Terminy warsztatów Paverpol

Warsztaty - Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


niedziela, 2 września 2018

Wrzesień

miesiąc gdy żegnamy wakacje i rozpoczynamy rok szkolny.
Wiadomo, kto rozpoczyna ten rozpoczyna ;)
Dzieci rozpoczynają, czy im się to podoba czy nie.
Ja już dawno nie rozpoczynam, nad czym absolutnie nie boleję. Wręcz przeciwnie!
Moje wnuki, niektóre rozpoczynają ... stąd tym razem taka praca.
Jak już wiadomo, tym co u mnie bywają ... lubię recykling pod każdą postacią.
Wykonałam dwa przyborniki na biurka, ze starych puszek, do tego resztki farby, kawałki drutu, stara tektura, owale z odzysku, kawałki serwetek i są :)

Ten dla dziewczyny, co lubi konie.


Ten dla faceta ... lubi grać w piłkę, to trampek może być ... 


Tektura jest od spodu, coby te puszki tworzyły czałość :)
Jakby ktoś się zastanawiał dlaczego piszę, że wykorzystałam tekturę a jej nie widać.

Pozdrawiam wrześniowo i szkolnie :)
Wszystkim uczniom życzę radości ...

czwartek, 30 sierpnia 2018

Nie szal

tym razem.
Tym razem chusta jedwabna, miała być w niebieskim.
Coś ostatnio ciężko mi się zabrać za malowanie ... odkładam ciągle na potem. A potem, jeszcze na potem ... chyba, że mam zamówienie, które musi być na czas. Wtedy nie ma zmiłuj.
Z tą chustą było podobnie ... chociaż moze nie do końca, bo były sprawy, które musiały być przed.
Jak było, tak było ... najważniejsze, że namalowałam.


Niebieska jest :)


Z dodatkiem zieleni, niewielkim ale jednak.


Trzeci narożnik, już nie jest, aż tak niebieski ... coby był jednak wybór :)


Czwarty narożnik w zasadzie jest już pozbawiony niebieskości. Jest jaśniuteńki, z delikatnym dodatkiem srebra. Ale gdy się złoży to ze spodu oczywiście niebieski będzie przebijał.


A na dworze? 
Niektórzy bawią się w "jaka to melodia?" ;)


No właśnie, jaka?


Jaskółcza! A niby jaka miałaby być?


Pozdrawiam serdecznie i dziękuję że bywacie :)






wtorek, 28 sierpnia 2018

Alicja

w Krainie Czarów ...
Kto pamięta? A może jest fanem? Albo kompletnie nie lubi?
Czytelnicy dzielą się na tych co uwielbiają i tych co kompletnie nie lubią - tak mówią :)
Ja jestem zaprzeczeniem tej tezy ... ani nie zapałałam miłością, ani też nie zostałam wrogiem. Przeczytałam i odłożyłam.
Natomiast gdy zaczęłam się zastanawiać nad tym co ma być na kubkach ... natychmiast przypomniała mi się ta książka.
Jako obiekt na kubek - idealny wydał mi się królik z zegarkiem.
Jak pomyślałam tak zrobiłam :)

Oto kubek dla miłośników tej lektury :)
Ale ja sama też chętnie bym taki posiadała :)
Jest to kubek, nie filiżanka! Chyba, że nazwać to wielką filiżanką ;)


Na drugim pojawił się motyl ... ponownie, wiem. 
Ale i tak jest inny :)


Przy okazji pokażę kilka fotek ze spacerów ... już jesiennych.



A takim "pojazdem " chętnie bym poleciała :)


Ten gość gdy przytyje ... przeważnie przeszkadza mi spać :)



Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)




niedziela, 19 sierpnia 2018

Maleńki miś

dla maleńkiego chłopca.
Calusieńki szyty ręcznie, nic nie może się urwać, nic nie może zostać połknięte :)
Kraciasty, z łatką :)
Prosty, maleńki i taki miał być :)

Kratek :)


I na tym ten post by się zakończył ... ale wrzucę kilka fotek z ostatniego spaceru :)

Co to za ptaszek? Kto mi powie?


Te znam oczywiście ... całe tłumy ich baraszkują w gałęziach :)


Dostojna para :)


Codziennie przechadzają się koło domu :)


Pozdrówki ślę :)



piątek, 17 sierpnia 2018

Pamięć ludzka jest

zawodna, więc gwoli przypomnienia wykonałam kolejną różę.
Teraz już nie zapomnę co i jak się robiło ...
Kusi mnie wykonanie jeszcze irysa ...

A róża druga ( już nie kursowa ) wygląda tak :)
Spotkałam się wczoraj z Gosią ... która była sprawczynią ... czyli tą która nakłoniła mnie do wyjazdu na warsztat Liny.
Spotkałyśmy się właśnie po to aby wykonać kolejny raz różę ... i wyobraźcie sobie, że zamiast szybciej robiłyśmy je dłużej niż na warsztacie.
Tak jak pisałam pamięć ludzka jest zawodna ;)



W zasadzie wykonałyśmy kwiat i osobno liście ...


W całość złożyłam i wykonałam gałązki już w domu ...



Na koniec prezentuję nasze słoneczniki ... jesień idzie, niedługo będzie można skubać ;)


Pozdrówki ślę dla wszystkich zaglądaczy i dziękuję za każde słówko komentarza :)

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Siatka

na zakupy ... mam siatkę, którą dostałam od koleżanki. Myślę, że kupiona na Ali ... mimo to sprawdzała się fajnie. Mieściła mi się spokojnie w torebce, miałam ją zawsze pod ręką i nie brałam foliowych reklamówek.
Ale się skończyła ... w sumie szybko.
Pomyślałam, podumałam i postanowiłam wykonać sobie sama, taką siatkę co to rośnie wraz z ilością zakupów włożonych do niej ;)
Czyli siatkę z dziurami ;)
Pierwszy pomysł miałam taki, że wykonam ją makramowo ... ale sznurka odpowiedniego nie miałam.
Poszperałam w zapasach ... i znalazłam coś co myślę ,że pamięta jeszcze czasy komuny ;)
Pamiętam, że dostałam to razem z różnymi włóczkami ... i miałam wywalić od razu.
Co można zrobić z czegoś takiego? Sztuczne kompletnie ... a ja nie lubię. Ale ponieważ było baaardzo mocne ... nie do zerwania - to zostawiłam.
Teraz pomyślałam, że wykonam z tego siatki! Wygląda to całkiem nieźle ... a mocne jak diabli. Czyli siatka posłuży dłuuuugo ... No i to sztucznidło nie zostanie wywalone bez sensu, tylko posłuży :)

Pierwszy pomysł, to taka prosta siatka ... wykonałam - i ok. 
To ta czerwona :)


Ale otwór do wkładania trochę ogranicza, przysłowiowej kapusty nie włożę ;)
Więc wykonałam inną ... i ta spełnia wszelkie moje oczekiwania.
Już robi się żółta - dla córki :)


A na koniec kilka fotek z dzisiejszego wypadu rowerowego :)
Ptaków sporo :)










niedziela, 5 sierpnia 2018

W końcu dało się wyjść :)

Upał był niemiłosierny ... a że w domu mam chłodno, to nie opuszczałam go, gdy nie musiałam.
Od dwóch dni odpuściło ... to wybrałam się na spacer z aparatem.
Najbliższa okolica, nie żeby daleko ;)

Normalnie późne lato ... a to dopiero zaczyna się sierpień.


Motyli też malutko :)


żółto absolutnie ...


W głębi tego słonecznika...




Na polach widoki pożniwne ... a normalnie u nas żniwa dużo później.



Hałasują żurawie ... 


Jak widać ciągle krajobraz ponawałnicowy ... ale żurawiom to nie przeszkadza. 
My też już normalnie tego nie widzimy, jednak człowiek przyzwyczaja się do otoczenia.






Wyciągnęłabym rower ... ale jednak ciągle za gorąco. Chyba, że wstałabym skoro świt ;)