Terminy warsztatów Paverpol

Warsztaty - Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


wtorek, 13 listopada 2018

Z resztek

sznurka, trzeba było coś wykonać.
Padło na koszyczki, bo pojemników nigdy dosyć ;)

Wchodzą idealnie jeden w drugi, więc jako puste nie zajmują wiele miejsca ... 



Jesień zmieniła płaszcz, z kolorowego na szary mglisty i mokry :)
Co też ma swój niezaprzeczalny urok ;)







A wcześniej była taka 










Pozdrawiam serdecznie w ten deszczowy dzień :)






niedziela, 28 października 2018

Marzył mi się od dwana

nawet chciałam poprosić o wykonanie koleżankę ... ale przecież sama umiem, więc głupio mi było.
Pogoniłam lenia i mam.
Swój własny, wykonany własnoręcznie dywan ze sznurka!
W sumie podoba mi się, chociaż ...
No właśnie długo się zastanawiałam nad kolorem. W końcu postanowiłam, że w szarościach, już miałam je w koszyku internetowego sklepu ... ale obawiałam się, że ta szarość będzie taka mysia. Tuż przed kliknięciem kupuję zmieniłam na grafit ... no i teraz wydaje mi się za ciemny.
Muszę chyba z nim trochę pomieszkać ;)
Zawsze mogę oddać córce, u której grafit będzie idealny :) A sobie udłubać kolejny :)

Mój dywan ... grafitowy z dodatkiem brudnego różu :)



A taką mamy jeszcze jesień wokół domu :)



To już z całą pewnością ostatki :)

Pozdrówki ślę :) 

piątek, 26 października 2018

Jaga

nie baba tylko wiedzma :)
Czy czarownica i wiedzma to to samo?
Czarownica to ta która czaruje, a wiedzma to ta co wie?
Zresztą nie o tym miało być. Nie miałam toczyć tu rozważań na ten temat ... tym bardziej, że to może być kojarzone ze zbliżającym się ... importowanym świętem :)
A w tym przypadku nie ma to żadnego związku, zresztą wesoła ta moja Jaga ;) ... wykonałam ją w końcu. Nie mam pojęcia dlaczego akurat teraz mi się to udało...

Sami zobaczcie...
Wyszła sobie do ogrodu, delikatnie grozi mi paluszkiem. 
Cobym ją pokazała życzliwie. 


Spacer był krótki, bo deszcz lekko pokropił i trzeba było schować się w domu.
No to wskoczyła sobie na kominek i się rozsiadła.
Widok miała fajny, patrzyła sobie przez okno na padające krople. 
Może zastanawiała się ... kiedy da się na tej miotle polatać?


Jak widać miejscówkę zmieniła ... i myśli ciężko. Coby tu zrobić, aby przestało padać.


Chyba wpadła na jakiś pomysł, ale nie chciała nic zdradzić. 
A jednak padać przestało ;)


Od razu humor się poprawił ... lico się wypogodziło. 


Lekko się jeszcze zastanawia ... ale czy poleci? 


Jesień nadal piękna ... i jak widać przestało padać ;)





Chociaż wcześniej padało ... jeszcze krople deszczu na trawach.


Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję za wszystkie wpisy :)





czwartek, 25 października 2018

Wygląda na to,

że publikuję za często ... albo prawie nikt tutaj nie zgląda :(
Obawiam się, że to będzie to drugie ... ale może powoli ponownie mnie odkryjecie. Podobno zawsze trzeba mieć nadzieję :)

Tym razem krótko i na temat.
Jak pisałam już kilka razy bywam na zajęciach z malarstwa na UTW ( tym, na którym prowadzę zajęcia z rękodzieła ). Chodzę na nie z różnych powodów. Po pierwsze lubię ludzi, którzy tam przychodzą. Po drugie lubię prowadzącego. Po trzecie to mnie niekiedy ( tak niekiedy, bo nie zawsze pokonuję lenia ) mobilizuje do malowania. Po czwarte po to, aby się naumieć czegoś nowego, bo ja amator jestem. Na to stwierdzenie zawsze oburza się prowadzący. A to przecież prawda :)

Wczoraj namalowałam akwarelkę. 
Całkowicie z głowy, bo ani nie było tulipanów w realu, ani nie wzięłam żadnego zdjęcia. Nawet już chciałam odpuścić, ale w końcu chodzę po to, aby malować.
Wytłumaczyłam to leniwej Beacie ( czyli mnie ) i wyszły mi takie oto tulipany.


I tym letnim akcentem pozdrawiam tych co jeszcze tutaj zaglądają. 


środa, 24 października 2018

Recykling

zawsze lubiłam.
Dlatego jak kiedyś zobaczyłam album z rolek po papierze toaletowym, byłam pewna że kiedyś go wykonam.
Trochę to trwało ... ale w końcu na fali albumowej wykonałam i mam.
W zasadzie można powiedzieć, że jest recyklingowy w całości.

Okładka to resztki tektury i papieru. Do tego kwiatki z resztyek foamiranu z róży. Prostokącik wycięty z kart katalogowych.


Tagi też z kart katalogowych i resztki sznurka


Tu kawiatki jak wyżej. Kwadracik dostany od kogoś dawno temu.


Małe karteczki wewnątrz też z kart. Całość wyklejona resztkami papieru.


Co widać po kolorach ... nie trzymałam sie jednej gamy kolorystycznej, ani tym bardziej jakiejś serii papierów. Zresztą niegdy nie posiadałam taskowej. Papiery też kiedyś otrzymałam od koleżanki.


Powiem Wam, że podoba mi się. Robi się go fajnie. A po wykonaniu jak ktoś nie wie z czego on jest to w życiu się nie domyśli. ;)

wtorek, 23 października 2018

O szyby deszcz dzwoni,


deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Przypomniał mi się ten wiersz Leopolda Staffa, bo tak właśnie dzisiaj jest.
Co ciekawe, zamiast lenia pojawiła mi się chęć wykonania czegoś. Kiedyś oglądałam tutka o tym jak wykonać kieszonkowy album z jednej kartki papieru. Tzn z tej jednej wykonuje się środek, poprzez nacięcie i potem pozginanie tejże kartki. 
Pomysł spodobał mi się od razu, ale wtedy go nie sprawdziłam. Dzisiaj nadszedł ten czas. 
Album jest naprawdę kieszonkowy, bo wymiar okładki to 7,5 x 7,5 cm. Maleństwo. Ale robi się go fajnie, idealny na małe co nico dla kogoś bliskiego. Myślę, że możnaby go też potraktować jako albumik z życzeniami np urodzinowymi. Idealny również na warsztaty.  Jak chodzi o ozdabianie takich prac, u mnie zawsze minimalizm. Wynika to z tego głównie, że tak lubię ... ale również z tego, że nie mam za dużego wyboru w tej dziedzinie. Mogłabym oczywiście te ozdoby wykonać własnoręcznie ( kwiatki, motylki itp ) ale tutaj to leń wygrywa zdecydowanie. Poza tym mocno wydłużyłby się proces powstawania tego albumiku.

Czyli maleństwo ,,, jak widać ptaszek, który jest maleńki zajmuje na nim sporo miejsca. 
Po wykonaniu stwierdziłam, że mogłam nie dawać wstążki, pasuje do wnętrza ale nie bardzo do okładki ... no cóż. Może wytnę ;)


Albumik ma 7 kart, i w każdej jakby się chciało można by zostawić kieszonki. Tyle, że otwierałyby się z różnych stron. Ja zostawiłam w trzech kartach. 


Wykleiłam karty starymi kartami bibliotecznymi. Takimi ze starych katalogów ... 
One mają rewelacyjne kolory ( jak kartki starych książek ), każda jest inaczej zabarwiona, myślę że są po prostu starsze i nowsze. 
Są nadrukowane tylko z jednej strony, więc druga idealnie nadaje się do tego typu prac. 
Oczywiście ogranicza nas rozmiar ... ale do mini prac świetne.


Jak widać tagi też wycięłam z tych kart. Tym razem pokazałam stronę zadrukowaną, podoba mi się taki efekt. Na drugiej stronie tagów, można coś nakleić lub napisać, bo są czyste.





Na koniec dla tych co mają tyle lat co ja ;) Kto pamięta takie łapki kuchenne do garnków  z resztek włóczek? W moim domu rodzinnym zawsze takie były, mama robiła je z tego co zostało z większych prac, albo z prutych swetrów. W nocy ( pełnia ) wykonałam sobie takie na szydełku, do swojej kuchni. Ja mam resztki wełen, które dostałam od koleżanki ... są to pocięte kawałki, podobno pochcodzą z fabryki dywanów. Każdy kawałek ma inną długość, każdy też może być innej grubości. 


Pozdrówki ślę ...



poniedziałek, 22 października 2018

Wczoraj kolejny raz

obejrzałam sobie jak maluje Krystyna Lubanski.
Śledzę jej filmiki, w których pokazuje swój sposób malowania akwarel. Bardzo mi się podoba to jak maluje, ale też lubię słuchać jak o tym opowiada.
Wracając do tematu, wczoraj kolejny raz z nią byłam. Poza tym co właśnie malowała, pokazała też kilka miniatur, w tym jedną owocową. Spodobał mi się pomysł, aby wykonać kilka takich maleństw ... będą fajne na prezenty. Uwielbiam lekkość jej akwarel ... chciałabym też tak umieć.
Co prawda, wydaje mi się, że u niej są one naprawdę maleńkie ... i co ważne są oprawione w przepiękne passe. To oczywiście dodaje im uroku.
No i znów odbiegam. A może nie?
Napatrzyłam się, nasłuchałam ... i w nocy, ( bo jest, albo zbliża się pełnia ) odszukałam swoje zakurzone farby.

W efekcie wyszło mi coś takiego.
W obu przypadkach passe robocze ( takie miałam w szufladzie ) na pewno wymyślę jakieś inne.

Proszę Was o pomoc w wyborze kształtu passe.
Nie mogę się zdecydować! Prostokąt? Koło? A może ani jedno, ani drugie?

I druga kwestia? Motyw na środku oprawy?




Czy z boku?



Po obowiązku wybrczym ... udałam się nad nasze piękne jezioro.

Pogoda była średnia.


Co nie przeszkadzało kaczkom oddawać się kąpielom.



Innym gdzieś bardzo się śpieszyło ;)


I jaka radość po dotarciu na miejsce! 
Może to były jakieś wyścigi?



A ten koleś był chyba arbitrem ;)


Pozdrówki ślę :)