Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz czyli w Bohaczykowie ( po umówieniu się )
Warsztaty prowadzi Certyfikowany Instruktor Paverpol

środa, 24 sierpnia 2016

Robi się

...
Zaczęłam od tego co białe ... powoli dzieje się.
Zosia nadal czeka ... nadal goluteńka. Ale powoli posuwamy się naprzód.
Zaczęłam od tego co białe ... do tego wymyśliłam, że będzie z koronkami i to robionymi ręcznie.
Wiem, wiem szalony pomysł! Bo to po pierwsze wcale nie ma pewności, że to co białe potem będzie widoczne, poza tym to trwa!
Wariatka ze mnie prawda! Zamiast nabyć ( pewnie piękniejsze ) koronki gotowe i doszyć szybciorem na maszynie ... ja z maleńkim szedełkiem w ręku walczę ...
Ale co tam ... tak mi się w główce porobiło ... no to dziergam.

Na razie mam gaciorki i brzeg czegoś :)
Są białe wierzcie mi :)

I fotka w słoneczku ... 


Buziaki ślę ... koronkowe ;)


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Zosia w swojej

postaci już jest. Stoi sobie i czeka na ciuchy ... bo golasek z niej absolutny.
Chociaż przepraszam, kłamię i to w żywe oczy.
A kłamstwo ma krótkie nogi ... prawda?
Tym bardziej, że chcę się pochwalić tym, co Zosia dostała dzisiaj ... i wylazłoby mi kłamstewko jak nic.
Tak ta lalka ma na imię Zosia ... tym razem nie miałam wątpliwości, że jest to Zosia i już.
Pamiętacie kiedyś pokazywałam ( jak ktoś chce, niech sobie poszuka ) post, w którym były trzy główki. Jedna z nich była maleńka i smutna. To właśnie Zosia. Wtedy, w otoczeniu tej wesołej dwójeczki wydawała się bardzo smutna, w rzeczywistości nie jest aż tak ...
Może po prostu coś poszło Zosi w tym dniu ... nie najlepiej.
Na razie toczy się we mnie spór jak ma być ubrana ... jedno wiedziałam od początku... Zosia będzie miała czerwone buty i ma :)

Teraz sobie myślę, że mogłam jej zrobić trochę inne ... takie bardziej panienkowe... 
Ale ma jakie ma :)
I tak szło mi tym razem nie najlepiej... te są trzecią parą.
Pierwsza nie wyszła kompletnie.
Drugie buty okazały się za duże.
Te są dobre.
No i są czerwone!


Zobaczcie, Zosia spogląda w niebo, może sprawdza czy czasami znów nie spadnie kolejny deszcz?


Pozdrówki ślę :)

sobota, 20 sierpnia 2016

No i wracam do

normalnej rzeczywistości.
Czyli do spokoju dnia codziennego, pracy i radości.
Tak, bo każdy dzień tak jak niesie burzę, tak i niesie radość. Nie zawsze niestety zauważamy te małe powody do radości ... czekamy na te wielkie, które mogą ale nie muszą nadejść.
Niedawno zaczęłam cykl zakładek, które mają być wzornikiem koronki klockowej ... przydatnym na warsztatach. Oczywiście jako zakładki w książce też będą występowały, po to są zakładki prawda?
Poprzednio pokazała dwie ... dzisiaj mam trzy nowe...

Pierwsza to kolejny mól książkowy ...
Tym razem wykonany siekanką ...
W moich ulubionych kolorach naturalnego lnu.


Druga wykonana ściegiem torchon w połączeniu z pajączkami ... 
Sama koronka w kolorach czerni i czerwieni ... podobnie jak tło.
Niestety fotka tego nie oddaje.


Kolejna ściegiem torchon z kostkami płócienka ...
Kolery bordo i zgaszony róż...


No i wszystkie razem ...
Moja ulubione zdecydowanie te jasne...
Na razie dosyć zakładek ... 


Powstaje kolejna lalka ...
A to maleńka zajaweczka :)


Nie będzie łatwo, bo ta maleńka będzie :)



środa, 17 sierpnia 2016

Relacja z wernisażu

podobno musi być. Tak nakazała mi Danusia, która oczywiście była na spotkaniu.
A Danusi trzeba słuchać, prawda?
Trochę się niepokoiłam jak to wszystko będzie, bo po raz pierwszy pokazałam się u siebie. W zasadzie niewiele osób wie tutaj co ja robię, jak chodzi o tę dziedzinę mojego życia.
Zastanawiałam się, jak to przyjmą mieszkańcy itd.
Oczywiście nie obyło się bez zaskoczeń... przyszli ci których się spodziewałam, ci których się nie spodziewałam również za co serdecznie dziękuję. Ale również nie przyszli ci, których się spodziewałam, no cóż... tak bywa. Szkoda... ale to oni mogą żałować.
Nie zabrakło nawet władz ... i tu było moje ogromne zaskoczenie ... w sensie pozytywnym oczywiście.
Nie zawiedli oczywiście przyjaciele :) na nich zawsze mogę liczyć.
Tutaj gdzie mieszkam jestem dosyć anonimową osobą ( poza oczywiście studentami UTW, tutaj mnie znają), może nie umiem się promować ;)

Samo spotkanie zostało pięknie przygotowane, zorganizowane. Biblioteka stanęła na wysokości zadania, godnie przyjęła mnie i moich gości. Spotkanie przebiegło w miłej, sympatycznej atmosferze, wśród śmiechu i radości.  Mam nadzieję, że również goście tak je odebrali. Wiem też, że sama wystawa podobała się, co mnie ogromnie cieszy.
Bo to nie jest tak, że to jest oczywiste... nigdy nie jest.

Na początek serdeczne przywitanie mnie jako artystki :)


Jak wiecie nie ma róży bez kolców ... co widać po mojej minie :)



Tutaj już ogarnęłam sytuację róż :)


Nikodem co jakiś czas robił mi psikusa i się przewracał ;)
Chyba chciał, aby się nim zająć.


Teraz kilka zdjęć z samej wystawy... jak widać było i coś dla ciała :)


Przy jednej z moich prac, każdy stawał ... bo nijak nie mogli dojść do tego co na niej jest.
W końcu Ola odważyła się mnie zapytać ...
Sprawa dotyczyłam haftu na jedwabiu ... podchodzę ... i niemal padłam ze śmiechu. 
To jest praca, która zawsze zastanawia ... nawet gdy stoi poprawnie.
A tu stała "do góry nogami" jeżeli można tak mówić o obrazie.


Oczywiście nie zabrakło też rzeźb z tkanin ...


Ola właśnie dedukuje co jest na tym obrazie ;)


I ujęcie z tzw drugiej strony :)


Trudno było robić zdjęcia, bo na tla jasnych okien prace wyszły średnio na zdjęciach.
Ale były fajnie oświetlone i w realu prezentowały się świetnie.


Tutaj moje cudowne studentki, jedna w kapeluszu z z moją biżuterią ... kapelusz oczywiście to stojak na biżuterię.
Basiu uwielbiam Cię :)


A to zdjęcie, na którym nie widać prac za to są goście :) 




A to moja ukochana najstarsza studentka :)
Przyszła na spotkanie z porcją rogalików dla moich gości.


A oto dowód, że to moja wystawa ;)


No i na koniec nie może zabraknąć zdjęcia z ekipą z Kamienia :)


Dostałam zdjęcie to mogę siepochwalić.
Od Danusi dostałam wymarzoną parkę lawendową :)



Ciekawe czy wytrwaliście do końca :) 
Jakby ktoś chciał jeszcze zobaczyć wystawę w realu to można do końca miesiąca :)
ZAPRASZAM







sobota, 13 sierpnia 2016

Postanowiłam

wykonać kilka zakładek jako wzornik - w sumie gdy przychodzi mi uczyć kogoś koronki klockowej, nie mam jak zaprezentować ściegów.
Pokazuję je wtedy w książce ... ale fajniej będzie na swoich koronkach.
Mól był wykonany płócienkiem, a dzisiaj pokaże Wam prostą zakładkę wykonaną ściegiem torchon ... sama zakładka jest wykonana cieniowanymi nićmi ... i nie wiem do końca czy był to dobry pomysł ... ale ścieg widać.
Dół zakładki - jej dolne wykończenie zaczerpnęłam z książki Koronki klockowe. Bardzo mi się takie wykończenie spodobało.

Oto moja kolejna ściegowa zakładka ...


Dzisiaj wybrałam się z Zuzią na wyprawę rowerową ... przejechałyśmy 13 km. Jestem z niej dumna :)
Dała radę :)

piątek, 12 sierpnia 2016

Chwilowo Zuzia

gospodarzyła na nowym warsztacie.
Zresztą trochę z tą myślą go wykonałam, aby Zuzia zainteresowała się koronką.
Okazało się, że jak najbardziej ... chętnie stanęła do klocków.
Ponieważ to był jej pierwszy raz, nawinęłam jej nici na klocki i zaczęłam mola. Ja wykonałam jedynie początek pierwszego segmentu ... dalej już działała Zuzia.
Jestem dumna z niej ... koronka wymaga cierpliwości i czasu. Zuzia stanęła przy warsztacie wczoraj a dziś mól jest gotowy.
Ciekawa jestem czy będzie chciała jeszcze coś wykonać, czy też na molu skończy. Zobaczymy.


Jak widać - pełne skupienie :)


A oto gotowa praca Zuzi :)


Dzisiaj miałam wspaniałego gościa ... 
Ewa Polańska - wspaniała kobieta, podróżnik, rękodzielnik, plastyk, fotograf ... jeszcze trochę możnaby wymienić :) 
Ewa odwiedziła moją wystawę i wpadła na kawę :)
Dziękuję :)


Pozdrawiam serdecznie :)


czwartek, 11 sierpnia 2016

Mały warsztacik i mól książkowy...

Powstały dzisiaj.
Warsztacik powstał spontanicznie ... po prostu zięć przyniósł mi rurę tekturową i zapytał :
Przyda się?
Jasne, że się przyda... dlaczego miałaby się nie przydać?
No i oczywiście dziś się przydała. Została wałeczkiem do koronki klockowej ... oczywiście nie sama. Poza rurą przydała się resztka ( po poprzednim dużym wałku ) karimaty. Poza tym przydała się również resztka lnu, jaka została po obszyciu poprzedniego wałka.
Takim to sposobem powstał mały wałeczek i wraz z koszyczkiem niewielkim tworzą mały warsztacik do koronki klockowej.
Brakowało mi drugiego wałka, coby móc wykonać jakieś maleństwo, gdy na dużym wałku akurat mam upięte ( od dłuższego czasu ) coś czego nie skończyłam ... bo jakoś tak.
A coby nie pokazywać całości na "golasa" to utkał się mól książkowy ... bardzo lubię ten wzorek. Pochodzi z książki Koronki klockowe.

Dosyć gadulstwa, czas pokazać :)
Mój nowy maleńki warsztacik :)


No i mól książkowy, oczywiście jako zakładka do książki...
To oczywiste.


Fajnie wygląda, jak jest w książce ;)


Pozdrawiam serdecznie :)