Terminy warsztatów Paverpol

Warsztaty - Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 stycznia 2021

Ta pogoda

 Zdecydowanie zaskakuje nie tylko drogowców. 

Teoretycznie fajnie jak pada śnieg, nawet misie wtedy zastanawiają się... 

Będzie padać deszcz? A może słonko wyjdzie?


Bo jakby słonko, to na spacer można by... Ale jak zacznie padać? To co wtedy? Misie robią się wtedy bardzo mokre... 



A mokre misie, to smutne misie... 


Więc... jak pada to już lepiej posiedzieć w domu...





Można się bawić w chowanego... tylko z kim? Nikogo nie ma ... każdy zajęty swoimi sprawami, kto by z misiem się bawił? No kto?
Ale za to jak pada śnieg, w miarę suchy to nawet misie mogą iść na sanki... 


Pozdrawiam tym razem nie malarsko.  Po takiej przerwie to z przyjemnością pobawiłam się misiem 😉

wtorek, 4 lutego 2020

Tej nocy

taką oto główkę wyrzeźbiłam z runa owczego.
Będzie w przyszłości częścią lalki, jeżeli w końcu się zbiorę i dokończę zaczęte.
Jedna główka od dawna czeka na resztę ciała i nic.
Może będzie na zasadzie, co dwie głowy to nie jedna...
Zobaczymy.
Ta wymaga jeszcze sporo pracy, kiedy będzie dalszy etap?
Sama tego nie wiem...
Mało we mnie ostatnimi czasy motywacji do działania. Może się po prostu starzeję?
Młoda nie jestem to fakt, lata mam jakie mam ... tego nie zmienię ;) Mogę jedynie mieć młodość w sobie, podobno nie jest z tym najgorzej - tak mówią.


Na tym etapie nie wiem nawet czy to będzie chłopak czy dziewczynka. 

środa, 30 stycznia 2019

Wczoraj wieczorem

a może powinnam napisać na skraju nocy ... łuskałam orzechy.
Lubię mieć obok miseczkę z orzechami gotowymi do schrupania.
W pewnym momencie przyszedł mi do głowy pewnien pomysł ... postanowiłam go zrealizować. Oczywiście od razu ;)
I tym sposobem powstała taka miniaturka ... krajobraz ficowany na sucho w skorupce orzecha włoskiego :)

Osobiście lubię miniatury ... a Wy?

Na pierwszym zdjęciu jest dokładnie rozmiar rzeczywisty.


Na drugim lekko przybliżyłam :)


Mnie się podoba a Wam? 

środa, 23 stycznia 2019

Pola

dorobiła się ciała i włosów.
Jeszcze sporo przed nami ... trzeba ją obuć i odziać ... a to trochę czasu zajmie.
Tym bardziej, że nadal nie mam konkretnego pomysłu.
Kilka chodzi mi po głowie ...
Po wykrystalizowaniu się konkretnego, wezmę się do pracy. Pewnie poza ciuchami i butami trza będzie wykonać (albo poszukać w przepastych szafach) jakiś drobiazgów dopełniających ...

Na dzisiaj mogę pokazać nadal tylko głowę ... tyle, że z włosami. 
Oto Pola z burzą rudych włosów ...
Teraz widzę, że muszę mocniej zaznaczyć piegi ... bo przy tych rudych włosach kompletnie zniknęły ;)


Jak widać dostała też okulary. 
Teraz marzy o czymś ...


Pozdrawiam serdecznie :)

niedziela, 20 stycznia 2019

Bezssena noc zaowocowała

główkami lalek.
Jak wiecie gdy jest pełnia, ja w zasadzie nie sypiam.
Niekiedy usiłuję zasnąć, tak jak wczoraj ... ale po jakimś czasie wstałam, bo to nie miało sensu.
Poszłam do pracowni i zaczęłam myśleć ... co mam niedokończone?
Jak myślicie? Dużo takich rzaczy mam?
Otóż nie! Okazało się, że nie zostawiam raczej nic na potem.
Ale nie znaczy, że nie znalazłam.
Miałam dwie główki, ufilcowane. Czyli wielogodzinne kłucie miałam za sobą ... teraz tylko skóra i makijaż ...
Po kilku nocnych godzinach taki etap osiągnęłąm.
Tym sposobem zaczyna powstawać para ...
Tak, tak, zaczyna ... bo do końca to jeszcze ho, ho ...

Przedstawiam Wam Polę i Teosia


Pola ma na próbę podłożone włosy blond, ale chyba jednak będzie ruda tak jak planowałam.


Teoś z całą pewnością będzie miał na głowie czapkę, włosy też oczywiście pod czapką będą ;)


Jaka będzie ich historia? Na razie nie wiem. Czy będzie współna? Być może ale nie koniecznie.
Zobaczymy :)

piątek, 11 stycznia 2019

Kolejny mój pierwszy raz

tak, tak ...
Pierwszy raz oprawiłam makramowo kamień.
Może to za dużo powiedziane ... bo to żaden kamień. To szkiełko ... stareńkie porysowane szkiełko, jest pamiątką po osobie, której już nie ma.
Leżało sobie bardzo długo, w czeluściach szuflady.
Aż dzisiaj doczekało się oprawy.
W zasadzie to tylko dlatego, że szukałam czegoś płaskiego aby wykonać tego typu oprawę. Jak już kiedyś pisałam prowadzę zajęcia na UTW, a w tym semestrze mamy biżuterię makramową.
Skoro prowadzę takie zajęcia to muszę umieć ... a oprawy kamieni nie umiałam. To się musiałam naumieć.

Tak oto wygląda moja pierwsza tego typu bransoletka. :)


Oprawiłam w czarny woskowany sznurek i dodałam dwa naturalne kamienie w jasnym odcieniu szarości.
Nie jest może idealnie, ale mnie się podoba. 


Pokażę Wam też ptaszka, którego ufilcowałam na zajęcia z młodzieżą.
Zadanie było takie, aby na bazie jajka styropianowego stworzyli żyjątko.
Powstały dwa ptaszki, krecik i dwa zajączki.
Oczywiście fotki nie wykonałam. 

Tak wygląda mój ptaszek


Pozdrawiam serdecznie :)



piątek, 26 października 2018

Jaga

nie baba tylko wiedzma :)
Czy czarownica i wiedzma to to samo?
Czarownica to ta która czaruje, a wiedzma to ta co wie?
Zresztą nie o tym miało być. Nie miałam toczyć tu rozważań na ten temat ... tym bardziej, że to może być kojarzone ze zbliżającym się ... importowanym świętem :)
A w tym przypadku nie ma to żadnego związku, zresztą wesoła ta moja Jaga ;) ... wykonałam ją w końcu. Nie mam pojęcia dlaczego akurat teraz mi się to udało...

Sami zobaczcie...
Wyszła sobie do ogrodu, delikatnie grozi mi paluszkiem. 
Cobym ją pokazała życzliwie. 


Spacer był krótki, bo deszcz lekko pokropił i trzeba było schować się w domu.
No to wskoczyła sobie na kominek i się rozsiadła.
Widok miała fajny, patrzyła sobie przez okno na padające krople. 
Może zastanawiała się ... kiedy da się na tej miotle polatać?


Jak widać miejscówkę zmieniła ... i myśli ciężko. Coby tu zrobić, aby przestało padać.


Chyba wpadła na jakiś pomysł, ale nie chciała nic zdradzić. 
A jednak padać przestało ;)


Od razu humor się poprawił ... lico się wypogodziło. 


Lekko się jeszcze zastanawia ... ale czy poleci? 


Jesień nadal piękna ... i jak widać przestało padać ;)





Chociaż wcześniej padało ... jeszcze krople deszczu na trawach.


Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję za wszystkie wpisy :)





wtorek, 25 lipca 2017

W końcu ...

powstaje.
Kolejna lalka artystyczna. Na dzisiaj mam główkę, jeszcze bez uszu i włosów ... ale będzie blondynką - na pewno!
Kim będzie? Jaką opowieść nam przyniesie? Tego jeszcze nie wiem.


Ale przedstawiam Wam ...
Gabrysię




A może ktoś ma pomysł na Gabrysię? 
Jeżeli tak to proszę o opowieść w komentarzu :)
Pozdrówki ślę :)

poniedziałek, 27 marca 2017

Koleżanki z pergaminowego

forum namówiły mnie na towarzyskie spotkanie w Bydgoszczy połączone z warsztatem filcowania czapek.
Jedno i drugie było udane.
Co prawda warsztat był zdecydowanie za krótki, jak na ilość uczestników, bo jak wiecie pośpiech jest potrzebny jedynie do łapania pcheł ... a tu pcheł nie było, a pośpiech był i to pod koniec gigantyczny.
Kompletnie nie było czasu na dopracowanie prac, a już na poznanie malowania wełną czasu nie było wcale. A to właśnie wyróżnia prace Marty, która prowadziła warsztat.
No cóż, szkoda.
Oczywiście czapki powstały, a jakże :)

Oto moja, czapka kapturek ... 
Mnie się podoba, gdyby jeszcze te szczegóły były dopracowane ... ale i tak jest fajna.
Czyli przyszła zima mi nie straszna ;)
Chyba, że ktoś ją przedtem ode mnie zabierze :)





Dzisiaj pogoda przepiękna, więc poszłam na spacer oczywiście nadal wokół komina ;)
Jak widać wiosna i do nas dotarła :)


te gałęzie przypominają mi bajkowe Enty


żurawi zabraknąć nie może ;)




ale i motyl był ... 


zobaczcie jak pięknie nad mokradłami





Pozdrawiam i wszyscy na spacer dzisiaj koniecznie !!!



środa, 22 marca 2017

Wiosna oczywiście idzie, a ja ufilcowałam

sobie jeżyka.

Puchaty trochą za bardzo ... ale tylko takie miałam loki :)

Przystanął coby się trochę wygrzać ... jakby mu w tej wełnie ciepło nie było;)


Schował się jednak trochę ... 


I tyle byłoby mojej działalności rękodzielnej ... bo czas mi gdzieś ucieka :)
Chyba dlatego, że jednak wychodzę z tej mojej dziupli ... i świat okoliczny oglądam :)
Nadal tylko "wkoło komina" ... bo błoto i rowerem nie bardzo :)


Mimo to jak widać nawet mokradła mam :)


Widać w nich działania bobrów ... ślady stare, więc chyba aktualnie ich tu nie ma.


Przedstawiciele rodu sarniego też się pokazali
Tu ona :)


tu on :)


Tutaj zdjęcia kiepskie ... bo ze sporej odległości ... zrobiłam chociaż wiedziałam, że będą takie. Wiedziałam też, że jak dojdę bliżej, czyli pokonam kolejne nierówności terenu, to ich tam już nie będzie. Tak oczywiście było.

Jak widać pan żuraw zaleca się do wybranki... 


robi co może, aby ją zauroczyć


ona jednak kompletnie nie zwracała na niego uwagi ...


Podobno Belmondo mnie szukał?


No szukał, wczoraj ...
a tymczasem znalazł sobie przyjaciela ...


i chyba się polubili :)