Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


piątek, 31 stycznia 2014

Dzisiaj...

coś małego, prostego i przydatnego :)
Mam dzisiaj popołudnie twórcze z Zuzią... wymyśliłam, że wykonam z nią pudełko. A ponieważ potrzebuję coś na loterię - to wykonałam dwa w jednym.
Mam, fajną ( tak sądzę ) rzecz do podarowania ... a jednocześnie Zuzia zobaczy co ma wykonać :) Oczywiście Zuzia zrobi to pudełko jak chce... i pewnie będzie kolorowe :)

Moje pudełko zostało igielnikiem :) Na co przeznaczy swoje Zuzia? Zobaczymy!


Jakoś samotny mi był ten igielnik... dorobiłam mu towarzysza w postaci pudełka na nożyczki - nożycznika ;)



Pozdrawiam serdecznie zaglądaczy i zaglądaczki :)



czwartek, 30 stycznia 2014

W czerwonej sukience...

Tak, przeglądając wczoraj na zajęciach wydruki... kolejny raz natknęłam się na obraz dziewczynki w czerwonej sukience :)
Jest to chyba obraz Wyspiańskiego... chyba, bo jakoś nie mogę go w sieci znaleźć i zaczęłam wątpić :)))

Wzięłam z niego jedynie sukienkę i fartuszek... reszta to moja radosna twórczość :))) Chciałam aby siedziała na balustradzie ukwieconego tarasu i spoglądała w dal... może na drogę???

Oto moja
 " Dziewczynka w czerwonej sukience..."


Patrzę na tę pracę i uświadomiłam sobie, że zaczynam lubić mocny kolor !!! 

środa, 29 stycznia 2014

Czas przedstawić

właścicielkę butów z poprzedniego posta.
Panienka przysporzyła mi nie lada problemów. Bo... nie miałam żadnego wykroju... a krawcowa ze mnie żadna, więc metodą prób i błędów powstawała.
Zaczęłam oczywiście od samej lalki... teoretycznie miała być długonoga - nie jest :)))
Nie chciałam, aby to była tilda - pomimo iż Danusine tildy mnie zauroczyły - nadal nie jestem entuzjastką tychże panien. Szczególnie główek. No to zaczęły się schody... kilka główek wylądowało w koszu, albo za małe, albo za duże... albo niby szyłam z nosem, a po wypchaniu, nosa brak ;)
Jak już w końcu kształt uzyskałam, to z kolei kompletnie skopałam malowanie twarzy i tak w kółko... w końcu efekt mi się spodobał :) Chociaż nadal nie byłam pewna wielkości głowy - zakładałam jednak, że po dodaniu fryzury będzie ok - i to się sprawdziło :)
Jeżeli powstanie kolejna... to na pewno wydłużę jej nogi i powiększę stopy :) - chociaż nie powiem, że teraz jest źle... ale...
Teraz kolej na ubranie... zaczęłam od spodni... oczywiście jak myślicie? Uszyłam za wąskie i za długie! No to nożyczki w dłoń i od nowa. Tym razem ok.
Bluzeczkę zrobiłam żółtą... ale niestety po założeniu odcień okazał się nie ten. Dlaczego nie przyłożyłam samego materiału? Nie wiem! Przecież mogłam!
Czyli szukanie innego materiału, i od nowa:)
Sweter na szczęście tylko kroiłam dwa razy!
Włosy farbowałam sama... bo nie miałam nic co by mi pasowało:) ale jestem zadowolona z uzyskanego odcienia.

Przysiadła sobie pannica i zastanawia się na którą ma te zajęcia...


A może jeszcze coś narysuję? ... zanim wyjdę?


Eee nie chyba jednak czas lecieć :)


Zimno, ale cóż jak trza, to trza...


Trochę za wielkie te sztalugi... poczekam może znajdą się mniejsze?


Tylko czy podołam? Tylu tu zdolnych ludzi?


Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej... :)


Pozdrawiam serdecznie... do kolejnego spotkania :)))

A ja mam jeszcze coś do pokazania. 
Jakiś czas temu dostałam niespodziewajkę od Basi ... dwa tomiki jej wierszy. Niespodziewajka była ogromna... a wiecie jak pięknie pisze Basia. Jeden jest ilustrowany zdjęciami syna Basi. 
Zastanawiałam się co mogłabym dać Basi... aż w końcu oglądając kolejny raz album olśniło mnie! 
W albumie zauroczyły mnie dwa zdjęcia... oto jedno z nich i moja miniaturka dla Basi!
Zresztą i ten wiersz bardzo do mnie przemawia.


To maleństwo spodobało się na szczęście!!!


Teraz i ja pozdrawiam tych co dotrwali ...










wtorek, 28 stycznia 2014

Wiem,

że Danusia już zaczyna się śmiać.
Ale spokojnie i tak nie jesteś zwolniona z obietnicy. Nie myśl sobie :) Pytanie - kiedy Pani Danusia będzie miała gotową lalkę jest prawie codziennie :)

A ja no cóż kompletnie zwariowałam... na razie co prawda. mam niewiele... no może jakiś pomysł mi się kołacze i tyle.

Dzisiaj zabawiłam się w szewca ;)


Kompletnie nie rozumiem, jak ty Danusiu dodajesz do tych maleństw kółka do wiązania sznurówek? Chyba, że twoje butki są większe!


poniedziałek, 27 stycznia 2014

Obiecany

finał :)
Poskładałam, posklejałam, powiązałam, znitowałam... i oto jest.
Szafa... tak szafa, bo właśnie tak zwą tego rodzaju kartki.
Zacznę od ...

Okładki, na niej znalazła się róża... w koronkach.
Zastanawiałam się czy tutaj umieścić napis, ale doszłam do wniosku, że pozostawię tutaj tylko różę :)


Napis znalazł się wewnątrz, też otoczony koronką. Umieściłam go na drzwiach szafy, bok też ozdobiony został koronką. Na drugiej części kieszonka z kartką na ewentualne życzenia. 
W szafie oczywiście prezent :)


Całość zawiązałam szyfonową wstążką :)


Na tym zdjęciu widać, że kartka nie jest płaska :)


I co warto było czekać ?




niedziela, 26 stycznia 2014

Mam wszystkie

klocki... jutro będę składać :)
Jeszcze tylko maleńkie dodatki... ale to już jutro. Teraz musi sobie to leżakować pod grubą książką.
Postanowiłam, że pokażę etapami... no to wstawiam i ten etap - przedostatni.
Znacie już wszystkie elementy, kolorystykę itd. Ciekawe, czy kogoś jeszcze jutro zainteresuje etap końcowy :)


No to do jutra :)



sobota, 25 stycznia 2014

Trzeci dzisiaj...

tego to nawet ten blog nie pamięta ;)
Nadal róża ... tyle, że nabrała kolorów :) nie do końca wyszła tak jak planowałam... ale nie jest źle. mogłaby być bardziej czerwona... a jest raczej w mocnym różu. Trudno... nie mam pisaka czerwonego, który by mnie zadowalał... mogłam zastosować kredki... Nie zrobiłam tego, będzie jak jest :)

Pokażę na dwóch podkładach...

Na czerwonym ... moim zdaniem jest za czerwono...


I na srebrnym... tu podoba mi się bardziej... będzie więc chyba na srebrnym, pod samym obrazkiem. Pod koronką i tak planuję czerwień :)


Na dziś to by było na tyle... 



Kolejny etap :)

Tej misternej dziedziny.
Zaczynam zagospodarowywać wnętrze. Jak widać na załączonym obrazku, będzie to róża. Na teraz jest tylko wytłoczona i to bez większego nacisku na ideał. Ponieważ ma być w kolorze :)
Gdyby miała być biała, musiałabym się o wiele bardziej przyłożyć... do koloru takie tłoczenie wystarczy :)

Koronka nadal nie wycięta ... jak spieprzę to przynajmniej mniej roboty pójdzie do kosza :)


Tłoczenie w przybliżeniu...


kolejny etap niebawem :)


piątek, 24 stycznia 2014

Jestem w trakcie

wykonywania pracy w technice pergaminowej.
Ta technika pozwala na wykonanie pięknych, delikatnych koronek i rysunków w postaci tłoczeń... które potem można oczywiście wykonać w kolorze.
Ale to będzie potem. Technika wymaga sporo czasu i cierpliwości - no i dobrych oczu ;)
Na razie mam etap początkowy. Pokażę Wam tym razem powstawanie takiej pracy w etapach.
Dlaczego?
Bo jak pisałam powyżej technika wymaga dobrych oczu, które w moim przypadku już nie są takie dobre. Stąd od jakiegoś czasu nie wykonuję takich prac w jednym ciągu. Po prostu moje oczy nie wytrzymują kilku lub kilkunastu godzin skupienia nad kalką.

Na razie mam etap tłoczenia i perforacji koronki :)



A może kogoś zachęcę w ten sposób do tej techniki? 

środa, 22 stycznia 2014

Znowu zainspirowana...

tym razem Wyczółkowskim...
Na wczorajszych zajęciach dostałam wydruk, na którym był obraz Wyczółkowskiego... wydruk był bardzo ciemny, nawet nie do końca byłam pewna w jakich kolorach ten obraz jest :)
Niestety, nie pamiętałam...
Oczywiście jak to u mnie bywa... nie kopiowałam. Gdzie mi tam do Wyczółkowskiego... ale rękawicę podjęłam ;)
Przedstawiam Wam...

"Siedzącego w słońcu..."


Z efektu jestem zadowolona... oczywiście - pastele suche :)

Wisior

miniatura :)
Tym razem dla rudowłosej :) Tło bardzo ciemna zieleń ( prawie czerń ) i na tym tle dalia, jasna, złocista...
Myślę, że wisior równie fajnie wygląda na jasnym tle, jak i na ciemnym :)
Fajnie wygląda na gołym ciele :)

Na jasnym tle... i rzeczywisty wymiar :)


Na ciemnym tle...


I bliżej dla chcących zobaczyć samo malowanie :)


No to do jutra... jutro pewnie pokażę co zdziałałam na zajęciach z pasteli suchych :)


niedziela, 19 stycznia 2014

Połączyłam...

glinę i paverpol. Rzeźba z gliny z tkaniną, a właściwie koronką utwardzoną paverpolem :)
Pomysł narodził się bardzo dawno... ale wtedy nie lepiłam jeszcze z gliny. Teraz lepię, więc go zrealizowałam. Powiem Wam, że efekt podoba mi się i to baaaardzo.

Ciekawe czy i Wam się podoba :)

Droga... tak droga jest najważniejsza... a w zasadzie pierwszy krok, bo każda podróż zaczyna się od niego.

Wyszłam z domu...


Idę...


Idę... każda droga inna, którą wybrać ?


Jest pięknie, nie ma takich samych chwil... 


Życie ... jest drogą , którą każdy musi pokonać sam... i dojść...


" Oto jestem... "


Myślę, że powstanie więcej takich łączonych prac :))))






piątek, 17 stycznia 2014

Wędkarz...

wiem, że zima ... ale są tacy co wędkują i w tej porze roku :)
Mojemu wędkarzowi kompletnie nie przeszkadza nawet śnieg :) Usiadł sobie na brzegu stawu i moczy kija :)


Siedzi sobie na pieńku i już... przynajmniej ciepło mu w ....


Na sucho też próbował, ale bez rezultatów ;)


Ale przynajmniej dało mu się zrobić fotkę z frontu, bez moczenia sobie nóg...


Tym razem włosy i głowa są wykonane inaczej niż zwykle...


Miał mieć okulary, na czymś musiały się zatrzymać. Na typowej płaskiej twarzy wyglądały koszmarnie. Trza było zabrać się za rzeźbienie twarzy :) a w zasadzie głowy :)


Ale jestem zadowolona z rezultatu.






środa, 15 stycznia 2014

Kolejne zajęcia...

kolejny rysunek pastelami suchymi.
Tym razem zainspirowałam się Wyspiańskim. A konkretnie obrazem  "Helenka".
Nie chciałam kopiować... jedynie zainspirować się tą pracą.
Moja dziewczynka też jest smutna... ale jednak inna :)


Jak Wam się podoba? 

wtorek, 14 stycznia 2014

Dokończyłam...

pracę z poprzednich postów.
Pamiętacie, pokazywałam pracę, którą zaczęłam na zajęciach. Zastanawiałam się czy kończyć, czy nie. Zgodnie twierdziliście - kończyć.
Okazało się, że mieliście rację. Wyszło moim zdaniem fajnie. Warto było posiedzieć przy niej trochę czasu.
Oceńcie sami... bo ja mogę być nieobiektywna :)

Oto dokończona praca z tego postu...


Pozdrawiam serdecznie zaglądających i zapraszam do komentowania :)

piątek, 10 stycznia 2014

Zacznę może od...

no właśnie, od czego by tu zacząć?
Może jakoś tak jak leci, po kolei :)

Manekin wyskoczył na pierwszą pozycję... niech będzie zatem manekin.
Dosyć nietypowo go wystroiłam... 


Z jednej strony w zwiewne szatki... 


z drugiej jakby w marynarkę...


Do tego z tyłu okazuje się, że to szyje się strój dla anioła :)


Skoro o aniołach mowa... to powstała jeszcze taka praca pt.
" Lecą anioły..."


I oprawa ( rama, toto nie jest ) do zdjęć...
może być w poziomie...


A jak jest taka potrzeba, to i w pionie :)


No to tyle na dziś ... 




czwartek, 9 stycznia 2014

Anioł

dla konkretnej osoby, czyli osobisty :)
Takie lubię najbardziej... kiedyś pisałam jak powstają. One robią się same...
I ten też taki jest... ciekawe czy osoba, dla której powstał ( jeszcze o tym nie wie ) też odbierze go jako "swojego" anioła :)





Ciekawe jak go odbieracie? Co do Was mówi?

Buziole... ślę :)