Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


niedziela, 25 września 2016

Oatatni wpis

przed moim wyjazdem ...
Bardzo nietypowy jak na ten blog, ale smaczny myślę i aromatyczny.
Uwielbiam zapach pieczonego chleba. Dzisiaj sobie pomyślałam, że gdyby nie dość nietypowe godziny pracy mogłabym być piekarzem ... ale tylko takim tradycyjnym :)
Od dawna piekę chleby, różne, różniste próby podejmowałam ... zawsze były to chleby foremkowe.
Zawsze jednak marzyłam o chlebie normalnym, pieczonym bez foremki.
Od jakiegoś czasu taki piekę. Kiedyś chyba pokazałam swój pierwszy, odrobinę płaski delikatnie mówiąc ;)
Ale już umiem, mam taki chleb o jakim zawsze marzyłam. Prawdziwy bochenek chleba!

Oto mój pszenno żytni chleb na zakwasie


Jeszcze ciepły ... nawet nie wiem kto odkroił sobie kromkę ;)
Ale dzięki temu mogę pokazać jak wygląda w środku :)


No to zostawiam was z tym  smoacznym, pachnącym postem.
Wracam do Was za jakieś dwa tygodnie ... jutro może uda mi się zajrzeć jeszcze :)
Pozdrawiam serdecznie i smacznego :)

czwartek, 22 września 2016

Wczoraj był

ostani dzień lata ... dzisiaj jesień :)
Za oknem piękne słonko, oby było jak najdłużej. Może, aby zatrzymać trochę lata powstała akurat taka torebka.
Sam powód jej powstania to nie mijająca pora roku. Po prostu do samolotu można wziąć torebkę o konkretnym wymiarze, nie większą. Na stanie są torebki w różnych wymiarach ale żadna nijak nie pasowała. Zawsze jakiś wymiar był nieodpowiedni.
W związku z tym, trzeba było jakoś temu zaradzić.
Pomyślałam, podumałam, zobaczyłam co mam i ... miałam kawałek grafitowego filcu technicznego, jakiś zamek też się znalazł, pasek parciany też miałam na stanie ... maszynę do szycia mam również, więc ...
Nie bylo wymówki, trza działać.
Powstała torebka, prosta w formie, a nawet można rzec, bardzo prosta w formie - ale taka miała być!
Prosta, funkcjonalna i odpowiednia do potrzeb.
Prostota formy aż kusiła coby na niej coś malnąć. Tylko co?
Rozważałam kilka rzeczy ... ale ponieważ lubię lato, a ono właśnie ucieka to padło na dmuchawce :)

W zasadzie jeden dmuchawiec :)



Pozdrawiam serdecznie :)


środa, 21 września 2016

Pergamin ... kiedy to było gdy

tworzyłam w tej dziedzinie... aktualnie robię tylko na zamówienie.
Albo, gdy sama potrzebuję :)


Tym razemprosta karteczka bez koronek, tylko pergamin, tusz, dłutka i to byłoby na tyle...
Była potrzebna więc, jest :)



Pozdrówki :)

czwartek, 15 września 2016

Siedzę w domu

i strasznie się nudzę ... szkoda, że nie ma kogoś z kim możnaby pogadać.
To siedzenie mnie wykończy ... wprawdzie ONA mówiła, abym nie wychodziła, bo mogę zginąć w tym zarośniętym ogrodzie ... ale ...
Toć nie jestem ostatnią sierotą, nie zginę ... idę!

O Qrczę ... ale fajnie tutaj :)
Dobrze, że wyszłam ... super.
No tak, jeszcze jestem Wam winna przedstawienie się.
Blanka jestem, Misia oczywiście :)

Oooo, ktoś tu jest! 
Ciekawe, kto to?


Żeby tylko mnie zaraz nie zobaczył ... nie wiem kim jest i czy nie poleci do NIEJ!
Nigdy nie wiadomo ... a wtedy, szlaban na wyjścia!


Wdrapałam się na drzewo ... z tej wysokości widać więcej ...
Zdecydowanie!
I ten ktoś mnie też zaraz nie zobaczy.


Chodzi sobie po tym ogrodzie, jakby był u siebie!
Ciekawe! Dlaczego ONA mi nie powiedziała, że jest tu inny miś!
Bo to jest miś!!! Ale fajnie!


I nawet niczego sobie, ten misiek.
Ciekawa jestem, czy udałoby mi się z nim zaprzyjaźnić...


Co prawda, taka trochę chudzina z niego w porównaniu ze mną ... ale w przyjaźni to chyba nie przeszkadza, co?
Jak myślicie?
Przeszkadza?


No chyba, żebym się zakochała w tym misiu ... taki delikatny, lubię takich... 
Tylko, żeby go nie wystraszyć! Bo ucieknie, gdzie pieprz rośnie!
A właśnie gdzie rośnie pieprz? Ciekawe.
Będę tak długo patrzyła, aż się obruci. Coraz bardziej mi się podoba :)


Udało się! Nie uciekł! A wręcz przeciwnie!
Zaprosił do domu, na miękką kanapę.
I kwiatka mi dał! To może mam u niego szanse ...
Jak myślicie ... moglibyśmy być parą?
Blanka i Hubert ...


Pozdrawiamy serdecznie!
ONA też ... przynajmniej tak mówi :)

wtorek, 13 września 2016

Haft czarny

liczony ...
Taki temat warsztatu ...
Taka technika została wybrana ...
Haft jednocześnie łatwy i trudny. Łatwy, bo jednokolorowy, schematyczny. Trudny, bo łatwo o pomyłkę.
Jak sama nazwa wskazuje jest to haft, w którym wszystko jest policzone. Krzyżyk to też rodzaj haftu liczonego. W zasadzie ścieg jest jeden, za igłą. Ale kobinacje tego ściegu są liczne. Można skorzystać z już wymyślonych kombinacji, można wymyślać samemu.
Mnie podoba się efekt tego haftu ... przypomina grafikę.
A skoro warsztat, to potrzebny był przykład. Tym bardziej, że po pierwszym spotkaniu widziałam, że przykłady, które miałam były za trudne. Przyniosłam po prostu obrazki, które miałam w domu. Dosyć duże. Resztę uważałam, że po prostu powiem i to będzie zrozumiałe. Jednak panie oczekiwały konkretu. Potrzebny był prosty, mały haft. Wymyśliłam tulipana. Wydawało mi się, że łatwy ... ale ...
Jak to u mnie, wykonałam w nim też rodzaj cieniowania ... nie byłabym sobą. Moje kursantki będą mogły oczywiście wszystkie elementy wykonać gładko, czyli każdy po prostu innym wzorkiem.
No nic zobaczymy.
Tym razem jak nigdy u mnie ( ja zawsze haftuję na lnie, gdy haft ma być liczony ), wykonany na kanwie ... Ponieważ na warsztat została zakupiona kanwa, musiałam wykonać na takim samym rodzaju tkaniny.


Na razie ciagle na tamborku, nie mam jeszcze pomysłu na jego wykorzystanie ...


Jak ja dawno nie haftowałam ... :)
Pozdrawiam :)

piątek, 9 września 2016

Poszukiwanie jesieni zaplanowałem sobie

podobno idzie, albo nawet niby jest.
To się wybrałem jej szukać. Ubrałem się odpowiednio jak na jesień ... ale coś mi się wydaje, że coś nie tak.
No tak ... tylko wy nie wiecie z kim macie do czynienia.

Hubert jestem, miś Hubert.
Jak widzicie, czapkę mam i nawet szalik ... cienkie, jak na jesień przystało ... tylko, że ...


Mało tej jesieni ... 
Fakt znalazłem jakiegoś grzyba, nawet kolorowy, superowy jest. 
Ale jakoś mi gorąco, jakby to lato było.


Zobaczcie taką kulkę znalazłem też, to podobno kasztan.
Kasztany też są niby jesienią ... ale jakoś gorąco mi jest.


I takiego grzyba znalazłem ...
Ale jakiś taki niewyraźny jestem.
Widzicie?


Muszę chyba, zrezygnować z dalszych poszukiwań. 
Idę do domu, wezmę rutinoskorbin ...


Moja głowa!
Boli mnie głowa!


Ale jak widać rutinoskorbin dobry na wszystko.
Robię się wyraźniejszy, prawda?


Pozdrawiam tylko nie wiem czy jesiennie, czy też letnio ;)


czwartek, 8 września 2016

Chwalipięta

w kącie stała ... i tak wciąż opowiadała:
wygrałam rozdawajkę, wygrałam rozdawajkę...
U Reni wygrałam rozdawajkę ... wygrałam!
Bardzo się cieszę, że mi się udało - wygrałam.
Rozdawajkę w "To co mam w głowie", a w zasadzie w "To co ma Renia w głowie" - wygrałam.
Wygrałam, wygrałam, wygrałam ...
\
No dobra, przestaję. Chyba już wszyscy wiedzą!

Renia zaskoczyłam mnie ogromnie. Rozdawajka nazywała się igielnikowe candy. Na zdjęciu było sporo igielników, ale ja byłam przekonana, że wygrany otrzyma jeden z nich. Jakie było moje zaskoczenie, gdy otworzyłam kopertę a z niej wysypały się WSZYSTKIE igielniki ze zdjęcia.
Reniu jesteś NIESAMOWITA!

Zobaczcie sami ... jaka ilość! I jakie piękne! Każdy inny, każdy ciekawy i każdy mi się przyda!
Reniu wielkie dziękuję!!!

Z fotki jedynie koszyczek jest mój...
Czyli tak dobrze widzicie, ten bieżniczek też od Reni! Śliczny zresztą.
Chociaż... widzę tu jakiegoś intruza ... no tak, te miśki są ciekawskie, wszędzie muszą swój nosek wsadzić ;)


Pozdrawiam serdecznie zaglądaczy :)



sobota, 3 września 2016

Jak ja lubię

wyprawy!
Hejże, przygodo!
Przybywam!

No i poszłam... na tę wędrówkę, a co!
Lubię, wolno mi... 
No tak, z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić.
Misia Honorata jestem.
Ubrała mnie w sukienkę ... a przecież wie ... 
Może myślała, że jak mam sukienkę to będę siedziała w domu...


Niedoczekanie!
Jak tylko nie patrzyła, to ja szybciuchno na ogród.
No i zaraz wdrapałam się na to drzewo.
Kłuło, więc myślałam, że to świerk, ale jakieś liście toto ma ...
Teraz to już zgłupiałam.


Tak sobie wdrapuję się, aż tu nagle ...
Jak mi się noga posunie, jak zacznę lecieć w dół, na łeb, na szyję ...
Wydarłam się ... ale na szczęście nikt mnie nie ułyszał ;)
I tą metodą udało mi się zleźć na ziemię ...


Poszłam dalej ... bo wszystko wokół kusi i nęci...
Kolejne drzewo, wielkie kompletnie inne ... 
Jakieś takie bez liści ... o i coś tu jest... dziura czy co? 
Zajrzę, przecież muszę!
Ciekawe czy ktoś w tej dziurze mieszka?
Jak myślicie? Mieszka?


Popatrzcie ... to jakby miś zdobył jakiś szczyt!
Ale suuuuper!
Zawołam Balbinę, przecież musi to zobaczyć! 
Baaaaalbina! Baaaalbinaaaa!


O, jesteś nareszcie! Dalej właź!
No właź, wiesz jak fajnie!
Nie pękaj, właź ...


No i...
Fajnie, nie...
No nie wiem, jakoś tak straszno trochę.
Wysoko, i jak my stąd zejdziemy? Jak?


A wiesz, faktycznie ... wysoko.
Ale coś wymyślimy.
Może ktoś wyjdzie z domu? I nam pomoże...
Tylko czy to byłoby dobrze? Przecież nas zamkną w pokoju ... a tyle jeszcze jest do oglądania...
Musimy same ... wiesz co, zeskoczymy, na dole trawa ... miękko będzie.
No to hop ... :)


Daliśmy radę, widzisz!
Zobacz jakie fajne kule! Pomarańczowe! Fajnie do nich pasuję, no nie...
Wdrapię się na jedną! Dalej Balbina, wdrapuj się obok mnie!


Ciekawe co to jest?
Jak myślisz? Może piłka? 
Eeee chyba nie, toto jest przywiązane do ziemi i ciężkie. Na pewno nie piłka...
Zapytamy JĄ! ONA będzie wiedziała...


Balbina chodź, idziemy dalej... wiesz ile jeszcze jest do zobaczenia w tym wielkim zarośniętym ogrodzie!
No chodź... Balbiiina, chodź.


Nie, ja wracam do domu. Mam dosyć przygód na dzisiaj...
Ty też powinnaś wracać!
Ja idę dalej ... co zobaczę to moje. Chcesz to wracaj ... 
No to papatki! Balbina tylko mnie nie zdradź, nie wygadaj się ...
Wrócę potem po cichu ...


Pozdrówki od nas czyli Mnie i Balbiny ... no i od NIEJ :)



czwartek, 1 września 2016

Jestem Balbinka

 ... misia Balbinka.
Ciekawe dlaczego Balbinka ... inne imię narzuca się samo ... widać nie dane mi było, nazywać się tak jak wynika to z mojego wyglądu.
W sumie dlaczego nie, może być i Balbinka.
Mała jestem, ale to nic nie znaczy... po prostu jestem mała i tyle.

Zobaczcie sami ... czyż nie powinnam mieć na imię Jagódka? Powiedzcie sami ... 
Ale jestem Balbinka i już. Dosyć gadania, i tak nie będę z tego gadania Jagodą.
Nie marudziłam, bo i po co.
Zaraz jak tylko pojawiłam się na świecie, wybrałam się na wycieczkę... 
taka piękna pogoda.


No ok, wlazłam tutaj jakoś, ale jak mam zejść ?
Wysoko jak diabli...


No i po co ja tutaj właziłam? No po co?


Nie było wyjścia zeskoczyłam jakoś w te trawy.
Lądowanie było miękkie.


Trochę głowa boli, bo spadłam na łeb, na szyję ;)


Odpoczęłam i dalej zwiedzać ... 
Tym razem wdrapałam się na taką beczkę, zakończoną takim czymś dziwnym na górze.
Musiałam, ale to musiałam zrobić sobie tutaj fotkę.


Coby nie było, że ja tylko po jakiś dziwnych miejscach biegam...
Zrobiłam sobie taką fotkę prawie elegancką...
 Na takim fajnym kamieniu... stary chyba jest... pokryty czymś takim dziwnym...


Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Powoli trzeba się zbierać ... słoneczko się chowa...


Czas na mnie.
Papatki kochani ...


Tylko jak ja stąd zejdę????


Buziaki ślemy ... razem z tą co mnie zrobiła ;)