Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


czwartek, 28 lutego 2013

Posuwa

się ... powoli do przodu... myślę, że niedługo skończę.
W zasadzie bezpieczniej dla tej pracy byłoby skończyć ją, bo...
No właśnie, bo? Bo jestem roztrzepana i nie sprzątam przed zakończeniem.

Gdybym posprzątała to:
1. nie poplamiłabym jej ( a jednak chlapnęłam i teraz muszę tak ją wykonać aby nie było tego widać )
2. miałabym więcej miejsca na stole
3. łatwiej by mi się pracowało
4. nie rozgrzebałabym innych prac w innych miejscach w domu...
ale,
1. nie skończyłabym tego haftu pewnie przez długi czas
2. jak coś schowam, to po prostu przestaje istnieć
3. szkoda byłoby go nie skończyć, skoro zaczęłam
4. byłoby mi głupio - pokazałam w końcu, że go robię, prawda...

Dlatego, dziś postanowiłam, nie zaczynać nic innego przed skończeniem tej pracy :)
Chociaż mam w planach:
1. torebkę dla siebie
2. rzeźbę i to niejedną
3. jakieś jaja
4. coś z tych lnów, leżą na stole i mnie kuszą... itd, itp.

Dziś mam tyle... może jutro skończę?

tak wygląda w świetle dziennym ( plamę widać, ale ją schowam, bez obaw )


A tutaj możecie zobaczyć ten haft w świetle dzisiejszego słońca :)


Pozdrawiam wszem i wobec :)



środa, 27 lutego 2013

Torebka dla

małej damy, czyli dla Zuzi...
Od dawna planowałam wykonać filcowanie na mokro na filcu technicznym. Zmobilizowała mnie Qrka ... wykonując swoją piękną torebkę.
Niestety mnie ten eksperyment się nie udał.
Nie mam pojęcia jak Qrka to wykonała, że jej się to wszystko dofilcowało ...
W mojej pracy przyczepiło się niewiele ( fakt, mam nie najlepszą czesankę i to może być powodem )... musiałam sporo wykonać na sucho... a że nie miałam żadnej igły, poza takim ustrojstwem z 7 igłami... nie było mowy o szczegółach...
Aby ratować sytuację i nie wywalić poratowałam się haftem. Tu i tam wykonałam jakieś ściegi, kropki itd. W sumie efekt końcowy nawet mi się podoba...
Potem ręcznie zszyłam całość i oto mała dama dostała torebkę...
Niespodziewajka się udała, bo Zuzia zaniemówiła na widok prezentu.

Tak prezentuje się torebka dla małej damy...


Misiowi też się podoba :)


Dzisiaj też trochę włosów przybyło w hafcie...


Dziękuję za waszą obecność...



wtorek, 26 lutego 2013

Haft leżał na stole i żgał

mojego lenia w ...
No i jak widać skutecznie... bo uciekł i jest kolejny etap tej pracy :)
Może nie za dużo wykonałam dzisiaj, ale jednak znów do przodu się posunęło... a mało brakowało bym go wczoraj pochlapała farbą... nawet odrobinę chlapnęłam, ale na szczęście nie na sam haft tylko na jedwab... wiem okropna jestem...
Zamiast skończyć, albo chociaż go schować zostawiłam na stole i zabrałam się za malowanie pudeł... no i mi się chlapnęło...

Ale nic się na szczęście strasznego nie stało, więc dziś kolejny etap mogę pokazać :)



A na koniec jeszcze się pochwalę ... zobaczcie co mam! Taką górę materiałów lnianych! 100 % polskiego lnu... I do tego dwie wielkie szpule przędzy lnianej... po prostu oczy moje cieszą się na sam widok... na razie nie mam pojęcia co z tego zrobię... 


Pozdrawiam serdecznie wszystkich... 



poniedziałek, 25 lutego 2013

Ze starego coś nowego

i jeszcze jeden KOT.
Już nie kotka, nie koteczek... ale KOT. Taki stateczny, co spogląda na człeka spod oka i wtedy człek się zastanawia - co też ten kot sobie myśli?

Pan Bóg zmarkotniał

Pan Bóg zmarkotniał, gdy patrząc na Ziemię,
Na to co stworzył ( a stworzył niemało ),
stwierdził ze smutkiem, ze to ludzkie plemię,
to Mu się jednak nie bardzo udało.
W tyglu stworzenia Anioł pomocniczy
być może mieszał nie tak jak należy,
być może dodał za dużo goryczy,
albo surowiec nie całkiem był świeży...
W sumie rezultat był raczej dość mierny,
Pan Bóg chciał wszystkich potopić i wylać,
ale i tutaj wynik był mizerny,
bo się pospólstwo nauczyło pływać.
Cóż było robić? Bóg zaczął na nowo
i postanowił coś lepszego stworzyć,
już wiedział: teraz nie wystarczy SŁOWO
bo do stwarzania trzeba się przyłożyć.
Więc co najlepsze miał jeszcze w zapasie
zestawił zgrabnie, a gdy był już gotów,
tchnął iskrę życia i po jakimś czasie
stanęła przed Nim parka małych kotów.
I wnet weselej zrobiło się w Niebie,
A Bóg na Ziemię już prawie nie patrząc,
powiedział cicho i tylko do siebie:
- Może od tego należało zacząć?

autor: Franciszek Klimek


A oto Pan Kot we własnej osobie...




I na koniec zgodnie z tytułem posta - ze starego coś...
Wiele lat temu kupiłam takie pudełka , są praktyczne i wygodne w używaniu... ale ich wygląd pozostawiał już wiele do życzenia. Stały sobie schowane w czeluściach szafy - coby nie straszyły.
A ostatnio już były przeznaczone na wywalenie, bo nawet ja nie mogłam na nie patrzeć.
Wyjęłam je wczoraj z postanowieniem wyrzucenia, wyjęłam z nich zawartość, i tu zaczął się kłopot, bo nie bardzo wiedziałam co z tą zawartością zrobić... wiecie takie drobiazgi, gdzieś trzeba trzymać.

Przyjrzałam się tym pudełkom, które wyglądały koszmarnie, prawda? Wyblakłe, poplamione itd. Koszmar jednym słowem. 4 sztuki czerwone i 8 sztuk czarnych, równie "pięknych"...



I wzięłam do ręki pędzel, farby akrylowe i pomalowałam je! Jako ozdobę dodałam stemple, i mogą mi dalej służyć! Zastanawiam się nad dodaniem im jeszcze koronek, czarnym czerwonych, a czerwonym czarnych. Ale w tym celu musiałabym udać się do sklepu... a puki co nie mam samochodu - więc... są takie...


Pozdrawiam i teraz już na prawdę koniec kocich historii ;)))


niedziela, 24 lutego 2013

Coś mnie wzięło...


na koty...

Czy ja lubię koty? Nie jestem chyba ich wielbicielką zagorzałą ... ale szanuję je, za ich wolność...za to, że są sobą i chadzają swoimi ścieżkami... sporo można się od nich nauczyć.

KOT MAURYCY

Wyzywają go do rabusiów i wyłudzaczy
uliczników i zabijaków
Przeszkadza w posiłkach i wskakuje na stół
I buszuje wśród szklanek i kieliszków
rozrywa paczki z jedzeniem przynosi w pyszczku złowionego szpaka
który postanowił zwiedzić pieszo trawnik przed domem
i zapłacił życiem za ten nieostrożny spacer
Żąda bezapelacyjnie wejścia lub wyjścia z pokoju czy kuchni
wdaje się w zażarte bójki z sąsiednimi kotami
wydając przy tym przerażające wrzaski drapieżnika z dżungli
Nie schlebia nikomu i jest nieugięty w swoich chęciach
obojętny na nakazy i pieszczoty
tak pieszczoty bo nie zważając na jego naturę
pieszczą go i tulą
zachwycając się jego miękkim chodem i zręcznymi skokami
podają mu najlepsze kąski i pozwalają spać na swoich łóżkach
Więc nie za cnoty i charakter nagrodą jest miłość
I nie za posłuszeństwo i lojalność
ale za wdzięk i niepokorność
za życie samo w sobie w całej jego oczywistości
Wielka jest bowiem w nas potrzeba kochania.

Autor: Julia Hartwig




Pozdrawiam i dziękuję... więcej kotów nie będzie ;) na razie...




sobota, 23 lutego 2013

Coś dla miłośników

KOTA...

10 przykazań dla właścicieli kota:

1. Zapamiętaj, że to nie ty jesteś właścicielem kota, tylko on jest twoim.
2. Kot lubi to co lubi i nie próbuj tego zmieniać.
3. Jeśli twój kot śpi, to znaczy że musi - nie przeszkadzaj mu.
4. Kot to nie pies, nie da się go tresować - daj spokój szkoda nerwów.
5. Jeśli twój kot cię podrapał, to znaczy, że mu podpadłeś...
6. Jeśli twój kot się przytuli - to znaczy, że zachowałeś się właściwie.
7. Kot jest drapieżnikiem, daj mu odpowiednią zabawkę... bo inaczej sam sobie znajdzie.
8. Jeśli kot ostrzy pazury na twoich meblach to ty jesteś temu winien, na czymś musi!
9. Rodowód nie zapewnia manier.
10. Szanuj kota swego... 

Może komuś się przydadzą...

A dlaczego taki post... bo i ja mam kota ;)





Pozdrawiam serdecznie wszystkich razem i każdego z osobna... a dziś najbardziej tych co mają kota ;)


piątek, 22 lutego 2013

Dwa dżinsowe

chociaż każdy jakby z innej bajki...

Anioły... bo o nich tu mowa.
Czy ja lubię robić anioły? Różnie z tym bywa... ale niekiedy one same się tworzą... no i są!
Tym razem miał być jeden... bo w zabawie "podaj dalej" ... w jednym przypadku nic innego nie mogło być...
Zacznę od tego właśnie, który poleci w ramach tej zabawy...

Przyleciał ze swojego świata... przysiadł na pieńku i roztoczył pieczę... myślę, że przyda się jego opieka... 

i spokój


chociaż aureolka w tym locie trochę się skrzywiła i szaty nieco ucierpiały, to 
myślę, że nic nie stracił ze swojego dostojeństwa.


A ten drugi... no cóż...
Wcale nie miał być aniołem, stąd taki z lekka frywolny, niefrasobliwy... przysiadł na brzegu koszyka


i czegoś tam szuka...

 może aureoli?


Pozdrawiam serdecznie... każdego, kto tutaj zagląda...


czwartek, 21 lutego 2013

Rodzicielstwo

Taka nazwę nadałam tej dwójce.
Rzeźby powstały jakiś czas temu... jednak nie pokazałam ich, bo miałam nieprzewidzianą przerwę w blogowaniu - w tworzeniu zresztą też.
Jakoś nie mogę się zabrać po powrocie ze szpitala za robotę... a powinnam. No cóż chyba muszę wejść ponownie w tryby codzienności.
Tak więc, dziś pokażę te zaległe...
Temat poruszany już przeze mnie kilkakrotnie... ale myślę, że mimo to dacie radę :)
Zacznę od kobiety... podobno mają pierwszeństwo ;)

Czyli zgodnie z tytułem posta 

Macierzyństwo...


Rzeźba w kolorze dżinsu, malowana akrylami w błękitach



I skoro się rzekło Rodzicielstwo to czas na ...

Tacierzyństwo 


Rzeźba grafitowa, posrebrzana


To byłoby tyle na dzisiaj... pozdrawiam i do następnego...






środa, 20 lutego 2013

Wyniki

losowania w mojej rozdawajce.
Bardzo nie lubię nie spełniać tego co obiecałam, więc mimo zmęczenia rozpisałam i wylosowałam...
Niniejszym ogłaszam, że... ale po kolei...

Jak widać losów nie było, aż tak dużo... więc spokojnie sobie napisałam, pocięłam i po wymieszaniu wsypałam w naturalną miskę, jaka samoczynnie powstała po wysuszeniu tego kawałka drewna...


Tak to moja ręka, jak widać lewa - bo ja leworęczna jestem ;)



I jak widać granatowo na białym... wylosowałam Elżunię!!!
Niniejszym proszę Elżunię o adres, wybranie szpuleczki i podanie koloru notesika.
Na te dane czekam przez tydzień, myślę, że Elżunia się zgłosi...

Pozdrawiam i do następnego razu :)


Po 11 dniach

pobytu w szpitalu - witam!
Zachorowała nasza Zuzanka - stąd moja nieobecność. Dzisiaj wróciłyśmy do domu.
Musicie mi wybaczyć opóźnienie losowania... ale na pewno nastąpi, jak tylko jakoś dojdę do siebie.

W szpitalu powstały dwa rysunki - zwykłym ołówkiem Zuzi, na najzwyklejszych kartkach ksero. Takie miałam narzędzia pod ręką...
Pierwszy raz rysowałam z modela - Zuzia spała lub drzemała a ja usiadłam i rysowałam... wiem, nie jest to nie wiadomo co ... ale myślę, że jak na pierwsze tego typu rysunki ( czyli z modela - a nie ze zdjęcia ) to są niezłe.

Tutaj podczas drzemki w dzień, jeszcze gdy była na początku pobytu...


Tutaj podczas snu w nocy, niestety tylko przez moment mogłam ją obserwować... potem kończyłam nie widząc jej.


Pozdrawiam serdecznie...








niedziela, 10 lutego 2013

Widzę, że dawno

nic nie wstawiłam... opuszczam się ;))))
Moja wnuczka Zuzanka znów niestety chora ( przeziębiona)... chcąc jej zrobić niespodziankę... wykonałam konika ( broszkę ).


Musicie wiedzieć, że Zuzia to koniara... i kocha konie w każdej postaci... żywe oczywiście też. Ma swojego kucyka Karusię, ale na nim mało jeździ, bo spokojny ( jak twierdził poprzedni właściciel ) kucyk, okazał się nie do końca spokojny. Mimo to bardzo go lubi.... bo jest to jej konik.
Na tej fotce Zuzia ma jakieś 3 latka... :) właśnie skończyła go szczotkować.

Zuzia i Kasiusia ( jak mówiła kiedyś Zuzia )


Zuzia jeździ na fiordzie Dramie. Bo ta klacz, jest niespotykanie spokojna.
Drama aktualnie ma tak usytuowany wybieg, że jak jest głodna pochodzi do okna, które jest oknem pokoju w mieszkaniu Sandry. A gdy jest w tym pokoju ktoś, to Drama puka pyskiem w szybę ( wygląda to tak, jakby chciała ugryźć kawałek ). A jak nikogo nie ma, to nerwowo się przechadza pod oknem :)

Oto Drama...


Pozdrawiam serdecznie wszystkich a dziś szczególnie wielbicieli koni...

piątek, 8 lutego 2013

Dostałam kiedyś

od Hani haftowaną poduszeczkę do igieł i szpilek.
Dotychczas była u mnie w pozycji wiszącej... i nie używałam jej zgodnie z przeznaczeniem, bo w tej pozycji nie było to wygodne.
Dzisiaj tuż przed sprzątnięciem mojego bałaganu kartonażowego, spojrzałam na nią i postanowiłam zrobić dla niej pudełko...


Zacznę od zaprezentowania poduszeczki... pięknie wykonany haft z motywem nożyczek.


Tak wygląda pudełeczko... oprawione w ciemno granatowy dżins, środek dla kontrastu zrobiłam cytrynowy


A ta w komplecie... teraz na pewno będzie mi służyła jako igielnik...


Pozdrawiam Wszystkich... podobno coś nie tak z moim blogiem, mam nadzieję, że to przejściowe.



Realizacja

zabawy "podaj dalej" i zapowiedziane kolejne notesy.
Zacznę od zabawy...

Taki zestaw poleci do kolejnej osoby, która zgłosiła się do mojej zabawy... i również mam nadzieję, że się spodoba, i że pokaże u siebie... i oczywiście napisze mi jak dostanie :)

Oto on, zielone pudełko z haftem a do tego dwa notesiki, jeden z bloczkami i drugi z notesem w krateczkę. Wyślę pewnie w poniedziałek.


Kolejny notes tym razem duży ( może być kompletem do kwadratowego z poprzedniego posta ).
Oprawiony w papier pakowy i materiał w dżinsowe kwiaty. Tutaj widać, że jest to recykling, który zresztą często stosuję. Ten materiał pochodzi w koszulowej bluzki, zapinanej na napy. Tu wykorzystałam również napy. Są odpinane, więc napis można sobie przypiąć jaki się chce... Jest tu też kieszonka... 


Tutaj wnętrze tegoż... niestety nie mogłam dać drugiej części nap bo byłoby za grubo.  W kieszonce jest tag...


W tym zestawie znacie już mały notes, tyle że wymieniłam na czarną gumkę i dodałam inny koralik.

I wnętrze... dużego...


Pozdrawiam serdecznie i dzięki za wszystko!

czwartek, 7 lutego 2013

Jak to bywa

w moim zwyczaju...  nie poprzestaję na jednym.
Czyli skoro zabrałam się za notesy, to trochę ich powstało... dziś pokażę dwa nowe... a jeszcze kilka schnie :)

Pierwszy z żółtymi karteczkami samoprzylepnymi o wymiarze 8 x 8 cm... Ten już może być spokojnie na listę zakupów...

Oprawiłam go w dżins 

a wnętrze w jasno beżowy materiał w kwiaty w kolorze dżinsowym...


Z kolejnego zestawu, mały już znacie, dziś dorobiłam do kompletu nieco większy ...
Oprawione są w papier ecrie z deseniem srebrnym.



Ten ma w środku notes z kartkami w kratkę... i kieszonkę na ewentualne luźne kartki...



Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy...