Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


poniedziałek, 29 lutego 2016

Mało pisania

tylko pokażę różę w świetle dziennym - jeżeli mi się uda ... bo coś dzieje się z moim blogiem.
Nie znam się na tym ... więc jeżeli zniknę tym razem to z przyczyn niezależnych ode mnie :)

A oto ona za dnia ... już nie będę jej zmieniać :)


Pozdrawiam 

niedziela, 28 lutego 2016

W swoim życiu

podjęłam może 4 próby malowania olejami...
Jakoś się ich chyba lękam ...
Jak wiecie prowadzę na UTW zajęcia z rękodzieła artystycznego ... a ponieważ na tym samym UTW są zajęcia z rysunku i malarstwa ... to bywam na nich jako uczestnik.
Piszę - bywam, bo faktycznie chodzę sporadycznie ... ale ostatnio obiecałam, że się poprawię.
Na ostatnich zajęciach, studenci malowali olejami ... jedna przyniosła zaczęte róże, chciała aby pomóc jej je malować, potrzebowała wskazówek. Od tego jest prowadzący ... a nie jestem nim ja - na szczęście.
Jakoś tak się składało, że facet nie podszedł do tematu. Dlaczego, nie wiem...
Padła prośba, abym ja coś z nimi zrobiła ( na zajęciach byłam, ale nie malowałam )... ale ja jak piszę powyżej z olejami w zasadzie nie miałam do czynienia. Stąd podeszłam z dystansem ... tematu nie podjęłam.
Dziewczyna odstawiła róże i zabrała się za coś innego ... ciekawe czy je skończy.
A ja ponieważ obiecałam chodzić ... a oni malują olejami ... stwierdziłam, że muszę sprawdzić czy wogóle wiem jak się tych farb używa...
Poszukałam swoje farby, które mają sporo lat ... niestety część wyschła ... trzeba będzie dokupić, jeżeli nadal będą oleje.
Zastanawiałam się nad tym jaki temat wziąć pod uwagę... po namyśle stwierdziłam, że będzie to róża. Dlaczego akurat róża? Postanowiłam sprawdzić, czy moja obawa przed pomocą dziewczynie na zajęciach była uzasdniona, czy nie. Czy dam radę, czy nie.
Poza tym uznałam, że to coś co można namalować jako pierwszą próbę.

Mam tyle na dziś ... czy jeszcze coś poprawię ... zobaczę jutro w świetle dziennym.
A dziś w świetle sztucznym wygląda tak :)


Co o tym myślicie?
Pozdrawiam kaszląca i smarcząca ... ale już działająca :)





piątek, 26 lutego 2016

Wynik

bezsennej nocy...
Ja tak mam, że podczas pełni nie sypiam wcale, albo bardzo mało.
Jak się nie śpi to trzeba coś robić ... bo przecież nie można marnować czasu sprezentowanego przez los...
Ponieważ w tym roku na UTW mamy masę papierową ... to postanowiłam sprawdzić, czy za jej pomocą można wykonać główkę. Robiłam już takie główki do rzeźb z różnych mas ... ale z masy papierowej jeszcze nie. Szczerze mówiąc byłam przekonana, że nie dam rady ... masa papierowa jest świetna, ale ...
No właśnie ... ale ... ciężko uzyskać z niej gładką powierzchnię ... co nie przeszkadza w innych pracach a nawet może być zaletą. No i w pracy typu misa można ją spokojnie wyszlifować papierem ściernym na gładko.
Po doświadczeniu nocnym ... wiem, że się da wykonać główkę. Ale z całą pewnością najlepiej byłoby z tej masy wykonywać duże głowy, jeżeli już ... Bo w takiej małej ciężko jest ( a nawet nie da się chyba ) wyszlifować nierówności w zakamarkach ... chyba, że papier ścierny przykleiłabym do maleńkiego patyczka? Może być też tak, że coś robię nie tak ... może ktoś ma doświadczenie w pracy z masą?
W zasadzie i tak jestem zaskoczona, że tych nierówności jest tak mało.
Czy powstanie dalsza część tej postaci? Nie wiem ... może tak, może nie ... Jeżeli postanowię, że tak ... to muszę uporać się jeszcze z dłońmi ... co też nie będzie łatwe.
Czas pokaże ...
Na dziś mam główkę :) do postaci chyba z lat 30 - tych ... a może Wy mi napiszecie w jakim stylu ją ewentualnie wykonać?
Ja sobie ją wyobrażam w kapeluszu ...

No to się napisałam ... a teraz pokażę co mi wyszło...





Wykonać zdjęcie też nie było łatwo ... u mnie szaro, buro i ponuro...
Pozdrawiam serdecznie ... 


środa, 24 lutego 2016

Ta czapka

to chyba nie dla mnie!!!!
Wyobraźcie sobie, że ktoś kładzie przed wami czapkę, która jest większa niemal od was!!!
Jaka byłaby Wasza reakcja?
Myślę, że oburzylibyście się tak jak ja! Jak czapka może być taka duża! A jednak, może... i do tego może być dobra! Zobaczcie!

No tak ... przecież wy znacie mnie tylko z głowy ... tzn znacie tylko moją głowę! Wtedy nie mogliście wiedzieć, że moja głowa może okazać się duża - zresztą sam też wtedy o tym nie wiedziałem ...  sam jestem w zasadzie niewielki, ale głowę mam sporą jak widać. Ale Ona mówi, że misie tak mają ... może i ma rację ... mnie tam to nie przeszkadza. Tylko ta czapka mnie zaskoczyła ... bo dopuki nie zobaczyłem tej czapki, kompletnie nie zdawałem sobie sprawy, że mam dużą głowę. Miałem normalną :) A teraz mam dużą ... a przecież mi nie urosła ;)

No tak, my tu gadu gadu, a ja się nie przedstawiłem ...

Ona mówi na mnie Misiek - sądziłem, że tak mam na imię, ale jak zapytałem to okazało się, że jestem Michał ... a to takie zdrobnienie podobno... Ok niech będzie :)
Dobra, zaczynamy od początku...
Zobaczcie, czy byście się nie zdziwili, zobaczywszy TAKĄ czapkę!!!
Do tego z informacją ... Misiek zrobiłam czapkę dla Ciebie ... przymierz...


A jednak dobra! Myślę, że nie ma co się martwić ... jedno jest pewne nie jestem misiem z małym rozumkiem... bo w takiej głowie to i rozum musi być spory... no nie...


W sumie fajna ta czapka ... 
w tej wersji mogę się przyjąć do straży pożarnej :)


Nawet salutować umiem ...


Tu jednak widać, że nie do końca to hełm strażaka ... 


Ale co tam może nie zauważą ... jak myślicie? Zauważą?
Fajnie byłoby być strażakiem ...


No dobra, nie ma co się rozmarzać ... idę na spacer ... 


Może kogoś spotkam?


Rozejrzę się ... jestem małego wzrostu ... ale konkretny ze mnie misio, jak widać...


Chyba muszę się wybrać na spacer w inny dzień ... bo dziś zimno i wietrznie, pewnie dlatego nikogo nie spotkałem ... 

Pozdrawiam Was serdecznie ... Ona mówi, że też pozdrawia :)







poniedziałek, 22 lutego 2016

Jak się rozmalowałam

to nie ma końca...
Tym razem już nie jedwab i nie takie rozmiary... tym razem to miniaturka. Maleństwo okrutne!!!
Oczywiście mówię tu o biżuterii... malowanej ręcznie.
Maleństwo piszę, bo faktycznie maleństwo jest ... ma 2 x 2 cm.

Łąka kolorowa, usiana kwieciem, jak to na łąkach bywa... A na jednej cyni - bo to chyba cynia jest - usiadł sobie motyl... i spija słodki nektar...

Fotka w wersji roboczej, bez lakieru
wymiar autentyczny


Trochę powiększony, coby widać było co na nim jest 


Po oprawie... 
Wymiar autentyczny


I też większa fotka


Buziaki ślę ... misiak nadal się filcuje, już ma prawie wszystki członki ;)

niedziela, 21 lutego 2016

Anemony?

Czy to są anemony? Miały być.
Na pewno kolorystyka jest taka, jaka miała być ... i kwiaty jako takie też się zgadzają.
Miało być w szarościach, czerwieni itd ... dodałam trochę srebra, zimowej zieleni, i rozjaśniłam kroplami cytryny.

Tym razem duża, normalna chusta.
Każdy narożnik jest inny... więc mając jedną chustę mamy cztery...
Czyli cztery w jednym ;)

Wersja pierwsza, z największą ilością kwiatów, najbardziej czerwona...


wrrsja druga, mniej kwiatowa, z odrobiną srebra...


Wersja trzecia, kwiaty w zasadzie tylko przebijają, za to jest srebro...


Czwarta wersja, podobna do drugiej, a jednak nie taka sama :)
Mniej zieleni, więcej srebra...


A tutaj rzucona niedbale, jak spadła tak jest...


Też rzucona tyle, że trzymałam za srebrny narożnik...


Mam nadzieję, że będzie 

sobota, 20 lutego 2016

Się filcuję...

tzn. w zasadzie zacząłem się filcować w nocy.
Będę czekoladką ... czyli smaczny będę - jak powstanę w całości. Na tę chwilę jestem zaczęty i tyle ... kompletnie nie wykończony.
Co prawda najważniejsze mam:
1. głowę, mogę się zastanawiać nad tym i owym... np nad tym kiedy powstaną kolejne części mego ciała, a jak wiemy wszyscy bywa różnie....
2. uszy, mogę podsłuchiwać, może coś będzie mówiła np do psiapsiółek o tym kiedy, co i jak... to się dowiem ;)
3. oczy, rozglądam się ciągle, i wiecie co... W tej jej pracowni to jest niezły bajzel ... ona nazywa to artystycznym nieładem - jak zwał tak zwał, ale na pewno nie można nazwać tego porządkiem. Ona robi mnóstwo rzeczy na raz chyba... bo i czesanka leży ( to na mnie ), maszyna do szycia rozłożona, klej w wiaderku stoi, wosk do mebli, jedwab ... i jak się tu nie denerwować o swoje członki... no jak?
Co tam ... tylko spokój w tej sytuacji może nas uratować...

A oto ja... na razie w fazie początkowej :)


Jak widzicie, rozglądam się ile wlezie ...


Tyle mojego...


A to to taka ramka, a'la metalowa ... zdradzę Wam, że ona ją zrobiła jako przykładową na zajęcia z dzieciakami ... fajnie wygląda.
Ona mówi, że nie wie jak opanuje grupę 21 dzieciaków przy tej pracy ... 
Da radę? Jak myślicie?


No to do zobaczenia :)

piątek, 19 lutego 2016

Różnie ją nazywają

z racji wielkości ... gawroszka, bandamka ... ja o niej mówię, mała chustka :)
Bo faktycznie mała... zawsze ją malowałam dla dziecka ... a tym razem dla kobiety. Jestem zaskoczona ... bo fajnie wygląda na kobiecie :)
Czyli ta wielkość wcale nie musi być dziecięca!
Miały być kolory "grafit + amarant lub cyklamen" ...


Wybrałam cyklamen i cyklameny :)

Wyszła chyba fajnie ... a róż taki, że nawet ja nosiłabym.
Jak wiecie już różu nie lubię ... 




Czyli u mnie nadal jedwabnie, malowaniczo i kolorowo :)

środa, 17 lutego 2016

Kiedyś

dawno temu ... pokazywałam zaczęty szal ... rozumiem, że nie pamiętacie. Ja gdyby nie to, że do dzisiaj był rozpięty na ramie, też nie pamiętałabym. Chociaż nie - pamiętałabym, że mam go wykonać.
Nie pamiętałabym, że go pokazywałam, nawet nie mogę znaleźć tego posta. Jakoś nie miałam do niego serdca ... do dzisiaj. Wiecie jak to jest ... najgorzej odłożyć coś w trakcie...
Fakt, że pcha mi się inna praca na ramę ( zresztą już jest upięta na ramie ) i to zmusiło mnie do skończenia tego szala.
Chyba wyszedł jaśniejszy niż miał być ... mam nadzieję, że jednak się spodoba.

A oto rzeczony :)


W szarościach i grafitach


z dodatkiem fioletu ... rozjaśniłam go dodatkiem różu


No to sobie pomalowałam, a teraz muszę odpocząć, bo słaba jestem jak kociak ...


wtorek, 16 lutego 2016

Tym razem winna jest

Danusia , bo to ona przypomniała mi o takim maleńkim koszyczku, który kiedyś dla niej wykonałam.


Koszyczek był maleńki ... taki pasujący wielkością do pudełka od zapałek. Idealnie się w nim mieściło. Czyli kompletnie nie nadaje się do jaj. Za mały.
Ale nie byłabym sobą gdybym nie wymyśliła podobnego ... nadającego się do jaj.
Wymyśliłam oczywiście na szybko, oczywiście z tego co pod ręką, oczywiście ... więc...
Jest, jak jest... rurki miałam kolorowe, a nie białe, drut miałam miękki, za miękki się okazał... 
Kształt nieco zmieniłam... jest taki al'a gazetownik ;)



W końcu z gazet powstał...
A w zasadzie to nie gazetownik, tylko koszyk do noszenia drewna do kominka ma taki kształt przecież.


Pozdrówki.


poniedziałek, 15 lutego 2016

Tym razem młodzież

zmusiła mnie do przypomnienia sobie techniki, którą w zasadzie tylko poznałam. Ot tak trochę ... wykonałam w niej kilka rzeczy i tyle. Nie wciągnęła mnie ... bo nie lubię kręcenia rurek.
Oczywiście o wiklinie papierowej mowa.
W zasadzie można powiedzieć, że jej nie umiem. Ale prosty koszyk potrafię.
Tyle, że robiłam to dawno ... oj dawno. Musiałam sobie przypomnieć na potrzeby zajęć, bo dziewczyny chcą wykonać koszyk do jajek.
Co prawda, aby to zrobić muszą przejść przez etap rurek ... i to może się nie udać. Zobaczymy :)
Mój koszyk nie będzie na jaja ... wykonałam go w zasadzie bez konkretnego celu ...

Jak widać nie jest idealny ... ale myślę, że na potrzeby zajęć się nada.


Pomalowałam go na grafitowo, bo rurki miały już swoje lata i pożółkły nieco.
Jak widać, wielkością idealnie pasuje do klocków.


A żeby nie było, że tylko prościutkie koszyczki ... to kiedyś machnęłam taki oto wózeczek.
To była chyba najbardziej skomplikowana z moich prac w tej technice.


Pozdrawiam serdecznie ... 



niedziela, 14 lutego 2016

Miałam dwie ufilcowane bazy

więc powstało drugie jajo.
Aby pokazać, że filcem można w różny sposób, nie tylko koguci - to jajo jest inne.
Ani kogut, ani kura tylko kwiatki. Nawet można rzec, że cała łąka... bo to jajo jest wyfilcowane całe ze wszystkich stron.
Wiem, wiem, możnaby jeszcze wykonać przestrzennie ... ale sądzę, że dla początkujących osób ( a przypominam, że są to jaja przykładowe na zajęcia ) to wystarczy na razie na płasko.
Nawet przez moment sobie myślałam, że wykonam je w kolorowe serduszka ... ale jednak nie.

Jajo łakowe, pokazane z czterech różnych stron...





Wyszło chyba całkiem nieźle, biorąc pod uwagę moje samopoczucie ...
Coś się przyplątało i nie chce sobie pójść ... 
Może ktoś chętny?

sobota, 13 lutego 2016

No i na moment

wróciłam do filcu kolorowego.
W tym roku na zajęciach w GDK, będziemy filcować na sucho ( w grupie dorosłych ). Stąd mój malenki powrót do kolorowego filcu. W naturalnym działam, bo przecież robię lalki.
Z naturalnego na ostatnich zajęciach ufilcowałyśmy jaja jako takie ... teraz przyszedł czas na nafilcoawanie czegoś na jaju. Będziemy to robiły na kolejnych zajęciach ... musiałam więc sobie przypomnieć i sprawdzić czy nadal umiem ;)
No bo jak uczyć, nie umiejąc? Prawda?
Zaczynamy od jaj, bo zbliżają się święta, okazja sama się pcha. Filcowanie nie należy do technik błyskawicznych ... trza zacząć szybko, szczególnie gdy robi się to raz na tydzień.


Oto moje przykładowe jajo z kogucikiem.
Jajo jest niewielkie, w zasadzie zdjęcia oddają jego rozmiar. 
Kogucika ciężko pokazać na jaju w całości na jednej fotce, stąd trzy z różnych stron.




Pozdrawiam serdecznie :)



czwartek, 11 lutego 2016

Serducha

faktycznie spodobały się...
Zajęcia są podzielone na dwie grupy wiekowe. Maluchy robiły inne serducho niż starszaki.
Dla grupy młodszej wymyśliłam takie oto...

Oczywiście było tylko inspiracją...
Jedynym kryterium jakie obowiązywało, było podzielenie serca na dwie dowolne części. Jedna miała być pomalowana, druga oklejona.
Reszta dowolna.


Takie serducho z maluchami wykonała Zuzia, moja 8 letnia wnuczka.


A takie wykanała ze starszakami. Inspirację już widzieliście w poprzednim poście.
Zuzia gdy ze mną jedzie na zajęcia, działa we wszystkich grupach wiekowych ... od maluchów poczynając  na dorosłych kończąc.


Pozdrówki ślę.