Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


piątek, 28 grudnia 2012

Nie lubię

za bardzo masy solnej, tzn nie lubię sama z nią pracować, szczególnie nie lubię jej malować!.
Zuzance raczej nie udaje się mnie namówić na lepienie, bo ja nie uwielbiam, a ona owszem, chce aby jej zrobić masę. Potem entuzjazm jej mija, a ja pozostaję z kulą masy solnej ;)
Ponieważ w święta Zuzanka zachorowała na grypę i nadal jest słabiutka, a wczoraj jej mama ( siłą rzeczy wnuki przyszły do babci, aby mama mogła chorować w spokoju ), więc zaproponowałam lepienie z masy solnej... myśląc, że dziecko się zajmie chociaż przez jakiś czas.
Najpierw jak zawsze radość na buzi... a gdy już kula masy powstała, entuzjazm zmalał prawie do zera... i dziecko poszło się położyć.
Czyli miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze.
Razem udało nam się zacząć "Ciotkę Klementynę", która idzie do wujka Stacha na imieniny... dalej już sama babcia lepiła rzeczoną.

Ciocia jak to ciocia, wystroiła się jak należy na taką okazję. Płaszczyk w futrzanym kołnierzem, a jakże. Kokarda we włosy. torebka w dłoń, nie zapomniała też o kwiatku dla wujka... i idzie.



Prawda, że nawet z tyłu prezentuje się szykownie? Włosy są dziełem Zuzanki!


Ponieważ masy solnej było sporo, to cóż było robić...lepię dalej. Powstał anioł, trochę wyższy od cioci, ale równie elegancki. Z kwiatkiem we włosach i z kaczuszką na sznureczku.


Fartuszek zawiązany na kokardkę...


Z resztki, ulepiłam mniejszego aniołka. Też chyba niczego sobie. W koszulce z kołnierzykiem, w fartuszku z kieszonką. Towarzyszy mu kotek Mruczek.


Fartuszek pięknie zawiązany.


Myślę, że nie będą malowane... chyba, że Zuzanka postanowi inaczej i je pomaluje ;)

Są to chyba moje pierwsze twory z masy solnej, z których jestem zadowolona. Upiekłam je w piekarniku i mają fajne ciastkowe kolorki. Co prawda Ciocia nam trochę przytyła w piecu, ale to dodało jej tylko charakteru.

Pozdrawiam serdecznie....





czwartek, 27 grudnia 2012

Opasałam się

na to wygląda...
Czyli ciąg dalszy, opasek dla Zuzanki.  Tym razem z dodatkiem haftów.

Opaska w kolorze ciemnego turkusu - piszę, bo na fotkach kolory nie do końca te, co być miały.
Baza to stara plastikowa opaska Zuzi, obszyłam ją filcem - ręcznie oczywiście .
Jako ozdobę wycięłam coś na kształt liścia, wykonałam na tymże kwiatki prościutkim haftem, zszyłam i wypchałam delikatnie. Całość doszyłam do opaski.


Zuzia lubi spineczki do włosów ( bardziej niż opaski ;) ), więc dostanie też spineczki. Bazą są stare spinki bez ozdób. Na kółkach ( 3 cm średnicy ) niebieskiego filcu, wyhaftowałam maleńkie kwiatki, zszyłam i wypchałam, aby były wypukłe.


Razem haftowane ozdoby... nie jest to komplet. 


To już ostatnie  z serii - ozdoby Zuzanki.

Pozdrawiam serdecznie i miłego jutra.

środa, 26 grudnia 2012

Ja chyba

już jestem uzależniona ;) - może na jakiś odwyk muszę ?
Dwa dni... ok. ale dłużej już nie dało się. Wiem, wiem, w święta się nie pracuje... ale przecież to nie praca, to tylko małe co nieco... jak mawiał Miś.
To taki mój kolejny pierwszy raz, a nawet dwa pierwsze razy.
Uszyłam opaski na włosy dla Zuzanki. Szyte ręcznie...


Pierwsza jest na bazie opaski plastikowej, którą obszyłam filcem.  Całość ciemno niebieska z maleńkimi dodatkami czerwieni.


Jako ozdobę doszyłam kokardę z filcu.


Druga, mięciutka, z t-shirtu  w biało - granatowe paseczki


Jako ozdobę dodałam kwiatek z czerwonego t-shirtu - taki kwiatek to mój absolutny debiut. Muszę przyznać, że fajnie to wygląda - pewnie jeszcze wykonam jakiś na gumkę do włosów dla Zuzanki. A może i sobie jako dodatek do otulaczy? Zobaczę.


A tak się prezentują razem...


Jak powiedziałam tak zrobiłam. Jest kwiatek na gumce do włosów. A skoro powstał to pokazuję do kompletu.



Pozdrawiam i najserdeczniejsze ślę...





piątek, 21 grudnia 2012

Biegnę

do Was z życzeniami...

Świąt spokojnych i radosnych, aby w Waszych domach i sercach zawsze było świątecznie i pięknie każdego dnia świątecznego i nieświątecznego ...

ten post to ostatni przedświąteczny... pewnie będę zaglądała od czasu, do czasu ... 

Jako dodatek do życzeń, kilka ujęć z mojego domu...

W tym roku u nas jest nie tylko surowo...

znalazł się kącik niebieski

ekologicznie -srebrno - czerwony


surowo - naturalny


biało - czerwony z odrobiną złota ( to na moim piecu w kuchni )


A takie oto świeczniki, będą stały na naszym stole... tym razem będą tę rolę pełniły słoiki... jak widać nawet anioł zastanawia się co ja jeszcze mogę wymyślić .... może powinnam przestać już kombinować ;)


Pozdrawiam wszystkich i życzę pięknych świąt...



poniedziałek, 17 grudnia 2012

Tak pamiętam.

za oknem zima ... w zasadzie to nie daje nam zapomnieć o sobie, albo mróz, albo tak jak teraz plucha... brrr.
A ja Wam na przekór aurze, pokażę deseczkę w maki, a w zasadzie w łąkę makową :)
Taką oto deseczkę zamówiła u mnie Jola , jako podziękowanie za jej ogromna serce. Pozwoliła mi mieszkać u siebie pod swoją nieobecność... jest wielka. Jola oczywiście nie deseczka...


Jolu dziękuję...

Deseczka


i moja malowanie


A teraz pochwalę sie co dostałam od Danusi ... dziś dotarł do mnie Gnomek. Zobaczcie sami!


Znalazł już swoje miejsce, pilnuje skarbów w naszej baaardzo starej skrzyni. 


Pozdrawiam serdecznie, chyba muszę się zabrać za piernikowanie ... bo święta bez zapachu pierników to nie święta.




sobota, 15 grudnia 2012

Moja wnuczka

Zuzia zgłosiła się na konkurs w przedszkolu.
Zadanie było niełatwe - trzeba było wykonać bombkę samodzielnie, dopuszczalna była pomoc osób starszych - ale tylko pomoc.
Myślę, że Zuzia wykonała zadanie i zmieściła się w wymogach.
Zadanie było trudne również dlatego, że ta babcia ( czyli że niby ja ) wymyśliła taką trudną bombkę ;) jak poinformowało dziecko swoją mamę, która przybyła z odsieczą ;)

Oto Zuzia i pomocnicy przy pracy :) w końcu nawet Mikołaj ma pomocników prawda?


Zuzia wykonała większość kwiatków, a nie było to łatwe zadanie, bo trzeba było na szpilkę nałożyć koralik, cekin i kwiatek. Za pomocą tychże przymocowała hafcik do kuli styropianowej, a następnie powbijała wszystkie szpilki z kwiatkami pomiędzy wstążkami. Nadmieniam, że Zuzia ma 5 lat.

Oto jej dzieło! Pracowała przy nim około półtorej godziny.


Pozdrawiam wszystkich serdecznie, dziś w zasadzie tylko sprzątam i wykonuję rolę pomocnika.


piątek, 14 grudnia 2012

Jestem

wcześniej niż planowałam, cóż nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli. Nie zawsze nasze plany mogą być zrealizowane. Bywa... trudno, chociaż szkoda.
Nic nie robię po powrocie ... twórczo znaczy się :)
Teraz muszę ogarnąć dom, święta tuż, tuż...
Pokażę dwie prace, których Wam nie pokazałam wcześniej.
Pierwsza to mama z niemowlęciem na ręku. Praca, którą pomalowałam akrylami, czarna rzeźba, pomalowana błękitnymi akrylami, niestety na zdjęciu chyba nie widać, że ten błękit zaczyna się niemal bielą od góry i kończy niebieskim na dole. Ale innego zdjęcia nie będzie, bo tej pracy nie mam. Jest już u nowej właścicielki.



Kolejna praca, również jest już na miejscu przeznaczenia... wykonana jak widać po widokach jeszcze wcześniej...

Praca prawie "letnia" w charakterze...


Na koniec pochwalę się, co dostałam w ramach wymianki z Ivonną. Ivonna zaproponowała mi wymiankę, skorzystałam i dostałam jej niesamowite otulacze. Jeżeli ktoś ma ochotę, to polecam jej prace, są świetne. Już miały premierę i jestem nimi zachwycona.



Pozdrawiam serdecznie i znów jestem, nie będę zamęczała... bo muszę sprzątać ;)



środa, 5 grudnia 2012

Wyjeżdżam

więc żegnam się z Wami na 11 dni. Wiem, to nie wieczność - ale odpoczniecie ode mnie i od moich prac. ;)
Gdybym miała szczęście wygrać jakiś prezent w rozdawajkach, w których biorę aktualnie udział, proszę bardzo grzecznie, aby rzeczone poczekały na mój powrót.
Abyście nie zostali z niczym, na koniec pokażę Wam rzeźbę użytkową...

Oto rzeźba - stojak na biżuterię


Tym oto akcentem żegnam się na te 11 dni, będę ponownie osiągalna w sieci po 17.12 wówczas pewnie się odezwę, a na pewno pooglądam i nacieszę oczy tym co powstanie u Was.
Wszystkiego dobrego na ten czas.




wtorek, 4 grudnia 2012

Nie wiem

czy jutro będzie czas, więc jeszcze dziś pokażę cosik... a jutro albo tak, albo już nie.
Tym razem taki trochę misz i masz ;)

Zacznę od nie paverpolowego ... pokażę chusty jedwabne malowane wczoraj w nocy...

W tej kolejności powstawały... chusty są trudne do sfotografowania... bez Zośki, Maryśki albo innej pomocy... stąd fotki są jakie są...

Ta jest mocno wyrazista pomimo, brązowego tła, czerwień i tak robi swoje...


Ta z kolei baaardzo pastelowa, ale też najbardziej kolorowa - chyba najbardziej straciła na fotce...


A ta jest ... myślę, że taka kobieca w dosłownym tego słowa znaczeniu... jednocześnie  delikatna, ale i wyrazista.

tu są wszystkie trzy, fotki robione przy sztucznym świetle niestety...


Dalej będzie już tylko bombowo ;)








Serdecznie pozdrawiam... jutro pewnie się odezwę, ale może bez fotek ;)





poniedziałek, 3 grudnia 2012

Wspólny ...

właśnie co? Co mogłoby połączyć te rzeźby? Jaka opowieść?
Czy te osoby mogłyby jakoś razem zaistnieć? Nie będzie łatwo, ale spróbujmy ;)

Dzisiaj w teatrze tańczy nasza znajoma ... pierwszy jej występ, musimy oczywiście zobaczyć. Mamy taką grupę znajomych, staramy się uczestniczyć w ważnych wydarzeniach, każdego z nas... tym razem idziemy do teatru - na występ Gośki...
Strój wieczorowy podobno nie obowiązuje :) Dobrze, bo niektórzy z nas mieliby kłopot.
Nie lubię się spóźniać, więc nie czekając na resztę idę sama.


Jasiek i Zośka na pewno polecą na ostatnią chwilę


Jasiek, jak to on, przyleciał do Zośki zaraz po wykładach. Nawet nie zdążył się przebrać... jak widać.


Luzak z niego totalny!

Zośka szybciej, bo się spóźnimy!
Teraz oczywiście mu się spieszy, więc popędza Zośkę. Jak zawsze. 


Już lecę tylko coś mi do buta wpadło... już lecę! Pomógłbyś mi, a nie poganiał!


W drzwiach teatru, wita mnie Marysia... jak zawsze dystyngowana... poważna.



Ale przecież my na występ Gośki... gdzie oni są ten Jasiek i Zośka! No tak, spóźnią się jak zawsze. 
Chodź idziemy ...  oni wpadną na ostatnią chwilę.

A oto bohaterka wieczoru... roztańczona... lekka



Ciekawe jak my się razem dogadujemy? Często mnie to dziwi... tacy jesteśmy różni... a jednak lubimy się nawzajem.

Znów duuuużo naraz. Jutro jeszcze coś wrzucę. Ale potem będzie dłuuuga przerwa.
Obiecuję !