Terminy warsztatów Paverpol

Warsztaty - Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


sobota, 19 maja 2012

Moje klimaty...

zakładka w jednym ze stylów, który lubię.
Powiem szczerze, że podoba mi się bardzo, pomimo iż to moja praca... i jest to nieskromne.
Zakładka idealna do czytania starych książek, jakby wyjęta z książki po prababce.

Zdjęcie w lekkim półcieniu, jeszcze bardzie oddaje klimat tej pracy.


To zdjęcie jest w jasnym świetle, aby było widać szczegóły.


I w zbliżeniu tłoczona postać, ten obrazeczek ma wymiary 3,5 x 4,5 cm


A na koniec pochwalę się piecem w mojej kuchni... wykonany kilkanaście lat temu ze 100-letnich kafli. Na lato chyba usunę tę skrzynię na drewno, aby było go lepiej widać.


A tak wpasowało się jedno z krzeseł malowanych moimi rękoma.

i

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do komentarzy.

piątek, 18 maja 2012

A balonik...

wrócił i niebieski jest... a nawet zabrał ze sobą kolegę ;)
Bardzo lubię tę balladę Bułata Okudżawy ( zresztą lubię i inne jego pieśni )... Wczoraj sobie słuchałam i dlatego wykonałam taką to zakładkę, leciuchną jak ten balonik...






Myślę, że nie tylko ja ją lubię, oto tekst tej ballady.

Balonik  Bułat Okudżawa

Płacze dziewczynka 

Balon uciekł jej 

Ludzie mówią nie płacz 

A balonik hen

Płacze dziewczyna 

Chłopca trzeba jej 

Ludzie mówią "nie płacz" 

A balonik hen

Płacze kobieta 

Mąż porzucił ją 

Ludzie pocieszają 

A balonik hen

Płacze staruszka 

Matko dosyć łez 

A balonik wrócił 

I niebieski jest









Czy ta maleńka...

korekta ( więcej nie mogłam, bo dokonałam tego na gotowej kartce ), coś dała?
Mnie się wydaje, że owszem, a Wy co o tym sądzicie?

Tak jest teraz, dorysowałam po prawej kawalątek garnituru, koszuli już nie bo aby ją pobielić musiałabym odkleić pracę.


A tak było przed...


Dzięki za to, że w komentarzach piszecie co am nie pasuje....


czwartek, 17 maja 2012

Dla chłopca

tym razem.
Praca wykonana techniką pergaminową, rysunek wykonany tuszem. Napis malowany pędzelkiem.
Tak sobie robiąc te dwie prace po sporej przerwie, stwierdziłam, że lubię tę technikę nadal. Niestety jest bardzo czaso i pracochłonna a doba ma tyle godzin ile ma.
Mam jeszcze do wykonania kilkanaście zakładek tą techniką, więc jeszcze was tymi pracami pomęczę.


Zapraszam jak zawsze do komentowania, witam oczywiście każdego...

środa, 16 maja 2012

Lepsze zdjęcie pracy i kilka fotek z ogrodu

Nie będę zanudzała tylko pokażę...


Myślę, że lepsza fotka... i innej już nie będzie.


A kasztany ciągle kwitną...


Tawuła kwitnie niesamowicie...


pierwszy raz zakwitły moja konwalie... może wreszcie po latach się przyjmą.


A na skalniaku kwitną ozdobne truskawki... zobaczcie jaki niesamowity kolor.


Pozdrawiam wiosennie.

Kiedy to było...

gdy ja robiłam duuużo pergaminków. Oj dawno, dawno...
Znajoma poprosiła o kartkę komunijną, miała być skromna... myślę, że taka właśnie jest.
Zdjęcia są fatalne, ale nijak nie dałam rady jej sfotografować. Ani z lampą, ani bez lampy. 
Żadne nie oddaje tego co jest w realu... trudno.
Pokażę to co wyszło... 

Z lampą, tutaj widać napis, który wykonałam maleńkim pędzelkiem, reszta jest prześwietnlona


Tu bez lampy, napisu nie widać wcale, a i cienie na twarzy układają się dziwnie. Może aparat ustawiłam pod złym kątem? Może światło pada tak na kartkę? Dziewczynka na tej kartce uwierzcie mi, jest naprawdę ładna... w tle są leciuchno zarysowane postacie innych dziewczynek idących za nią.


Dziękuję za Waszą obecność i pozdrawiam

wtorek, 15 maja 2012

Byłam i zawiozłam... i zostałam obdarowana.


Dzisiaj miało miejsce przemiłe spotkanie... nie było to nasze pierwsze spotkanie, Danusia była kiedyś u mnie, uczyła się pracować z paverpolem. Zresztą wtedy okazało się, że my się znamy pośrednio, bo Danusia uczyła kiedyś moje dzieci. Chyba w tamtym czasie, nie widziałyśmy się, ale Danusia pamiętała moje dzieci.
Długo myślałam co mam podarować osobie tak wszechstronnej, przecież ona tyle umie. Padło na kartonażowy notes, bo wiedziałam, że kartonażu Danusia jeszcze nie robi. Notes  ma już swojego właściciela, właściwie właścicielkę, co najważniejsze podobał się. Mogę więc, pokazać tutaj na blogu.
Zostałam też niesamowicie obdarowana, wykonałam zdjęcia podarunków... może nie w miejscach docelowych, ale dary na zdjęciach są, wytrwajcie do końca tego posta, bo warto!!!
Pojechałam dzisiaj do Danusi, mieszkamy za tzw "miedzą", czyli odległość między nami to około 20km jadąc samochodem. Podobno jest krótsza trasa przez łąki i lasy... wtedy to będzie jakieś 12km, idealna na rower. Podobno piękna i urokliwa. Trzeba będzie kiedyś ją sprawdzić porą letnią lub w jakiś ładny dzień wiosenny.
Pooglądałam piękne hafty wstążeczkowe, Danusia wytłumaczyła mi na czym polega transfer, zobaczyłam jej cuda i w tej dziedzinie. Danusia ma piękny klimatyczny dom, taki jaki lubię. Byłam tam wcale nie tak, krótko a i tak nie zadałam wielu pytań, jakie miałam zadać... wiecie jak to jest, czas leci jakby go kto poganiał!!!
Planujemy kolejne spotkania, więc wszystko przed nami.

W prezencie zawiozłam Danusi taki oto notesik kartonażowy.

Przód ozdobiłam haftem mieszanym, który ułożyłam w kształcie pierwszej litery imienia nowej właścicielki.


Wewnątrz jest notesik, mały ołoweczek i kieszonka na ewentualne karteczki luzem.


Haft jest lekko wypukły sam w sobie i jest na miękkim podkładzie.


A teraz zdjęcia pięknych rzeczy, które otrzymałam...

Niebieską poduszkę z motywem dorożki, bardzo mi się podoba.


Deskę z transferowym motywem, Danusia powiedziała, zrobisz jak chcesz ale ona jest do kluczy i mam sobie dorobić wieszaczki... u mnie w domu w szufladzie leżały sobie klucze... teraz wiszą...


Obraz wstążeczkowy - łąka - fajnie się wpasował w klimat mojego domu.


I mam pierwszy chustecznik, jeszcze czeka na swoje miejsce...


Danusiu dziękuje za gościnę i za te dary!!!


Pozdrawiam wszystkich, zapraszam do komentarzy - jak zawsze...