Terminy warsztatów Paverpol

Warsztaty - Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórcze spotkania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórcze spotkania. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 listopada 2016

Wyobraźcie sobie, że

ONA postanowiła nas zatrudnić do przenoszenia prezentów i życzeń!
Ciekawe jak sobie to wyobraża! Toć my mamy trochę lat! Żeby kogoś z takim bagażem lat zatrudniać do pracy! To niewyobrażalne!
A jednak ...

Gnom Wstydliwy ma gdzieś zanieść jakieś takie złote kule. Dostał tego cały wór! 
Już widzę po oczach, że kompletnie nie pamięta komu!


Gnom Śmieszek ma podobne zadanie. Nie wiem, czy ma mniej tych kul... ale jak na razie nie zarzucił sobie tego wora na plecy. Może myśli, że uda mu się to pod pachą przenieść. 
Ciekawe, czy po drodze nie zbłądzi ... bo już teraz, zamiast myśleć o tym co ma wykonać, śledzi biedronkę na swoim nosie. 
Myślę, że puki ma ją tam gdzie ma, nigdzie nie pójdzie ;)


A ja dostałem zadanie ... nie do wykonania. Mam jakąś kartkę i podobno mam to przeczytać! 
Tylko, że ja nie umiem! Znam kilka liter ... ale żeby czytać to nie! Jak ja byłem mały ... tylko czy ja byłem kiedyś mały? Jak myślicie? 
Ale na pewno jeżeli, to wtedy nie było szkół!
Kompletnie nie wiem, co ja mam z tym fantem zrobić. 
Oczywiście nie przyznałem się ... no bo jak!
Jakby co, to pomożecie?


Poza Gnomkami wykonałam takie oto drobiazgi.
Dwa świeczniczki ... w słoikach po jogurtach - dostałam je od Danusi - Anstahe. 
Słoiki nie jogurty ;)


I medalion ... chciałam, aby był całoroczny.
Z jednej strony ma ptaszorka...


Z drugiej kota...


A teraz się pochwalę. Jakiś czas temu wygrałam rozdawajkę u Edyty . Wygrałam u niej różne różności, zobaczcie sami. Wszystko co na zdjęciu mam od Edyty.
Jedynie deseczka z tyłu w róże jest od Małgosi.
U Małgosi wygrałam warsztat malowania farbami kredowymi. W związku z tym w miniony weekend wybrałam się do Warszawy. Tam spotkałam się z Małgosią i Edytą. 
Spotkanie bardzo fajne, twórcze ... wiecie jak to jest, gdy spotkają się osoby z pasją.
Jedynie szkoda, że nie był to warsztat w większym gronie, na jaki liczyłam. Widocznie nie udało się.



Na tym spotkaniu pomalowałam sobie tacę farbą kredową w kolorze mięty i na niej naniosłam sobie szablonem motyw piórek. Delikatnie jak to z piórkami bywa.
Niestety kompletnie nie potrafię wykonać dobrego zdjęcia tej tacy!
Musicie mi uwierzyć na słowo, te piórka tam są :)


Jak już pojechałam do stolicy, to postanowiłam spotkać się też z Martą, którą znam od kilku lat i od kilku lat sie umawiamy ;) Marta świetnie filcuje na jedwabiu.
U Marty wykonałam szal ... sporo się nauczyłam i dowiedziałam. 

A szal wykonałam taki :)



Pozdrawiam wszystkie zaglądaczki i zaglądaczy :)






sobota, 15 grudnia 2012

Moja wnuczka

Zuzia zgłosiła się na konkurs w przedszkolu.
Zadanie było niełatwe - trzeba było wykonać bombkę samodzielnie, dopuszczalna była pomoc osób starszych - ale tylko pomoc.
Myślę, że Zuzia wykonała zadanie i zmieściła się w wymogach.
Zadanie było trudne również dlatego, że ta babcia ( czyli że niby ja ) wymyśliła taką trudną bombkę ;) jak poinformowało dziecko swoją mamę, która przybyła z odsieczą ;)

Oto Zuzia i pomocnicy przy pracy :) w końcu nawet Mikołaj ma pomocników prawda?


Zuzia wykonała większość kwiatków, a nie było to łatwe zadanie, bo trzeba było na szpilkę nałożyć koralik, cekin i kwiatek. Za pomocą tychże przymocowała hafcik do kuli styropianowej, a następnie powbijała wszystkie szpilki z kwiatkami pomiędzy wstążkami. Nadmieniam, że Zuzia ma 5 lat.

Oto jej dzieło! Pracowała przy nim około półtorej godziny.


Pozdrawiam wszystkich serdecznie, dziś w zasadzie tylko sprzątam i wykonuję rolę pomocnika.


wtorek, 24 lipca 2012

Byłam...

na oblężeniu Malborka.
A skoro tak, to klimat średniowiecza. Staliśmy na międzymurzu...
Bardzo lubię Malbork, szczególnie zamek, dlaczego? Nie wiem, po prostu odpowiada mi jego energia. Pomimo nieciekawej pogody i kilku dni tam spędzonych kompletnie nie czułam zmęczenia. Cudowni ludzie, piękne rękodzieło, świetny klimat.

W czasie rzeczonego, powstała taka oto praca. 

W pełnym słońcu


w cieniu


i normalnie


a tak ja się prezentowałam na tymże jarmarku średniowiecznym.


Pozdrawiam serdecznie...


wtorek, 15 maja 2012

Byłam i zawiozłam... i zostałam obdarowana.


Dzisiaj miało miejsce przemiłe spotkanie... nie było to nasze pierwsze spotkanie, Danusia była kiedyś u mnie, uczyła się pracować z paverpolem. Zresztą wtedy okazało się, że my się znamy pośrednio, bo Danusia uczyła kiedyś moje dzieci. Chyba w tamtym czasie, nie widziałyśmy się, ale Danusia pamiętała moje dzieci.
Długo myślałam co mam podarować osobie tak wszechstronnej, przecież ona tyle umie. Padło na kartonażowy notes, bo wiedziałam, że kartonażu Danusia jeszcze nie robi. Notes  ma już swojego właściciela, właściwie właścicielkę, co najważniejsze podobał się. Mogę więc, pokazać tutaj na blogu.
Zostałam też niesamowicie obdarowana, wykonałam zdjęcia podarunków... może nie w miejscach docelowych, ale dary na zdjęciach są, wytrwajcie do końca tego posta, bo warto!!!
Pojechałam dzisiaj do Danusi, mieszkamy za tzw "miedzą", czyli odległość między nami to około 20km jadąc samochodem. Podobno jest krótsza trasa przez łąki i lasy... wtedy to będzie jakieś 12km, idealna na rower. Podobno piękna i urokliwa. Trzeba będzie kiedyś ją sprawdzić porą letnią lub w jakiś ładny dzień wiosenny.
Pooglądałam piękne hafty wstążeczkowe, Danusia wytłumaczyła mi na czym polega transfer, zobaczyłam jej cuda i w tej dziedzinie. Danusia ma piękny klimatyczny dom, taki jaki lubię. Byłam tam wcale nie tak, krótko a i tak nie zadałam wielu pytań, jakie miałam zadać... wiecie jak to jest, czas leci jakby go kto poganiał!!!
Planujemy kolejne spotkania, więc wszystko przed nami.

W prezencie zawiozłam Danusi taki oto notesik kartonażowy.

Przód ozdobiłam haftem mieszanym, który ułożyłam w kształcie pierwszej litery imienia nowej właścicielki.


Wewnątrz jest notesik, mały ołoweczek i kieszonka na ewentualne karteczki luzem.


Haft jest lekko wypukły sam w sobie i jest na miękkim podkładzie.


A teraz zdjęcia pięknych rzeczy, które otrzymałam...

Niebieską poduszkę z motywem dorożki, bardzo mi się podoba.


Deskę z transferowym motywem, Danusia powiedziała, zrobisz jak chcesz ale ona jest do kluczy i mam sobie dorobić wieszaczki... u mnie w domu w szufladzie leżały sobie klucze... teraz wiszą...


Obraz wstążeczkowy - łąka - fajnie się wpasował w klimat mojego domu.


I mam pierwszy chustecznik, jeszcze czeka na swoje miejsce...


Danusiu dziękuje za gościnę i za te dary!!!


Pozdrawiam wszystkich, zapraszam do komentarzy - jak zawsze...





poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Spotkanie...

przy paverpolu.
Ostatni weekend ... był niezmiernie twórczy i przyjemny. Poznałam ciekawe, twórcze, kreatywne i wesołe kobiety. Uwielbiam spotkania z kobietami... są inne niż spotkania mieszane... myślę, że brakuje nam kobietom, takich spotkań we współczesnym świecie... spotkań w babskim gronie... twórczych, niebanalnych. A może to mi brakuje, bo mieszkam tu gdzie mieszkam?
W sobotę przyjechały do mnie Beata,  Asia oraz Kasia z Mamą ( myślę, nie mają bloga). Bardzo dziękuję Wam za wizytę, niesamowicie się cieszę z poznania Was... tak twórczych i ciekawych osób... warto zajrzeć na blogi dziewczyn... zobaczyć co robią.
Beata oplata koralikami między innymi kamee, dzięki temu powstają piękne prace, opowiadała też o witrażach jakie robi, widać, że jest to jej pasja... zresztą tych pasji jest niesamowicie dużo i mam nadzieję, że pokaże tego więcej na blogu.
Asia niesamowicie kreatywna, twórcza, niebanalna, ciekawa osoba... wszystko co wykonuje jest nietypowe i dzięki temu piękne... czy to będzie filc, paverpol czy cokolwiek innego... zobaczcie sami.
Dzielnie zabrałyśmy się do pracy. Część już wiedziała "z czym to się je"... część nie.
Jak zawsze było - ja nie potrafię, nie dam rady... ale potem okazało się, że powstały piękne prace... i  każda wykonała to tak, iż efekt końcowy dał radość i satysfakcję... mam nadzieję.
Pogoda nas nie rozpieszczała, więc pracowałyśmy w domu, w zasadzie to ja siedziałam ;), pracowali goście.

Niestety wykonałam jedynie takie mało ciekawe zdjęcie... prace na nim są ciągle w fazie niedokończonej - ale może dziewczyny pokażą je u siebie...


Witam i pozdrawiam każdego kto tutaj zajrzy.


sobota, 17 grudnia 2011

Zaległości nadrabiam...

gdy zobaczyłam ten kalendarz, postanowiłam zrobić coś tego typu dla Zuzi.
Piszę coś tego typu... bo jednak potraktowałam całość nieco inaczej.
Sam wianek nie jest tak bogaty, raczej prosty, nie zastosowałam też pudełek do zapałek. Rolę "schowków" pełnią u mnie rożki, które sama wykonałam. W przypadku Zuzinego kalendarza, "elfy" codziennie wkładają do odpowiedniego rożka, jakiś maleńki prezencik ;-)
I jak widać na zdjęciu, potem zamiast rożka pojawia się bombka, myślę, że w wigilię dodatkowo ozdobię całość świerkowymi gałązkami, i będzie całkiem niezła ozdoba nad stołem wigilijnym...



Przy okazji pochwalę się fajnym spotkaniem rękodzielniczym... spotkałyśmy się z Jolą ( nie ma chyba bloga) w Nakle i postanowiłyśmy się nawzajem wyszkolić. I tak Jola przybyła do mnie dzisiaj i nauczyła się figury czynić, a ja nauczyłam się ozdabiać szale techniką filcowania na sucho... jak widać w sporej asyście to czyniłam ;-)






poniedziałek, 12 grudnia 2011

Festiwale...

tak byłam w Nakle i w Poznaniu...
Miło mi było mi spotkać wszystkich, którzy zechcieli mnie odwiedzić... bardzo miło jest spotkać osoby nam znane i nieznane dotąd... nie sposób napisać o każdej z osobna, ale dziękuję ... z całego serca wszystkim z forum Pergaminartu (nie sposób wymienić wszystkich), oraz Asi.
Dziękuję serdecznie Middii za odwiedziny... ogromnie się cieszę z poznania Ciebie, mojego Guru od cro-tatów i przepraszam za to, że nie mogłam poświęcić Tobie więcej czasu!!!
Dziękuję za odwiedziny również Ines, skoro mówi, że była, to była... podejrzewam, że z Middią!!! Przepraszam i poprawiam się jak widać :-)
Ciekawa jestem czy był jeszcze ktoś z blogowego świata... ktoś, kto był ale się nie ujawnił!!!
Tak wyglądało stoisko Paverpolartu...wróciliśmy w niedzielę wieczorem do domu zadowoleni, ale baaardzo zmęczeni...dzisiaj musiałam uszyć lalę dla przedszkola mojej Zuzi, lala jest na jakiś konkurs, więc nie wiem czy mogę ją pokazać, pokażę gdy będę miała pewność, że mogę...to jest moje pierwsze dzieło szyte po wieeelu, wieeelu latach przerwy w szyciu na maszynie!!!!
a jutro muszę do Warszawy!!!







niedziela, 11 września 2011

Warsztat w Bohaczykowie

Tym razem kolejny jednoosobowy warsztat z figur... lubię uczyć tej techniki, fascynuje mnie to jak różne postacie powstają w wyniku działania różnych rąk... i głów oczywiście.
Niestety nie zrobiłam zdjęcia figury, ale pokażę jak Agata pracowała. Warsztat odbył się tym razem w pracowni, bo pogoda nie pozwoliła na pracę na tarasie.

wtorek, 30 sierpnia 2011

Relacja zjazdowa

Jak każdego roku, i w tym byłam na zjeździe Pergaminart-u. Tym razem zjechało się 16 maniaczek rękodzieła - nie tylko pergaminu. Zjazd jest spotkaniem, które pozostaje w pamięci na długo... zawsze jest tak, jakbyśmy się znały od zawsze i to nie ważne, że niektóre osoby widzimy po raz pierwszy!
Każdego roku odbywają się warsztaty... tym razem nie było warsztatu pergaminowego i trochę nam tego brakowało, ale za to były dwa, które mnie bardzo interesowały.

Pierwszym był warsztat z rysowanie ołówkiem, podobno nazywa się to "fotorealizm", daleko mi do nauczyciela, ale i tak jestem zadowolona z osiągniętego rezultatu. Sądzę, że nie będzie to mój pierwszy i ostatni taki portret.

Drugi to warsztat z podstaw sutaszu, dostaliśmy trzy kolory sutaszu ( biały, szary i czarny)  do tego koraliki ( takie jak na zdjęciu) i każda z nas wykonała z tego to, co chciała lub co jej wyszło ;-). Mnie wyszło takie cosik!!! Muszę powiedzieć, że spodobało mi się sutaszenie!


środa, 15 czerwca 2011

Paverpolowe twórcze spotkanie....w

Malowanym kufrze. Klimatyczne miejsce, wspaniałe gospodynie... i bardzo kreatywne uczestniczki. Podczas warsztatów powstały piękne lustra - tym razem miałam aparat i mogę pokazać efekt, który jak zawsze jest dla mnie wielkim przeżyciem zarówno estetycznym jak i wewnętrznym... bardzo lubię prowadzić zajęcia, dzielić się swoją wiedzą... ale jeszcze bardziej lubię obserwować jak uczestniczki tworzą...
Dziękuję wszystkim biorącym udział w moich warsztatach!!!!





poniedziałek, 30 maja 2011

Paverpol i świetne spotkanie

Irenka, która od dawna marzyła o poznaniu możliwości paverpolu, oczywiście spełniła swoje marzenie!!! Zorganizowała grupę i spotkałyśmy się. Co prawda miało nas być więcej... ale niech żałują ci co nie dotarli. Spotkanie było przemiłe, atmosfera twórcza jak najbardziej... zobaczyłam w realu koronki Ireny, i jak to zawsze bywa zdjęcia nie oddają tego co jest naprawdę. Pomacanie to jest to!!! Nawet dostałam od Irenki frywolitkę na parasolkę dla figury!!! I breloczek z tak misterną koroneczką w środku, że aż dech zapiera...dziękuję!
Z tego wszystkiego zapomniałam, że bardzo chciałam zobaczyć Irenkę w akcji... czyli jak śmiga tym czułenkiem...właściwie to nie zapomniałam, bo ustaliłyśmy, że pokaże, ale potem wyleciało nam z głowy.
Podziwiałam piękne frywolitki Ani z Kuferka, i tu też spotkała mnie miła niespodzianka, dostałam od Ani prześliczne kolczyki - ankars, rodzaj koronki, którą podziwiam od dawna. Dziękuję Aniu.
No i oczywiście podziwiałyśmy niesamowite misterne koronki naszej gospodyni Kasi i jej niesamowite jaja, po prostu koronkowa robota. Kasiu dziękuję za przgarnięcie nas pod swój dach gościnny.
Mam nadzieję, że nasza praca z paverpolem spodobała się, chyba tak bo czas zleciał tak szybko, że nawet o jedzeniu zapomniałyśmy ;-) Pracowałyśmy na słoneczku, co jeszcze bardziej uprzyjemniało sam proces twórczy.
Prace powstały świetne... i jak zawsze moje doznania... praca z paverpolem jest niesamowita pod tym względem, że każda osoba robi pracę w kompletnie innym stylu, styl ten w sposób niesamowity oddaje osobowość ich autora. Zawsze mnie to zaskakuje, chociaż doskonale o tym wiem!!!
Jeszcze raz dziękuję za samo spotkanie, ale również za możliwośc poznania tak niesomowitych ludzi... wróciłam zmęczona ale bardzo zadowolona...