Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


wtorek, 13 czerwca 2017

Morze nasze

morze ...
Lubię nasze morze ale tylko i wyłącznie przed lub po tzw sezonie :)
No i koniecznie w miejscach, w których jeszcze poza sezonem bywa cicho i spokojnie. Lubię długie spacery brzegiem morza ... gdy nie ma żywej duszy. Czyli o wczesnej porze.
Mogę wtedy iść kilka godzin ...
Właśnie wróciłam ... było pięknie ...

Najpierw zalew ...
Kacza rodzinka ... czyli mama i dzieciaki ...


A panowie? No cóż relaks ...


Ale  do czasu ... jak widać przybyła kontrola ;)


A w oddali płynie Mała Babcia :) fajna nazwa :)


A wieczorem ... jeszcze przed zachodem ...


Ale tuż, tuż ...


W świetle zachodzącego ...


A toto ... księżyc nad zalewem ... podobno była to truskawkowa pełnia :)


I nazajutrz o poranku samotny jak ja ...


I sejmik :)


I szybowiec ;)


piątek, 9 czerwca 2017

Lato, lato

lato wszędzie ...

Klimaty lata ... 


maki w zbożu...


zwierzaki umykające w wysokie łany ...


i kłosy oczywiście...


A żurawie ciągle obecne :)




sobota, 3 czerwca 2017

Jutro

mamy w domu święto.
Zuzia idzie do Pierwszej Komunii.
Z tej okazji wykonałam kartkę i bukiecik.


Kartkę oczywiście pergaminową, bo ta technika idealnie pasuje do tej okazji. Kartka oczywiście jest imienna ... bo jakżeby inaczej :)
Trochę się namęczyłam z okularami ... a tu wyszło tak, że Zuzia pójdzie do komunii bez okularów. Połamała je na wycieczce szkolnej. 


Zamiast bukietu z kwiatów, (takich myślę ,że dostanie kilka) zrobiłam bukiet z jej ulubionych cukierasów.



Moje piórko z koronki klockowej w końcu ma na czym zawisnąć :)


Do zobaczenia ... 


piątek, 2 czerwca 2017

Powoli wkracza

lato...
Zboże się kłosi, coraz więcej słońca ... ludziska się opalają, co poniektórzy nawet się kąpią. A ja jak mi się chce to idę na spacer ... z aparatem.
Nadal nie wyszłam dalej niż wokół komina ... dlaczego? Chyba lenistwo, no bo cóż innego?

Prawda, że letni widoczek?


Tutaj to można by pod późne lato podciągnąć ;)


Wokół mnie sporo takich małych stawów wśród pól...


Samotny czerwony ... chyba w tym roku dobrze chemią posypali ;)


Kiedyś już pokazywałam ten staw ... zobaczcie jak zarósł ...


Tu wygląda jak mgła ... a to dym się ściele.


Spodobała mi się ta soczysta zieleń...


No i oczywiście żurawie :)


Pewnie się zastanawiacie ... czy coś robię ...
Coś tam był,o ale fotki poleciały ... padł mi komp.





niedziela, 28 maja 2017

W zasadzie to już

koniec maja ... jednego z najpiękniejszych miesięcy roku.
A jak maj ... to kwitnące bzy. U nas w tym roku zakwitły wyjątkowo późno, dlatego nadal pięknie kwitną.
I oczywiście roztaczają ten czarujący zapach.

Pokażę Wam ogromny krzak bzu, który rośnie sobie dziko wśród pól. Kiedyś bardzo dano temu było tam siedlisko ... ale ja tego nie pamiętam. Gdy zamieszkała w tych okolicach to go już nie było. Ale nadal są tutaj krzewy, drzewa owocowe, i kwiaty. Teraz oczywiście w stanie dzikim, ale tym bardziej uroczym.



Wszystko wokół się zmienia ... wcześniej tę drogę wytyczały żółte mlecze, teraz pozostał po nich kobierzec dmuchawców .

A takie pole w pięknym otoczeniu ... podoba się Wam?


W tym roku długo nie było żab ... nie słychać było ich rechotania. W końcu się pojawiły ... zobaczcie jakie dziwne zdjęcie. A to tylko woda w stawie, a wygląda jak jakaś maź.


To kolejny gość, który w tym roku nas zaskakuje ... najpierw długo ich nie było, a teraz bardzo opornie zabierają się za lepienie gniazd.


Na koniec pochwalę się kolejnym kompletem biżuterii z drutu. Tym razem w kolorze bardzo jasnego srebra. Wykonana metodą viking knite z bardzo cieniutkiego drucika. Wężyk ma średnicę 3 mm. 


Pozdrawiam serdecznie. 



sobota, 20 maja 2017

Drut

jako tworzywo. Ciekawe i sporo można ...
Już robiłam tego typu biżu ... tyle, że dotychczas nie był to drut kolorowy.
Nie powiem, że nie podejmowałam wcześniej takich prób. Podejmowałam, ale w czasie pracy ścierała mi się ta kolorowa powłoka.
Teraz doszłam do przyczyny ... i udało się. Fajnie ... bo chociaż podoba mi się bardzo biżu w kolorze srebra i miedzi, ale ten typ powiem szczerze też przypadł mi do gustu.
Taka granatowa świetnie będzie wyglądała z dżinsami :)
Ciekawa jestem, czy i Wam wpadnie w oko.

Pierwsza to granatowa, wewnątrz są małe koraliki. Na łączeniu ozdoba z miedzianego drutu w kolorze srebra. Powiem nieskromnie ... podoba mi się. Podoba mi się też fakt, że nie trzeba męczyć się z zapinaniem - wsuwamy na rękę i już :)


Druga mniejsza, idealna na rękę dziewczynki. Granatowo-czerwona, na granatowych kawałkach, wplecione koraliki niebieskie. Bardzo dziewczęca. 


I obie razem :) Widać różnicę w wielkości.


Nie może zabraknąć relacji ze spacerów ;)
Zgadnijcie co to jest?


Józefina, od czasu do czasu towarzyszy mi :)


Pięć panienek ;)


Najbliższe mokradła :)


Brama do lasu?
 

Portret brzozy :)


Drama ... w wieczornym słońcu.


Pozdrówki ślę :)


środa, 17 maja 2017

Dzisiaj lato

zamiast wiosny ... chociaż niedawno była zima zamiast :)
W związku z tym ... latem zamiast ... Pani Kaczorkowa wybrała się na zwiedzanie okolicy. Szła sobie powoli, poprzez trawy rozmyślając o życiu. Od czasu do czasu ponosząc głowę, coby nie zginąć i podziwiać świat. Dobrze jej było...


Natomiast Pan Kaczorek ... zaniepokojony przedłużającą się nieobecnością małżonki, wybrał się na poszukiwania. A wszystko dlatego, że dotychczas trzymała się blisko, a tu nagle na spacery samotne jej się zebrało. Dziwne...
Może jakiegoś innego Kaczorka szuka? Albo co...
Zmartwiony rozgląda się, ale nigdzie rzeczonej nie widać.


Zaczął się niepokoić. Może jej się coś stało? Wyjdę z tej trawy, może tam widać lepiej. Jak pomyślał tak zrobił.


Wyszedł... i zaraz natknął się na małżonkę. Ucieszył się, że cała i zdrowa ... Ale Pani Kaczorkowa nie podzielała jego radości ... Dobrze jej było samej ... toć od czasu do czasu trzeba od "chłopa" odpocząć, prawda? A ten od razu przylazł, że niby zaniepokojony ... tak kwacze. A czym niby taki zaniepokojony? Toć tylko chwilę mnie nie było!!!


Mimo lamentów Pana Kaczorka postanowiła dalej sama wędrować...


A Pana Kaczorka odesłała do stawu, niech tam na nią poczeka.


Jak jej się znudzą spacery to przyjdzie z nim popływać! A teraz ma nie przeszkadzać i już.


Na koniec zmiana tematu ... jakiś czas temu na zajęciach z dziećmi kolejny raz lepiliśmy z masy solnej. Przeważnie te moje prace lądowały w koszu. Tym razem postanowiłam jedną oprawić. Znalazłam starą deskę, ucięłam, przetarłam szczotką drucianą, nawoskowałam.
Przykleiłam aniołka masosolnego i tak teraz wygląda. Pasuje do mojej kuchni :)


Potrzebowałam kartkę urodzinową i taką sobie wykombinowałam :)


Pozdrawiam serdecznie i fajnie, że o mnie pamiętacie :)