Terminy warsztatów Paverpol

Warsztaty - Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 lutego 2018

W poprzednim poście

pisałam, że nie wszystkie dzieci potrafią machać szydełkiem ( skutecznie ).
Musiałam więc wymyśleć coś innego ( niż tylko szydełkowe serduszko ) dla nieszydełkujących dzieci.
Wymyśliłam walentynkowe pudełko :)

Jak znam życie wszystkie pójdą na łatwiznę i wykonaja pudełko ;)
Muszę wziąć odpowidnią ilość pudełek po zapałkach :)
Po cichu jednak liczę, że szydełkujące wykonają serduszko.


W końcu postanowiłam wziąć się do roboty i dokończyłam dawno zaczęty ( bo przed nawałnicą, czyli więcej niż pół roku temu ) sweterek dla Gabrysi. 
Na dziś to nawet nie pamiętam jaki miałam wówczas pomysł na jej strój ... może nie będzie miała tego sweterka? Ale i tak skończyłam. Guziki przyszyję jak wymyślę co dalej :)


Dzisiaj było przez chwilę słoneczko, to poleciałam na spacer. 
Taki ptaszor sobie siedział na gałązce. 
Nie mam pojęcia kim jest... ale ładniutki.


Jak pisałam przez moment było słoneczko i jak widać chnury śniegowe już nadciagają ... 


Dało to fajny efekt światła ...


Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszystkie komentarze :)


niedziela, 5 marca 2017

Wiosna nadchodzi

już ją widać.
Będzie można wreszcie wyjść w plener. Zima nie sprzyja rysowaniu na dworze, palce mogą zamarznąć a może nawet ołówek :) ... nie sprawdzałam.
Co prawda, jeszcze bywa chłodno, pada deszcz itd ... ale można wyjść i chociaż zastanowić się co by tu narysować ... przyjrzeć się światu wokół.

A jest co podziwiać ... dlatego Sonia postanowiła rozpocząć sezon wiosenny :)
Najpierw nieśmiało przysiadła na schodach ...
Schroniła się przy murku, bo trochę wieje ... 
Ubrana stosownie co prawda ... ale jednak.
Nieśmiało rozgląda się wokół, a tu pierwsze zielone trawy widać, pierwsze nieśmiałe czubki kwiatów, wszystko budzi się do życia.


Wyjęła w plecaka ołówek i szkicownik ... 


Powędrowała dalej ... przysiadła na klombie i rozgląda się ...
coby tu wybrać ... jaki motyw utrwalić?


W międzyczasie wyjrzało słonko ... no to pobiegła do domu po kocyk, bo jednak do lata ciągle daleko.
A przebiśniegi kuszą ... 
Może by jednak te pierwsze kwiatki? Przecież ich żywot krótki ... za chwilę ich nie będzie.


Ale one piękne - myśli...
Jak je narysować, aby nie uronić ich delikatności, świeżości ...
Oj, nie będzie to łatwe ...


Słonko świeci, mam czas ... poobserwuję sobie zanim zacznę szkice ... 
Wiadomo, aby narysować dobrze trzeba najpierw poczynić dokładne obserwacje obiektu...


A może poprzestanę na patrzeniu ... natury nikt nie pobije :)
I tak minęła godzinka ... zrobiło się chłodno. a ja nic nie narysowałam.


Trzeba się zbierać, bo katar murowany.
Przysiądę jeszcze chwilę, dawno tak ładnie nie było ...


Rozłożyła kocyk w innym miejscu, i usiadła sobie bo ptaki tak pięknie śpiewają. Słychać żurawie, widać klucze lecących gęsi ... 
Co tam rysować będę innym razem, dzisiaj uczta dla duszy ...


Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do komentarzy, każdy czytam uważnie, każdy jest dla mnie ważny :)
BB

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Natasza

mieszka w Polsce od kilku lat ... studiuje.
Wynajmuje pokój z kilkoma koleżankami ... jest fajnie, tylko tęskno. Bliscy daleko, no i jednak jest inaczej ... jak to w obcym kraju. Nie żeby narzekała ... nie ma takiej opcji, w końcu sama się uparła, aby tu przyjechać. Chciała poznać kraj i mieszkających w nim ludzi.
Ponieważ jest jak to opisuję powyżej,  gdy tylko zobaczyła plakaty, nie mogła tego wydarzenia kulturalnego pominąć! Po prostu nie mogła!
Bilety diabelnie drogie ... niestety! Wróciła do domu i namówiła swoje współmieszkanki, aby razem zobaczyć ten występ. A mowa tutaj o balecie rosyjskim, przyjeżdża na kilka występów do Polski! Poszły razem po bilety, kupiły dla siebie i dla Wojtka, też chciał zobaczyć. Wojtek, to chłopak Nataszy.

Oczywiście jak to z kobietami bywa ... miała dylemat w co się ubrać. Wiadomo studentka nie ma za dużo ciuchów, a eleganckich to na lekarstwo. Przejrzały szafę i coś znalazły.

Raisa pożyczysz mi płaszcz? Wiesz ten kolorowy z czerwonymi guzikami ... 
Chyba, że w nim idziesz. 
Nie, ja wezmę ten granatowy, jak chcesz to możesz założyć.


Dzięki, będzie mi pasował do mojej bluzki, zresztą do całości w zasadzie. Wiesz najgorzej zawsze z tym co na wierzch. 
Jestem gotowa, płaszcz od Raisy, szalik jedwabny od Marty, torebka Kasi ... reszta moja. Mogę iść. 


Ooo, Wojtek już jest ... dziewczyny idziemy? 
My jeszcze nie jesteśmy gotowe, idźcie sami spotkamy się w teatrze.
Dobrze ... to my idziemy. Do zobaczenia!
Tylko za długo nie marudźcie, bo się spóźnicie...



Teatr blisko, więc poszliśmy spacerkiem ... miło tak razem :)
W teatrze Wojtek oczywiście zachował się jak dżentelmen, zabrał mój płaszcz do szatni...


No tak, płaszcz oddałam, a szala nie! 
Gdzie jest ten Wojtek ... Muszę go koniecznie poszukać i oddać ten szalik.
Ufff udało się :) mimo tłoku znalazłam Wojtka na czas.


Wszystko co piękne zawsze kończy się za szybko. Tak było i tym razem ... przepiękny spektakl, no i te wspomnienia. No cóż, dokonujemy wyborów, za każdym wyborem kryją się jego konsekwencje. Wiadomo, bywają różne. Najważniejsze, że bilans jest na plus. Powiem Wam, że gdybym miała kolejny raz dokonać wyboru uczelni, chyba zrobiłabym tak samo. Mimo wszystko.


Ok, już po występie, wszystko mam możemy wracać. Wojtek namawia nas na wieczorny spacer, księżyc świeci, jest cudnie. Idziemy sami. Dziewczyny pod byle pretekstem wymówiły się, podobno będą się uczyć. Bzdura! Oczywiście nie chciały nam przeszkadzać :)


Wszystkiego dobrego wszystkim życzę :)
Pozdrawiam Beata




wtorek, 10 stycznia 2017

Franek, Helenka ...

zaraz jedziemy do cioci Kasi ... kończcie już, posprzątajcie zabawki, czas się ubierać.
Dzieci, co wy tam robicie? Nie słyszycie, że wołam! Chodźcie już, Ciocia prosiła abyśmy byli na czas. Mamy dla Was niespodziankę ...

Mamo, mamo ... a Franek mówi, że nie jedzie ...  Mówi, że jak zawsze będzie nudno ... mamo, czy będzie nudno? Dlaczego Franek tak mówi? 


Mamo ... a nie wiesz gdzie jest mój konik? Bez konika nie jadę! Muszę zabrać konika!
Zapytaj Franka, ja nie wiem gdzie jest, pewnie gdzieś go położyłaś i nie pamiętasz gdzie.
Franek, nie widziałeś mojego konika? 
Nie widziałem, czy ja bawię się konikami? 
Zawsze gdzieś rzucisz, a potem problem. Daj mi spokój nie widzisz, że jestem zajęty?


Mam, przypomniałam sobie. Gdy wróciłam z przedszkola, położyłam go na półce. 
Mamo ... ja mogę już jechać ... znalazłam konika.


To dobrze, ale jeszcze sweterek musisz wziąć. Pewnie pójdziemy na spacer.


Sweterek? Po co, przecież ciepło u Cioci! No dobrze, dobrze ... idę.


To ja mam wszystko. Jestem gotowa ... ale Franek nadal siedzi przy kompie.
Mamo, czy on naprawdę nie jedzie? Zostaje w domu?


Jak się zaraz nie ubierze, to zostaje! Dosyć mam tego ciągłego namawiania, nie to nie.
Chodź Helenko, jedziemy. Skoro Franek nie chce, to niech siedzi sam w domu.
Mamo, a co będziemy u Cioci robiły. 
A co to za niespodzianka, o której mówiłaś?
Teraz mogę już powiedzieć ... jedziemy razem z ciocią do ZOO. A co to jest? 
To takie miejsce gdzie mieszkają różne zwierzęta, słonie, małpki, niedźwiedzie ... 
Ale super!


Mamo, Ciociu ... zobaczcie jakie śmieszne są te małpki.
A ten słoń ... jaki on duży!


A teraz kochane, zabieram Was do mnie na ciacho i herbatę :)
Co Wy na to?
Ale fajnie ... trochę głodna jestem.


Ale było fajnie Ciociu ... jak opowiem Frankowi to będzie żałował! 
Do zobaczenia ... Ciociu!
Pa, pa ...


Pozdrawiam serdecznie! 

Moje lalki pojawiły się dzisiaj w Teleekspresie ekstra :) 
Helenka jeszcze w częściach  :)

http://www.tvp.info/28303840/10012017-1715





sobota, 26 listopada 2016

Słyszałem, że

wczoraj był światowy dzień misia! Co prawda pluszowego, ale był!
Dlaczego o tym wspominam? Bo ... ja wczoraj się urodziłem!!! Wyobrażacie sobie ... w taki dzień! To tak jakby ktoś z Was urodził się w światowym dniu człowieka! Nie ma takiego? Naprawdę? Ciekawe dlaczego?

Jestem zielony ... nie żeby mało wiedzący ... tylko naprawdę zielony!
Antoni! Tak mam na imię!


Listopad to zimny miesiąc, więc ubrano mnie od razu w ciepłe spodenki!
Dostałem też czapkę! Pamiętacie ten kawał o Jasiu, co miał duży beret?



Jak stoi koło mnie to wydaje się ogromna, ale na głowie to jakby za mała ... może uszy mam za duże?


Mam też szalik do kompletu. Wieje dzisiaj potwornie, więc przyda się na pewno.


Założyłem wszystko i teraz bez obaw mogę wybrać się na spacer. 
Może już nie dziś ... bo późno i ciemno.
Ale jutro to już z całą pewnością pójdę!


Buziaczki wysyłam ... jakem Antoni ;)

poniedziałek, 14 listopada 2016

W Dzianinowie

jak wszędzie mieszka się w domkach jednorodzinnych, w bloku lub kamienicy.
Mruczuś i Burasek mieszkają w kamienicy. W zasadzie fajnie się tu mieszka, można pospać trochę na korytarzu, albo ktoś uchyli okienko w piwnicy ... dobrze jest.
A w dzień to można pobiegać na podwórku ... wiecie takim wewnętrznym, nie ma obawy że coś nas przejedzie, albo krzywdę zrobi...
Dzieciaki też biegają tutaj, bawią się, skaczą w gumę, albo wywijają na trzepaku. Zawsze któreś coś przyniesie z domu do jedzenia to i się podzielą.

Oooo cześć Mruczuś ... piękna pogoda co? Pomimo listopada ... oby jak najdłużej. Te domowe to wiadomo, zawsze im ciepło, ale my... 


Eee tam Burasek, nie narzekaj mamy siebie. Poza tym, wiesz jak to jest wszystko ma plusy i minusy. Fakt mają ciepło, zawsze pełne brzuchy ... ale wyjść mogą tylko jak im pozwolą. A my! Zawsze wolni!


Tylko na Pana Maćkowiaka musismy uważać! Bo jak on nas zobaczy to miotłą pogoni. On po prostu tak musi ... bo w zasadzie też nas lubi. Jedzonko przyniesie, nawet ostatnio pogłaskał.


To już ostatni odcinek Dzianinowców. Więcej nie będzie. Zgodnie z pomysłem Marii jest pies i kot. Zgodnie z pomysłem Bożenki jest cieć, przepraszam dozorca :)

Pozdrawiam serdecznie 



niedziela, 13 listopada 2016

Umówiłam się z Romkiem

dzisiaj w parku.
Zimno strasznie, ale koniecznie chciał dzisiaj. Podobno ma mi coś bardzo ważnego do powiedzenia. Nie mówiłam mamie, bo ona Romka nie lubi. Mówi, że nie pasuje do naszej rodziny! Pytałam dlaczego tak uważa, ale coś kręciła ... że niby nie pochodzi z dobrej rodziny ... a co to oznacza z dobrej? Jego mama jest uroczą kobietą, ciepłą, uczynną, wszyscy ją lubią. Tato pracuje od rana do nocy, aby utrzymać rodzinę. Romek ma 5 - cioro rodzeństwa. Mają co się uwijać, aby na wszystko starczyło. Fakt mają o wiele mniej pieniędzy niż my ... ale przecież niemożliwe, aby mamie o to chodziło ... jak myślicie?

O idzie ... ciekawe, co tak ważnego ma mi do powiedzenia!


Cześć Kasiu! Witaj Romku!
Bardzo jestem ciekawa, dlaczego musieliśmy się właśnie dziś spotkać? Mów szybko, bo zimno strasznie!
Kasiu, pamietasz jak kiedyś rozmawialiśmy o tym, że fajnie byłoby pojechać w góry? Tak lubimy po nich chodzić ... a nigdy nie byliśmy razem.
Wyobraź sobie, że udało mi się zarezerwować nam pobyt w pięknym schronisku, fajnie tam jest i widoki wspaniałe. Musiałem Tobie to od razu powiedzieć, bo bardzo się cieszę, że udało mi się zarobić na ten wyjazd! 
Mogłeś mi to przecież powiedzieć przez telefon! 
Nie, bo chciałem zobaczyć czy się ucieszysz! Widzę, że nie bardzo Cię to ucieszyło. 

Nie chcesz ze mną jechać? Dlaczego?
Oj Romek, przecież to nie takie proste. Mam nagle się spakować i wyjechać? 
Pewnie, że tak! Przecież mamy wolny czas ... egzaminy pozdawane, a semestr zacznie się dopiero za tydzień.
No, niby tak ... ale ... co ja powiem mamie? Jak to co powiesz? Przecież chodzimy ze sobą, mama o tym wie. Oboje jesteśmy dorośli, to chyba nie musimy pytać mam o zgodę na wyjazd? A pytałem kilka dni temu, czy masz jakieś plany ... mówiłaś, że nie.
To co stoi na przeszkodzie?
Oj, Romek...
Wiesz co, Ty się zastanów czy chcesz być ze mną, czy nie. Bo wygląda mi na to, że nie bardzo. 

Takim sposobem poznaliście kolejnych mieszkańców Dzianinowa. Tym razem młodych ... 
Poniżej pokazuję paluszaków na palcach, abyście zobaczyli jaką mają wielkość, albo małość ;) Myślę, że powstanie jeszcze jeden paluszak - dziesiąty. Tyle, że na dziś nie mam pomysłu kim miałby być. Może mi podpowiecie? Bo większość wystąpiła jako pary ... tylko ksiądz nie ma pary. Teraz też musi powstać taki bezparzysty ;) Postanowiłam, że będzie 10 szt! 



Pozdrawiamy!

sobota, 12 listopada 2016

Co ja mam

z tym Grześkiem ...
Gdzie on się podziewa? Już dawno powinien być w domu, za chwilę musimy wychodzić, a jego jak nie ma, tak nie ma.
Mam nadzieję, że nie zboczył z drogi i nie poszedł do klubu. Tylko nie to!

Przecież wiedział, że dzisiaj idziemy do mamusi na imieniny.
Ja już gotowa, tylko trochę poprawię fryzurę ... a jego nie ma!


Grześ jesteś, no nareszcie! Gdzieś ty się podziewał? Przecież wiesz, że dziś imieniny mamusi!
Pewnie, że wiem ... o tym nie da się zapomnieć ... od miesiąca tylko o tym słucham!
( Musiałem trochę sobie golnąć dla kurażu ... bo u Twojej mamusi, bez tego nie wytrzymam. Tylko jej nie mówcie! )
Grzesiu, pamiętaj załóż tę czerwoną muszkę! Pamiętaj! Wiesz, że będzie Karol, a on zawsze taki elegancki!
Karol, Karol ... zawsze ten Karol. Karol to, Karol tamto ... chodzący ideał.

Grzesiu co ty w takiej ciemnicy siedzisz? Gotowy jesteś? 
Chodź no tutaj ... no tak, ty znowu piłeś!
Ja piłem? Ależ nie! No może jeden kieliszeczek ... ale tylko jeden!

Co ja mam za utrapienie z tobą ... zawsze gdy idziemy do mamusi ty musisz wypić, zawsze!
Karol nigdy by sobie na coś takiego nie pozwolił... 
Znów będę musiała się nasłuchać ... 
Możemy nie iść! Ja chętnie zostanę w domu! Mecz sobie obejrzę spokojnie... piwko wypiję.
Ja ci dam piwko! 

Poprawię ci muszkę, pokaż buty, no wyczyściłeś! Chociaż to!
Idziemy!!!


Pozdrowionka :)

piątek, 11 listopada 2016

Pani Kacperkowa

co Pani taka zatroskana? Stało się coś? Mąż chory? A może Pani niedomaga?
Nie? To dobrze, cieszę się ... bo już się martwiłam. 

Ale dobrze Pani Grzelakowa, że Panią spotkałam. Niby nic się nie stało, ale wie Pani życie nas nie rozpieszcza. Człowiek młody już nie jest, coraz trudniej wszystko ogarnąć ... a tu tyle się dzieje. 
Wie Pani dla tych młodych, to już nic się nie liczy ... żadnych świętości. Co oni wyprawiają na tych dyskotekach, to się w głowie nie mieści. Kiedyś nie do pomyślenia ... żeby tak od razu ... no wie Pani o czym mówię. Toć to nie godzi się nawet na głos wypowiadać. Pani Grzelakowa świat wali się na naszych oczach!
Czego my się doczekali ... Pani Grzelakowa. Czego my dożyłyśmy!

Pani Kacperkowa ma Pani rację ... powiem Pani na ucho ... słyszała Pani o tej Andzi? No tej z trzeciego piętra. O tej rudej? Nieeeee ... Naprawdę! Co też Pani mówi ... a taka porządna się wydawała, zawsze dzień dobry powie, ukłoni się. 
A słyszała Pani, że do tej z czwartego przyszedł facet, że niby z gazowni ... wszedł i niech sobie Pani wyobrazi okradł ja i pobił!
No i ja sama też mam zmartwienie... ale to tylko Pani mówię w zaufaniu... proszę nie powtarzać nikomu!

Współczuję Pani Grzelakowa, współczuję... oczywiście nikomu nie powiem.
Ojej, już nikomu nie można ufać! Nikomu! 
Do widzenia ...


Witam Księdza Dobrodzieja. 
Witam Pani Kacperkowa! Co tam u Pani słychać? Zdrówko dopisuje? 
A dziękuję, dziękuję jako tako.
Ale wie ksiądz spotkałam tę Grzelakową ...


Jej wnuczka, wie Ksiądz ta od Zosi ... 
Od jakiej Zosi? Jak od jakiej? Toć ona jedną Zosię miała! 
Aaa, o te malutką? 
Jaka ona malutka ... 12 lat kończy. I wie Ksiądz, że ta mała to już ...
Oj Pani Kacperkowa to się nie godzi tak obgadywać ... się nie godzi ...
  powinna jej Pani pomóc, a nie wkoło opowiadać. Pani Kacperkowa, niech Pani przestanie. To nie moja sprawa ... gdyby przyszła do mnie z tym to co innego ...



Kolejne trzy paluszaki ... tym razem dorośli mieszkańcy Dzianinowa. 
Bożenko zgodnie z sugestią powstają dalsi mieszkańcy wsi :)

Pozdrawiam serdecznie ... z Dzianinowa.