalgiczna - coś się kończy - ale i radosna - bo coś się zaczyna. Trochę poważna, bo jednak dorosłość... trochę wesoła bo ta dorosłość, to taka umowna jednak...
Mam nadzieję, że mi się udało to osiągnąć, no i że ta kartka przypadnie do gustu osoby zamawiającej i obdarowanej.

I tak nostalgia to opadający liść z 18- tką z drzewa życia..., stonowana zieleń pod samą pracą. A radość i nawiązanie do dziewczęcości to podkład w kwiatki naprawę wesoły ( zdjęcia trochę przekłamują kolory ), kartonik jest delikatny, pogodny i błyszczący. A sama baza kartki jest soczyście zielona z wiosennymi liśćmi.


Do tego koperta z kalki w słoneczniki 


Słoneczniki na kopercie są lekko podtłoczone, co daje efekt trójwymiarowości.


Dzisiaj piękny dzień pozdrawiam serdecznie każdego kto tu zagląda 

środa, 17 października 2012

Notes

dla konkretnej osoby.  Mam nadzieję, że się spodoba.
Kartonaż, czyli od A - Z.
Oklejony z zewnątrz dżinsem w kolorze ciemnego granatu, ozdoba tym razem specjalnie na ten cel namalowana - narysowana - nie mogę się zdecydować czy tak, czy tak, ponieważ technika jest mieszana... rysowałam kredkami akwarelowymi, ale i podmalowałam pisakami Art&Graphic do pergaminu i trochę farbami akrylowymi. Sam malunek został poczyniony na białym lnie, który potem obcięłam i posiepałam. A na koniec przykleiłam do okładki z dżinsu.
Wnętrze notesu wykleiłam papierem, tylko jedną z kieszeni dżinsem - tym samym co na zewnątrz.
Te dwa skosy to są kieszonki, można tam cosik sobie schować :-)

Namalowałam konwalie i niezapominajki... materiał jest przyklejony gładko, to malowanie nadaje taki efekt.


A to wnętrze, kieszonki to ta mała niebieska i większa granatowa.


Pozdrawiam i cieszę się, że jeszcze chcecie do mnie zaglądać... 

wtorek, 16 października 2012

Wpadłam w ciąg

normalnie... ale powoli mi mija.
Kolejne pudełko, kolejny haft. Już nie z tych kompletnie porzuconych, ale od kilku lat leżał sobie w szafce, tyle, że wiedziałam, gdzie leży. Nie był przeznaczony na wywalenie.
Po prostu nie oprawiłam go przyzwoicie od razu, i tak potem jakoś zeszło.
Teraz gdy przejrzałam ( nie żeby tak dokładnie ) swoje zasoby haftów wszelakich,  ten również został zliczony do "zapudłowania".
W tym przypadku wiedziałam, że to będzie płytkie pudełko.
Powstało oczywiście od podstaw, czyli od pocięcia tektury itd itp.. czyli kartonaż.
Samo pudełko ma wymiary 20 x 21  x 4 cm, a hafcik 10 x 11 cm, wykonany oczywiście haftem płaskim, malarskim tym razem na batyście.
Okleiłam pudełko szarym, grubo tkanym  lnem i materiałem obiciowym. Wnętrze również oklejone materiałem.
A co na hafcie? Sami zobaczcie, myślę ,ze jest trochę wielbicieli tego kogoś ...

Oto i on, jamnik w całej swej postaci...


Pierwsza odsłona pudełka


i druga, aby zobaczyć wnętrze


Jakże ja się cieszę, z Waszych wizyt w moim świecie... dziękuję.




niedziela, 14 października 2012

Nie całkiem

odrzucony tym razem...
Ten hafcik, był przez niewielki okres oprawiony w ramkę i z tego co pamiętam wisiał w pokoju moich dzieci... Ponieważ jednak nie było to to... powędrował do lamusa. Razem z ramką powędrował... i pewnie tak leżałby tam sobie, aż by się rozpadł... gdyby nie to, że po zrobieniu pierwszego pudełka ( z bratkami ) przypomniałam sobie, że taki kiedyś był. Poszperałam i znalazłam kilka takich wyrzuconych oprawionych małych i większych prac.
Ta praca jest maleńka... już gotowe wieczko ma wymiary 15 x 17, a pudełko wysokie jest na 10 cm..
Tym sposobem powstało pudełko dla dziewczynki lub nastolatki... zresztą takie było przeznaczenie samego obrazka... jest na nim dziewczynka z lalką i książką. Praca powstała ( jakieś 20 lat temu ) na podstawie zdjęcia mojej córki... pamiętam nawet tę sukienkę.
Haft wykonany jest na jedwabiu... co tym razem jest widoczne, bo wyhaftowana jest tylko postać a samo tło pozostało jedwabne.
Pudełko zbudowałam metodą kartonażu od podstaw, czyli od wycięcie elementów z tektury, sklejenia ich aby nabrały kształt pudełka, do oklejenia.
Oklejone zostało zielonym lnem. Rameczka wokół haftu oklejona została białym lnem, następnie po wewnętrznym brzegu została pokolorowana.
Jako dodatkowa ozdoba gra tutaj bawełniany sznur, który jest wokół dolnej części pudełka i w postaci kokardki na wieczku.
Wnętrze okleiłam papierem, który rozjaśnia całość.




Na tym zdjęciu widać, że pod haftem jest opcieplina, dająca wypukłość.


Pozdrawiam wszystkich zaglądających... 






sobota, 13 października 2012

Kolejny z serii

odrzuconych.
Haftów oczywiście.
Tym razem na pudełko wskoczył anioł niebieski, niosący światło. Też po wyhaftowaniu ( haft powstał kilka lat temu ), jakoś nie przypadł mi do gustu i zaliczyłam go do nieudanych. Jest to również haft na jedwabiu.
Tutaj, kolory zupełnie inne... już nie ma różowości, tylko niebieskie, granaty i żółcie.
Gdy zaczęłam się zastanawiać, do jakiego stylu pudełka pasowałby mi ten haft, natychmiast wpadł mi do głowy styl "surowy"...
Stąd to pudełko ( wymiary takie jak różowe), wykonane od podstaw okleiłam, surowym, grubym nierówno tkanym lnem. Materiał pozyskałam z worków, które zakupiłam z magazynów wojskowych.
Aby nieco złamać całość podłożyłam pod ramkę haftu warstwę oklejoną ciemnym granatem i tym kolorem też okleiłam wnętrze - ono nie jest czarne!
Jedyną ozdobą i to również utrzymaną w stylu "surowy", jest obramowanie ramki i kokardka ze sznurka konopnego... również mocno surowego. Kiedyś używało się go do wiązania snopków.

Oto kolejne pudełko z "aniołem odrzuconym"




Dziękuję za wizyty... cieszę się zawsze, staram sie odpisać na każdy komentarz. Pozdrawiam

piątek, 12 października 2012

Odrzucony

onegdaj, jako nieudany... przywrócony do łask ...
Mowa o hafcie oczywiście. Wykonałam dwa takie aniołki... jeden to miał być anioł ziemi... pilnujący porządku na tym naszym padole... drugi... drugiego przedstawię jak przyjdzie jego czas.
Dzisiejszy to ten niby, że pilnujący - teraz jak go ponownie zobaczyłam po latach, wcale mi na takiego nie wygląda... raczej jakiś taki opiekun miłości mi się jawi ;-)
Do tego ten kolor... toć ja nie lubię różu... dlaczego wykonałam różowego? Oto jest pytanie...
Ale skoro już jest różowy, to i materiał musiałam jakoś dopasować. Powstało pudełko w zgaszonym tzw. brudnym różu ( jedyny odcień, który trawię).
Sam haft nie jest duży 13 x 9 cm  , do haftu dostosowałam wielkość pudełka 21 x 16 x 10 cm, które tym razem wykonałam od A - Z. Czyli poczynając od wycięcia elementów z tektury...
Tym razem zastosowałam grubą bawełnę w odcieniu tego brudnego różu, na której były te dekoracyjne pasy, widoczne na pudełku. Jedna warstwa jest oklejona białym lnem dla kontrastu... i myślę, że dobrze to całości zrobiło.
Sam haft wykonany jest na jedwabiu... czego nie widać ;-)
Tak jak w przypadku poprzedniego pudełka pod haft podłożona jest ocieplina, co daje wypukłość samego haftu... jest to tu mniej widoczne, bo ramka jest grubsza.

Przedstawiam Wam pierwszego aniołka, który wskoczył na pudełko...




Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem... i zapraszam ponownie jak mawiają np w Biedronce ;-)



środa, 10 października 2012

Zachowam od zapomnienia...

tak właśnie...
Tym razem, jest to pudełko tylko z elementami kartonażu.
A zaczęło się od tego, że mój pierwszy obrazek wykonany haftem płaskim malarskim od dawna sobie leżał, w zasadzie nawet nie bardzo wiedziałam, gdzie sobie leży.
Po prostu jego oprawa mi pękła, stara okrągła rama poddała się czasowi, nie była to jakaś stara, stareńka rama... nie, po prostu rama i tyle.
Ponieważ od razu nie oprawiłam go ponownie, to niestety nie doczekał się...
Aż do wczoraj... szukając czegoś tam w swoich przepastnych zbiorach rękodzielnych, natknęłam się na ten haft...
Stwierdziłam, że skoro jest to mój pierwszy... to nie powinien tak leżeć porzucony...choćby z sentymentu.
Usiadłam i zaczęłam myśleć - co z nim począć.
I tak mój wzrok padł na kolejne coś co sobie leżało... bo szkoda wyrzucić... bo przecież coś z tym zrobię... kiedyś.
A było to pudełko po filiżankach!
Spore pudełko, ale i haft nie jest maleńki, więc pasują do siebie...
Niedawno nabyłam też len... no to poszło...
Pudełko okleiłam lnem, wycięłam potrzebne elementy z tektury introligatorskiej, te również okleiłam.
Wyprałam haft... niestety w tamtych czasach nici dostępne były jakie były... gdzieś mi z lekka pofarbowały... ale na tyle delikatnie, że haft nabrał fajnego charakteru.
Wycięłam z tektury odpowiednie koło, podłożyłam ocieplinę, okleiłam materiałem z haftem... i całość zmontowałam. wnętrze okleiłam już papierem w kolorze ciemnej zieleni, dodałam surową koronkę i ... tak powstało to pudełko...

Mam nadzieję, że widać na tej fotce to, iż pod haftem jest miękka podkładka co nadaje haftowi wypukłość.


Zielone wnętrze nieco ożywia całość, a koronka nadaje elegancji wnętrzu.


Tu z innej perspektywy, zamknięte.


Buziaki dla Wszystkich




wtorek, 9 października 2012

Paverpol

wrócił na salony ;-)
Tym razem ubrałam manekin... i podjęłam próbę mocnego pomalowania akrylami.
Efekt powiem, że na tyle pozytywnie mnie zaskoczył, iż pewnie powstanie rzeźba w tym stylu.
Czy w tych kolorach nie wiem, ale w tym stylu...

A oto rzeczony Pan Manekin


W domu na starym meblu...


I oświetlony jesiennym słońcem



Pozdrawiam i ogromnie się cieszę, że mnie odwiedzacie.


sobota, 6 października 2012

Kolejne podejście

do malowania na jedwabiu.
Ponownie dwie chusty... muszę zakupić jedwab... mam ogromną ochotę namalować pareo...

Pierwsza, to powój, wychylający się z cytrynowej żółci... na tle niebieskim z dodatkiem różu i jasnej zieleni... pokazuję z ramą ( na prośbę Jazz ).


Drugą pozostawiłam białą, bo te maleńkie kwiatki niebieskie bardzo spodobały mi się na bieli, myślę, że kolorowe tło nie byłoby fajne. Ta jest malowana na szyfonie jedwabnym, jest cieniutka jak mgiełka.





piątek, 5 października 2012

Idzie jesień...

a nawet już przyszła. Czas na ciepłe skarpety i gorące zupy!
Jak się rzekło, tak uczyniłam... naciągnęłam ciepłe skarpety, sięgnęłam po spory talerz, odpowiednią łychę i dalej do dzieła... tylko gdzie by tu usiąść? Coby w spokoju strawę zjeść? No gdzie?

Może na telewizorze przycupnę? Zjem, dowiem się czegoś ciekawego?  Eeee nie, za  głośno, do tego ciągle ta polityka, to nie dla mnie. Jeszcze jakiejś niestrawności się nabawię!


No to może przycupnę na brzegu szafki, w kuchni. Wszystko pod ręką... Eeee też nie, ciągle ktoś coś chce. A to jeść, a to pić... ciągle słyszę posuń się, muszę sięgnąć... toć w takiej atmosferze nie da się spokojnie zjeść!


Już wiem, wejdę do góry na szafkę! Tu nikt mnie nie będzie przesuwał... no tak, ale za wysoko, spadnę jeszcze albo wyleje gorącą zupę komuś na głowę!


O TU! Będzie najlepiej, na koszyku, obok pieca sobie przycupnę cichutko. Idealne miejsce w ten zimny, jesienny dzień. Tu zostaję i zjem...


Pozdrawiamy serdecznie ja i ta co mnie wykonała ;-)