Był taki ... dawno temu.
Anioł z gliny z gatunku nie słodkich ;) Ulepiłam go, gdy jeszcze chodziłam lepić ... aktualnie nie chodzę ... szkoda, bo lubiłam.
Ale nie można mieć podobno wszystkiego ...
Wracając do Gracjana...
Był on sobie u mnie, stał gdzieś ... szczerze mówiąc nie pamiętam gdzie stał przed N. Ale podczas remontów komuś spadł, no i oczywiście połamał skrzydła.
Powiem szczerze ... chciałam go wyrzucić, ale w tym rozgardiaszu, udało mu się uchować.
Skoro mu się udało, to darowałam mu życie ... nowe, anielskie :) Oczywiście dostał nowe, nowiuteńkie skrzydła. Tym razem z Art stone. Świetnie ten produkt komponuje się z gliną. Idealnie, łatwo się łączy.
Gracjan jest bezcielesny ... jak pisałam, gdy powstał ... nie wiemy czy anioły mają ciała ... Gracjan nie ma.
Ma jednak głowę, dlaczego? Może po to, aby mógł patrzeć? A może dlatego abyśmy się zastanawiali dlaczego ma głowę, a nie ma ciała? Może?
A może po prostu dlatego, że jest wypełniony światłem ...
Stoi, spogląda w górę ... ciekawe co tam zobaczył ...
Trochę fotek jesiennych ...
Na koniec smutna informacja ... nie mamy już maleńkiego kotka ... :(



.jpg)
