Terminy warsztatów Paverpol

Warsztaty - Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 stycznia 2021

Ta pogoda

 Zdecydowanie zaskakuje nie tylko drogowców. 

Teoretycznie fajnie jak pada śnieg, nawet misie wtedy zastanawiają się... 

Będzie padać deszcz? A może słonko wyjdzie?


Bo jakby słonko, to na spacer można by... Ale jak zacznie padać? To co wtedy? Misie robią się wtedy bardzo mokre... 



A mokre misie, to smutne misie... 


Więc... jak pada to już lepiej posiedzieć w domu...





Można się bawić w chowanego... tylko z kim? Nikogo nie ma ... każdy zajęty swoimi sprawami, kto by z misiem się bawił? No kto?
Ale za to jak pada śnieg, w miarę suchy to nawet misie mogą iść na sanki... 


Pozdrawiam tym razem nie malarsko.  Po takiej przerwie to z przyjemnością pobawiłam się misiem 😉

niedziela, 19 sierpnia 2018

Maleńki miś

dla maleńkiego chłopca.
Calusieńki szyty ręcznie, nic nie może się urwać, nic nie może zostać połknięte :)
Kraciasty, z łatką :)
Prosty, maleńki i taki miał być :)

Kratek :)


I na tym ten post by się zakończył ... ale wrzucę kilka fotek z ostatniego spaceru :)

Co to za ptaszek? Kto mi powie?


Te znam oczywiście ... całe tłumy ich baraszkują w gałęziach :)


Dostojna para :)


Codziennie przechadzają się koło domu :)


Pozdrówki ślę :)



sobota, 26 listopada 2016

Słyszałem, że

wczoraj był światowy dzień misia! Co prawda pluszowego, ale był!
Dlaczego o tym wspominam? Bo ... ja wczoraj się urodziłem!!! Wyobrażacie sobie ... w taki dzień! To tak jakby ktoś z Was urodził się w światowym dniu człowieka! Nie ma takiego? Naprawdę? Ciekawe dlaczego?

Jestem zielony ... nie żeby mało wiedzący ... tylko naprawdę zielony!
Antoni! Tak mam na imię!


Listopad to zimny miesiąc, więc ubrano mnie od razu w ciepłe spodenki!
Dostałem też czapkę! Pamiętacie ten kawał o Jasiu, co miał duży beret?



Jak stoi koło mnie to wydaje się ogromna, ale na głowie to jakby za mała ... może uszy mam za duże?


Mam też szalik do kompletu. Wieje dzisiaj potwornie, więc przyda się na pewno.


Założyłem wszystko i teraz bez obaw mogę wybrać się na spacer. 
Może już nie dziś ... bo późno i ciemno.
Ale jutro to już z całą pewnością pójdę!


Buziaczki wysyłam ... jakem Antoni ;)

czwartek, 15 września 2016

Siedzę w domu

i strasznie się nudzę ... szkoda, że nie ma kogoś z kim możnaby pogadać.
To siedzenie mnie wykończy ... wprawdzie ONA mówiła, abym nie wychodziła, bo mogę zginąć w tym zarośniętym ogrodzie ... ale ...
Toć nie jestem ostatnią sierotą, nie zginę ... idę!

O Qrczę ... ale fajnie tutaj :)
Dobrze, że wyszłam ... super.
No tak, jeszcze jestem Wam winna przedstawienie się.
Blanka jestem, Misia oczywiście :)

Oooo, ktoś tu jest! 
Ciekawe, kto to?


Żeby tylko mnie zaraz nie zobaczył ... nie wiem kim jest i czy nie poleci do NIEJ!
Nigdy nie wiadomo ... a wtedy, szlaban na wyjścia!


Wdrapałam się na drzewo ... z tej wysokości widać więcej ...
Zdecydowanie!
I ten ktoś mnie też zaraz nie zobaczy.


Chodzi sobie po tym ogrodzie, jakby był u siebie!
Ciekawe! Dlaczego ONA mi nie powiedziała, że jest tu inny miś!
Bo to jest miś!!! Ale fajnie!


I nawet niczego sobie, ten misiek.
Ciekawa jestem, czy udałoby mi się z nim zaprzyjaźnić...


Co prawda, taka trochę chudzina z niego w porównaniu ze mną ... ale w przyjaźni to chyba nie przeszkadza, co?
Jak myślicie?
Przeszkadza?


No chyba, żebym się zakochała w tym misiu ... taki delikatny, lubię takich... 
Tylko, żeby go nie wystraszyć! Bo ucieknie, gdzie pieprz rośnie!
A właśnie gdzie rośnie pieprz? Ciekawe.
Będę tak długo patrzyła, aż się obruci. Coraz bardziej mi się podoba :)


Udało się! Nie uciekł! A wręcz przeciwnie!
Zaprosił do domu, na miękką kanapę.
I kwiatka mi dał! To może mam u niego szanse ...
Jak myślicie ... moglibyśmy być parą?
Blanka i Hubert ...


Pozdrawiamy serdecznie!
ONA też ... przynajmniej tak mówi :)

piątek, 9 września 2016

Poszukiwanie jesieni zaplanowałem sobie

podobno idzie, albo nawet niby jest.
To się wybrałem jej szukać. Ubrałem się odpowiednio jak na jesień ... ale coś mi się wydaje, że coś nie tak.
No tak ... tylko wy nie wiecie z kim macie do czynienia.

Hubert jestem, miś Hubert.
Jak widzicie, czapkę mam i nawet szalik ... cienkie, jak na jesień przystało ... tylko, że ...


Mało tej jesieni ... 
Fakt znalazłem jakiegoś grzyba, nawet kolorowy, superowy jest. 
Ale jakoś mi gorąco, jakby to lato było.


Zobaczcie taką kulkę znalazłem też, to podobno kasztan.
Kasztany też są niby jesienią ... ale jakoś gorąco mi jest.


I takiego grzyba znalazłem ...
Ale jakiś taki niewyraźny jestem.
Widzicie?


Muszę chyba, zrezygnować z dalszych poszukiwań. 
Idę do domu, wezmę rutinoskorbin ...


Moja głowa!
Boli mnie głowa!


Ale jak widać rutinoskorbin dobry na wszystko.
Robię się wyraźniejszy, prawda?


Pozdrawiam tylko nie wiem czy jesiennie, czy też letnio ;)


sobota, 3 września 2016

Jak ja lubię

wyprawy!
Hejże, przygodo!
Przybywam!

No i poszłam... na tę wędrówkę, a co!
Lubię, wolno mi... 
No tak, z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić.
Misia Honorata jestem.
Ubrała mnie w sukienkę ... a przecież wie ... 
Może myślała, że jak mam sukienkę to będę siedziała w domu...


Niedoczekanie!
Jak tylko nie patrzyła, to ja szybciuchno na ogród.
No i zaraz wdrapałam się na to drzewo.
Kłuło, więc myślałam, że to świerk, ale jakieś liście toto ma ...
Teraz to już zgłupiałam.


Tak sobie wdrapuję się, aż tu nagle ...
Jak mi się noga posunie, jak zacznę lecieć w dół, na łeb, na szyję ...
Wydarłam się ... ale na szczęście nikt mnie nie ułyszał ;)
I tą metodą udało mi się zleźć na ziemię ...


Poszłam dalej ... bo wszystko wokół kusi i nęci...
Kolejne drzewo, wielkie kompletnie inne ... 
Jakieś takie bez liści ... o i coś tu jest... dziura czy co? 
Zajrzę, przecież muszę!
Ciekawe czy ktoś w tej dziurze mieszka?
Jak myślicie? Mieszka?


Popatrzcie ... to jakby miś zdobył jakiś szczyt!
Ale suuuuper!
Zawołam Balbinę, przecież musi to zobaczyć! 
Baaaaalbina! Baaaalbinaaaa!


O, jesteś nareszcie! Dalej właź!
No właź, wiesz jak fajnie!
Nie pękaj, właź ...


No i...
Fajnie, nie...
No nie wiem, jakoś tak straszno trochę.
Wysoko, i jak my stąd zejdziemy? Jak?


A wiesz, faktycznie ... wysoko.
Ale coś wymyślimy.
Może ktoś wyjdzie z domu? I nam pomoże...
Tylko czy to byłoby dobrze? Przecież nas zamkną w pokoju ... a tyle jeszcze jest do oglądania...
Musimy same ... wiesz co, zeskoczymy, na dole trawa ... miękko będzie.
No to hop ... :)


Daliśmy radę, widzisz!
Zobacz jakie fajne kule! Pomarańczowe! Fajnie do nich pasuję, no nie...
Wdrapię się na jedną! Dalej Balbina, wdrapuj się obok mnie!


Ciekawe co to jest?
Jak myślisz? Może piłka? 
Eeee chyba nie, toto jest przywiązane do ziemi i ciężkie. Na pewno nie piłka...
Zapytamy JĄ! ONA będzie wiedziała...


Balbina chodź, idziemy dalej... wiesz ile jeszcze jest do zobaczenia w tym wielkim zarośniętym ogrodzie!
No chodź... Balbiiina, chodź.


Nie, ja wracam do domu. Mam dosyć przygód na dzisiaj...
Ty też powinnaś wracać!
Ja idę dalej ... co zobaczę to moje. Chcesz to wracaj ... 
No to papatki! Balbina tylko mnie nie zdradź, nie wygadaj się ...
Wrócę potem po cichu ...


Pozdrówki od nas czyli Mnie i Balbiny ... no i od NIEJ :)



czwartek, 1 września 2016

Jestem Balbinka

 ... misia Balbinka.
Ciekawe dlaczego Balbinka ... inne imię narzuca się samo ... widać nie dane mi było, nazywać się tak jak wynika to z mojego wyglądu.
W sumie dlaczego nie, może być i Balbinka.
Mała jestem, ale to nic nie znaczy... po prostu jestem mała i tyle.

Zobaczcie sami ... czyż nie powinnam mieć na imię Jagódka? Powiedzcie sami ... 
Ale jestem Balbinka i już. Dosyć gadania, i tak nie będę z tego gadania Jagodą.
Nie marudziłam, bo i po co.
Zaraz jak tylko pojawiłam się na świecie, wybrałam się na wycieczkę... 
taka piękna pogoda.


No ok, wlazłam tutaj jakoś, ale jak mam zejść ?
Wysoko jak diabli...


No i po co ja tutaj właziłam? No po co?


Nie było wyjścia zeskoczyłam jakoś w te trawy.
Lądowanie było miękkie.


Trochę głowa boli, bo spadłam na łeb, na szyję ;)


Odpoczęłam i dalej zwiedzać ... 
Tym razem wdrapałam się na taką beczkę, zakończoną takim czymś dziwnym na górze.
Musiałam, ale to musiałam zrobić sobie tutaj fotkę.


Coby nie było, że ja tylko po jakiś dziwnych miejscach biegam...
Zrobiłam sobie taką fotkę prawie elegancką...
 Na takim fajnym kamieniu... stary chyba jest... pokryty czymś takim dziwnym...


Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Powoli trzeba się zbierać ... słoneczko się chowa...


Czas na mnie.
Papatki kochani ...


Tylko jak ja stąd zejdę????


Buziaki ślemy ... razem z tą co mnie zrobiła ;)