Terminy warsztatów Paverpol

Warsztaty - Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 czerwca 2018

Recykling...

lubię zdecydowanie. 
Lubię zrobić coś z niczego, albo uratować coś co już miało być wyrzucone. 
Wtedy nie zawsze staram się ukryć zniszczenie przedmiotu, niekiedy wprost przeciwnie ... chcę aby było widać, że przedmiot był zniszczony. 
Ale po kolei ...

Zacznę od czegoś z niczego ...
Były sobie dwie rolki po taśmach. Zresztą mam nie tylko dwie, bo ja zbieracz jestem ;)
Ale dziś były sobie dwie :)
Czekały długo ... aż dzisiaj się doczekały. A dlaczego? 
Bo w czwartek mam zajęcia i wpadłam na pomysł, że zrobimy pudełka na wakacyjne skarby. 
Tym sposobem rolki doczekały się ... swojej metamorfozy.
Zostały pudełkiem ... nie wiem czy akurat to będzie na wakacyjne skarby. 
Rolki, tektura, farby, serwetka, szablon, stempel itd...



Środek pomalowany tak, aby było widać z czego powstało pudełko :)



A teraz czas na odnowienie czegoś, co miało wylądować na śmietniku.
Za każdym razem, gdy muszę sięgnąć coś z górnych półek, latam po domu i szukam krzesła. Bo drabinkę zawsze ktoś mi gdzieś wyniesie ;) komuś akurat jest potrzebna.
Przypomniało mi się, że widziałam gdzieś mocno zniszczony taboret. 
Poszukałam znalazłam i mam! 
Pomalowałam, postremplowałam, przetarłam i jest.


Na koniec trochę fotek z okolicy, zaczęłam w końcu jeździć ... rowerem!




Koloru też trochę pokażę, wszak wiosna :)




No i na koniec relacja ze spotkań :)





A w zbożu niesamowita ilość nakrapianych stworzeń :)
Takiej ilości biedronek na polu jeszcze nie widziałam :)


Pozdrawiam i ciekawe czy ktoś dotarł ... aż do końca :)




czwartek, 19 października 2017

Wiem, teraz jest moda

na malowanie starych mebli farbami kredowymi.
Nawet w pewnym momencie miałam gdzieś z tyłu głowy, że swoje też pomaluję. Jednak tego nie zrobiłam.
Teraz po N. też ten pomysł wrócił. Meble stoję w pokoju z kominkiem, zawsze tam stały ... odkąd tutaj mieszkamy.
Nie są to meble, które nabyłam drogą kupna ( mówię o tych dużych ), są to meble po dziadkach mojego męża.
Noszą ślady używania, ale te ślady zrobili przodkowie naszej rodziny ... dziadkowie, pradziadkowie no i my ...
Myślę, że są to cenne ślady. Nie będę ich zamalowywała, niech są.
Dlatego po pomalowaniu ścian, po prostu je zawoskowałam, wypolerowałam i są jakie są ... z cennymi śladami użytkowania.
Takie pozostaną ...
Jak widać pokój jest pusty, świeżo po malowaniu - aktualnie są w nim jedynie te meble - na razie. Potem oczywiście pokój zostanie oddany do użytku, czyli zamieszkany. Jeszcze co też widać na zdjęciach, podłoga nosi ślady po malowaniu, chociaż już myłam ją 4 razy :)
Ale pył jest wszędzie, w całym domu. Jest i w tym pokoju.

Kredens


Duży stół ( tutaj nie jest rozłożony ), z tyłu dwa krzesła, które były od tego kompletu, jest i trzecie ale na tyle zniszczone, że pewnie coś z nim będę musiała zrobić. Dwa pozostałe spaliły się w pożarze naszego domu. 
Trzy z przodu, to krzesła przez nas nabyte.



Mały kredens i niewielki stoliczek, na którym kiedyś stały srebrne naczynia. Tych nie odziedziczyliśmy :)


Fotel jest niesamowicie wygodny, ale nabyty drogą kupna.
Skrzynia, szczerze mówiąc nie wiem czy po tych samych przodkach, ale odziedziczona. 


A kto pamięta takie radia z zielonym okiem?
Wyobraźcie sobie, że ono gra :)



Tak więc nie jestem modna ;)

środa, 18 października 2017

Potrzebowalam też

stół i krzesła do kuchni. 
Kiedyś miałam stół w kuchni, potem po zmianie mebli w kuchni zamocowaliśmy tylko niewielki blat, który miał służyć do spożywania szybkich posiłków, a w realu był ciagle czymś zasypany i nikt nigdy przy nim nie siadał. 
Zamarzyło mi się, aby powrócić do stołu w kuchni.
Potrzeba matką wynalazków podobno. 
Przed N. miałam stół w holu i do niego krzesła ( niektórzy mówili na nie fotele ) ... stół jest jeszcze z czasów, gdy moje dzieci były małe, są na nim ślady po ich działalności ... 
Stół pokryty lakierem, ale już był na etapie - zawsze obrus ;)
Postanowiłam zaadoptować go do kuchni. Czyli konieczne było zdrapanie starego lakieru i zeszlifowanie powierzchni. Nie bójcie się spoko, nadal są ślady działalności, bo była konkretna i coby ją usunąć w całości musiałabym zeszlifować niemal połowę blatu - zresztą nie chciałam pozbywać się tych pamiątek :)
Czyli zeszlifowałam i pomalowałam blat lakierem, nogi farbą do drewna w kolorze malachitowym. Tak samo pomalowałam siedziska krzeseł. 
Wcześniej stół był trochę dłuższy, ale odkręciłam ruchomą część i idealnie się zmieścił w kuchni. Nie mieszczą się przy nim teraz wszystkie krzesła ... tylko trzy. Pozostałe stoją w innym miejscu i jakby co mogą być dostawione. Na codzień nie potrzebujemy wiecej krzeseł.


Aktualnie kuchni jest żółta ( wcześniej była miętowa )
Jeszcze poduszki będą miały zmienione pokrycia, ale to jak skończę z remontem. 


Dekoracje w kuchni są też przypadkowe, ciągle mam wszystko wszędzie :)


Serdecznie pozdrawiam nadal remontowo ... ale już powoli idziemy ku końcowi :)


wtorek, 17 października 2017

Przed nawałnicą

stała sobie taka stareńka szafka w holu.
Podczas nawałnicy lekko dostała. A już wcześniej nie była rewelacyjna. Po prostu czas zrobił swoje. Na renowacji mebli jeszcze się nie znam, ale chciałabym poznać i te tajniki. Jakieś pojedyńcze mebelki mam za sobą ... nawet jakąś tapicerkę ... ale wszystko metodą własną, sądzę że niewiele ta metoda ma wspólnego ze sztuką renowacji mebli ;)
Tę szafkę w zasadzie już miałam wyniesioną, do zlikwidowania.
Jednego dnia wchodząc do domu spojrzałam na nią i ... stwierdzilam, że jeszcze dam jej jedną szansę.
Tym bardziej, że pilnie potrzebowałam szafkę do łazienki.
Wniosłam więc ( pomiędzy jednym malowaniem ścian a drugim ) do domu. Akurat było miejsce ;)
Właśnie miałam na tapecie malowanie mebli w kuchni - trzeba było je odświeżyć.
Wzięlam do ręki pędzel i farbę, którą malowałam meble w kuchni ... i sobie tak malnęłam. To nie są przecierki, to jest tylko pomalowane pędzlem.

Stanęła w świeżo pomalowanej łazience i wpasowała sie w nią fajnie. Jeszcze w szybkach pojawią się cósie, które zasłonią to co w szafce jest ;) Ale na to przyjdzie czas po remoncie.

Oto ona :)
Uratowana kolejny raz przed wyrzuceniem.


Teraz cieszy moje oko ... dobrze, że jej nie wywaliłam :)
Nadal sie remontuję ... ale już powoli widzę koniec.