Terminy warsztatów Paverpol

Warsztaty - Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anioły osobiste. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anioły osobiste. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 stycznia 2017

Danusia

Anstahe poprosiła o kilak zbliżeń.
Poprzednie fotki były robione we wnętrzu, kompletnie się nie nadawały do zbliżeń ;)
Dlatego wczesnym rankiem, pomimo mrozu Gosianiołkier wybrał się na spacer ... może poszukiwał przy okazji miejsc na plener?
Wykorzystałam moment i zrobiłam kilka zdjęć. Nie są może idealne, ale dało się coś więcej pokazać i mam nadzieję, że zaspokoję Danusiną ciekawość :)
Jeżeli On albo ja nabędziemy sie kataru, to mam nadzieję Danuś, że masz coś w swojej apteczce ... np dobrą naleweczkę ;)










Nie będę się wielce rozpisywać, bo opowieść już była ...  teraz tylko sesja :)

czwartek, 26 stycznia 2017

Dawno tutaj

nie witali mieszkańcy krainy Aniołów.
Przedstawiam Wam dzisiaj jednego z nich ...

GOSIANIOŁKIER

Oczywiście Anioł Osobisty...
i jego historia :)
Jak już wiecie zapewne, my Anioły od czasu do czasu dostajemy misję na ziemi. Jedne przybywają na chwilę, inne zostają na dłużej. Najdłużej zostają Anioły Osobiste. Bo jak sama nazwa wskazuje są osobiste, więc nie mogą nagle przestać być osobiste, prawda?
Nie każdy Anioł dostaje taką misję ... jest to wyróżnienie. Nie każdy też ma swojego Anioła Osobistego :) ale każdy może mieć :)


Niedawno zostałem wezwany i oświadczono mi, że zostanę takim Aniołem. Dlaczego? A dlatego, że jest na ziemi osoba, która podobno mnie potrzebuje.


Wyjaśniono mi pokrótce moją rolę i kazano mi się do niej w miarę możliwości przygotować.
No bo wiecie, podobno ta osoba do której mnie wysyłają, świetnie radzi sobie z kolorami, fajnie potrafi je mieszać, świetnie rysuje itd, itp.


Ale jej marzeniem jest malować! Malować obrazy! Tylko brakuje jej odwagi! 
Tylko tego! Albo aż tego!
A może tylko motywacji?


Moją rolą ma być przekonanie jej, że to proste... wystarczy odpowiednio się ubrać, wziąć pędzle, podobrazie lub jakąś płytę ... wybrać się w plener i już!
Proste prawda?


No to ja, w ramach przygotowań do misji w naszych przepastnych szafach ( w których można znaleźć wszystko ) poszukałem sobie
1. koszulę, coby się tymi farbami nie upaprać, no bo normalnie to my się nie paprzemy, ale tam trzeba to robić tak jak wy... a wtedy moje anielskie szaty, kompletnie zmieniłyby kolory!
2. jakieś pędzle ... co prawda my Anioły nie musimy ich używać, ale na ziemi nie mogę malować bez nich, bo jeszcze posądzą mnie o czary ;)
3. wziąłem dwie płyty ... na czymś muszą powstać te obrazy...
4. na koniec poszukałem kapelusza ... podobno na ziemi często świeci słońce ... 


Jedynie kompletnie zapomniałem o farbach! No bo jak już wspominałem, my ich nie potrzebujemy, to mi wyleciało. Ale przecież kupimy jakby co! W tych waszych sklepach, których u was pełno, mają chyba farby? 
No to jestem gotowy do misji ... teraz jedynie muszę udać się pod wskazany adres i dodać komu trzeba odwagi, trochę dyscypliny też się pewnie przyda i muszę być chyba jeszcze nieustępliwy... jak sądzicie?
No i wiecie, sam też muszę się pilnować, bo tam z góry ciągle nas obserwują ... trzeba przacować nie ma, że boli ;)


Pozdrawiamy serdecznie jeszcze z Anielewa. 

piątek, 6 lutego 2015

Bożanioł

tak bo takie imię ma ten Anioł Osobisty - tak bo to nie taki sobie anioł ale anioł osobosty.
Anioł oczywiście opowiada swoją historię... jak wszystkie osobiste.
Ponieważ dotarł, mogę Wam tę opowieść opowiedzieć :)

Najpierw pokażę go tym, którzy go nie znają...


A teraz opowieść :)

Bożanioł 

Nazywam się Bożanioł… to prawie jak Boży Anioł prawda? Jestem Aniołem Osobistym. Skoro jestem Bożaniołem… to moje imię zobowiązuje prawda?
Jestem Aniołem serdecznym… niosę serce na dłoni. Czy jestem ideałem? Absolutnie nie… jestem zwyczajnym aniołem, tylko moją misją jest nieść serce… Zostałem wysłany na ziemię do pewnej niesamowitej, uzdolnionej osoby, aby zanieść jej serce… Nie żeby jej serca brakowało… Wręcz przeciwnie, ma serce ogromne, czułe i piękne … ale zdarza jej się o tym zapominać. Muszę być przy niej i mieć to moje maleńkie serce, aby nigdy nie zapominała, że
 1.       Sama ma serce ogromne, czułe i piękne
 2.       Wokół niej ( bliżej i dalej) jest wiele serc, które ją kochają
 3.       Zawsze jest ktoś kto ma serce gotowe... serce, które podarowane wniesie tę nadzieję... wniesie      spokój, radość i miłość
 4.       Mam serce, daruję je Jej  tak po prostu „ z serca”
Jestem Aniołem, który wędruje przez świat i nieustannie niesie serce na dłoni i chociaż mówią,  „co tam dzisiaj serce na dłoni?” Ja wiem, że mieć serce i o tym pamiętać to skarb. Mieć serca wokół i o tym wiedzieć i pamiętać to kolejny skarb. A mieć jedno i drugie to po prostu wielkie szczęście.

To jest jedna opowieść, a drugą można przeczytać u Bożenki. Przepiękna opowieść, która mówi o tym iż ten Anioł jest tam gdzie absolutnie powinien się znaleźć. O tym, że moja intuicja kolejny raz mnie nie zawiodła :) Dziękuję Bożenko za tę opowieść.

Wiem, wiem pokazywałam już tego anioła... ale nie przedstawiłam w pełni, co niniejszym czynię. Anioły osobiste, to anioły wyjątkowe... powstają po długim myśleniu o danej osobie i powstają potem niejako same. Ja tylko użyczam swoich rąk. 
Jakby ktoś chciał zamówić Anioła osobistego, to zapraszam na maila.


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Życie...

życie trudne, skomplikowane, smutne ... radosne, spokojne, piękne... po prostu ŻYCIE :)
Tak, życie bywa różne, każdy ma inne, każdy ma ciekawe na swój sposób. Każdemu życie niesie różne chwile... różne niespodzianki.
Niesie też różne zadania, raz wielkie, raz małe, raz skomplikowane, raz łatwe... RÓŻNE :)


"...Kocham cię życie

Poznawać pragnę cię, pragnę cię,
Pragnę cię w zachwycie
I spotkać człowieka,
Który tak życie kocha
I tak jak ja
Nadzieję ma..."

Tak... nadzieja to jest to co nas trzyma ... często przy życiu...  A czego nam trzeba? Trzeba nam serca, serca czyjegoś... serca, które podarowane wniesie tę nadzieję... wniesie spokój, serca danego bez aplauzu... tak po prostu... "z serca"

A może ...
Anioł z sercem na dłoni?
Z głową skromnie spuszczoną...
Niepewny czy przyjmiemy jego dar?


Zastanawia się - czy nie zostanie odrzucony?


Wędruje przez ten świat i próbuje nieustannie nieść serce na dłoni...
Niejednokrotnie odrzucany, niezauważany, zlekceważony... bo co tam dzisiaj serce na dłoni?


Mimo to idzie z wyciągniętą ręką, a na niej serce... (tak ono tam jest maleńki srebrne)


Myślę, że jeżeli spotka człowieka, który z otawartym sercem wyciągnie do niego dłoń... ten anioł pokaże mu swoją twarz :)
Tak myślę...


Pozdrawiam serdecznie ... pierwszą moją pracą w tej technice po długiej przerwie...
Mam nadzieję, że i tym razem coś skrobniecie :)
:))))

piątek, 6 czerwca 2014

Marszanioł - Anioł Osobisty




Anielewo… tutaj się urodziłem. Ale już wiem, że niedługo przyjdzie mi się wyprowadzić. Czy mi smutno? Nie… my Anioły wiemy, że kiedyś przyjdzie nam iść do ludzi.
O tym, że moje miejsce pobytu ziemskiego już jest znane… dowiedziałem się jakiś czas temu. Tak dowiadujemy się wcześniej, bo musimy się przygotować do drogi, do bycia przy osobie, którą mamy się opiekować – jako Anioł Osobisty.


Trudna to często droga… ale zawsze nas cieszy. Naszym zadaniem przed wyruszeniem jest poznać  osobę do której idziemy. Musimy dowiedzieć się czym  ta osoba się zajmuje, interesuje … w miarę możliwości uczymy się teorii i praktyki.
Mnie przyszło na razie nauczyć się kilku technik rękodzielniczych… Czy to już koniec nauk? Nie wiem… bo Mariola lubi nowości…


Ostatnio uczę się haftu. Wcale nie jest to takie proste jak mi się na początku wydawało. Te tamborki, lny, bawełny… muliny, jedwabie, kordonki… normalnie głowa może rozboleć. A to dopiero początek… ilość różnych ściegów hafciarskich – po prostu szok. Ale krok po kroku jakoś daję sobie radę… nawet sprawia mi to sporą przyjemność. Już powoli mogę nazywać się fachurą… będę mógł doradzać „mojej hafciarce”. 
J



Haft to nie wszystko co musiałem opanować w ramach przygotowań… pierwsze z czym się zmierzyłem to scrapy… oj to nie było łatwe – ale jakoś dałem radę ;) … Na szczęście nie muszę się martwić, bo tę technikę ma w małym paluszku Mariola. Nie muszę jej tego uczyć, raczej będę mógł pobrać lekcje od niej.




Jest jeszcze trzecia technika … drutowanie! Wiecie na czym to polega? Normalnie dają wam dwa druty i nitkę… i machając tymi drutami tworzycie pajęczynkę. Początki były fatalne… ale w końcu okazało się, że to faktycznie się da! Może kiedyś razem sobie podrutujemy?


W ramach nauki, opanowałem technikę, do której postaram się przekonać Mariolę. Ponieważ lubi pajęczynki na drutach… to może pokocha pajęczynki na klockach? Jakby co, to może sobie pooglądać moją chustę, którą mam na ramieniu. Te techniki mają coś wspólnego, jedno i drugie można robić z nici, druga wspólna cecha to machanie … tyle, że tym razem macha się klockami.


Pozdrawiam serdecznie… mam nadzieję, że się polubimy J


Kolejny Anioł Osobisty dotarł spokojnie do swojego nowego domu. 

wtorek, 13 maja 2014

Doleeeeeciał

to mogę pokazać :)
Kolejny anioł osobisty... niniejszym przedstawiam

Marganioł


 i jego historia...

Pod koniec kwietnia dostałem zlecenie… a właściwie można to nazwać awansem. Zostałem wyznaczony na Anioła Osobistego … moja radość była wielka – który anioł nie chciałby być aniołem osobistym! Nie każdy doznaje takiego zaszczytu – fakt to wielkie zobowiązanie … ale zaszczyt jeszcze większy!  No właśnie radość była wielka… tyle, że trwała krótko.
Zapytacie dlaczego? A dlatego, że :
Mam być aniołem kulinarnym! Ja? Toć ja nie mam o tym zielonego pojęcia!  Nie tylko nie umiem gotować, ale nawet nie wiem co do czego służy! Nigdy niczego nie upiekłem, ani nie ugotowałem – nawet nie widziałem jak ktoś to robi! To jak ja mogę być aniołem kulinarnym? No jak?


Ale u Nas na górze nikt nie dyskutuje… dostaje się zlecenie i się je wykonuje… bo przecież Oni wiedzą więcej… i nigdy się nie mylą! Nigdy! Tylko strasznie trudno to pojąć, że w tym przypadku też się nie pomylili…
No to zlecenia przyjąłem… nawet dostałem narzędzia. Trzy… takie coś dużego okrągłego z rączkami, nie mam pojęcia co to jest, ale idealnie się na nim opiera stopę. Takie dziwne łyżki, duże i drewniane… dlaczego drewniane i dlaczego nie mieszczą się w buzi? Co prawda nie mam z nimi kłopotu, bo już je zgubiłem, zanim dotarłem na miejsce.



No bo dotarłem w końcu … skoro mam być Aniołem Osobistym to muszę być przy osobie, którą mam się opiekować! Na miejscu okazało się, że to coś pod moją stopą to wałek do ciasta… no cóż …
Do tego okazało się, że kompletnie niewłaściwie wyglądam… bo w kuchni można się pobrudzić… a ja włożyłem elegancką suknię, lubię ładnie wyglądać  … no i chciałem zrobić dobre wrażenie!
Szybciutko założyłem zgrabny, oczywiście elegancki fartuszek – i wiecie co, od razu lepiej się poczułem w tej kuchni. Co prawda nadal nic nie umiem ugotować ale widzę, że to nie problem bo tutaj gotują rewelacyjnie i moja pomoc tu zbędna! Co najwyżej mogę wytrzeć kieliszki do wina… to umiem, nawet mam stosowny ręczniczek. Góra faktycznie wie więcej… bo okazało się, że nie o gotowanie tu chodzi!


Ja mam TYLKO opiekować się domownikami, a właściwie jedną domowniczką oczywiście muszę się doszkolić w temacie kuchnia… ale i tutaj nie ma kłopotu – czytać uwielbiam a książki są tutaj na porządku dziennym, równie ważne co gotowanie! I tutaj mam swoją rolę… będę opiekował się książkami kulinarnymi! Już sobie jedną wziąłem – i wiecie co nawet ciekawe to gotowanie!
Będę więc opiekunem kuchni, kucharki i czytelniczki … a niekiedy mogę nawet na salony – bo i oczytany jestem i odpowiednio ubrany – wstydu na pewno nie przyniosę!



Pozdrawiam serdecznie! Marganioł - Anioł osobisty

Oczywiście i ja pozdrawiam serdecznie :)

wtorek, 11 marca 2014

Trillianioł

Pamiętacie moją rozdawajkę... w której szczęście uśmiechnęło się do Uli - Trilli.
Dziś dotarł posłaniec, więc mogę pokazać i opowiedzieć jego opowieść... no i co najważniejsze się spodobał :)

Trillianioł



Jestem Aniołem przybyłym z Szydlandii... krainy, gdzie wszystko jest szydełkowe. My anioły z Szydlandii jesteśmy opiekunami maniaków szydełkowych. Przybywamy na ziemię, aby opiekować się ludźmi, którzy tak jak my uwielbiają szydełko i to co ono potrafi.



Bo przecież ogólnie wiadomym jest, że nie ludzie tworzą tkaniny szydełkiem... to szydełko tka te tkaniny... a ręce ludzkie są tylko narzędziem, prawda?



Jakość tych tkanin i ich wykonanie zależne jest od wielu czynników...
1. od szydełka i jego doświadczenia... w tkaniu
2. od Anioła opiekuna, czym fajniejszy anioł tym tkanie z wyższej półki
3. od nici oczywiście też
4. od narzędzi czyli rąk, które trzymają szydełko
5. od miłości jaką darzy tę profesję - Anioł, szydełko i człowiek ... oczywiście muszą grać zawsze jedną melodię ... być jak orkiestra...



widząc, że w tym domu ( oczywiście domu Uli - mój dopisek ) szydełko ma zasłużoną pozycję w sercu domowników, opuszczam moją Szydlandię i przybywam...



mam nadzieję, że będzie mi tutaj równie dobrze... uczynię wszystko co w mojej anielskiej mocy, aby zapanowała tutaj absolutna szydełkomania po wsze czasy i jeszcze trochę :)

I dwa zbliżenia...



Pozdrawiam katarowo... z kapiącym nosem :)




piątek, 28 lutego 2014

Zmiana tematu,

techniki i w ogóle...
Kolejna rzeźba z tkanin, kolejny anioł osobisty.
Anioły osobiste powstają na zamówienie lub jak w tym przypadku po prostu się pojawiają w mojej głowie i muszę go wykonać, bo mnie męczą ... czyli jest potrzeba wykonania anioła dla... właśnie tego anioła - nie innego! I w danym momencie właśnie dla tej, a nie innej osoby!
Zdarza się, że osobę dla której robię anioła osobistego znam w niewielkim stopniu... wtedy mam problem. Owszem mogłabym takiego anioła zwyczajnie zostawić w domu, niechby sobie był... ale przecież to nie "mój" anioł! Staram się jednak, aby anioł trafił tam gdzie powinien...
Tym razem nie było takiego kłopotu... jedynie poczekał na wczorajszy dzień!

Przedstawiam Wam "Doręczyciela Ważnych Wiadomości"

Jak się pewnie domyślacie taki anioł ma co robić!
Właśnie przysiadł na momencik, odpocząć...


Ale tylko na chwilkę...


Poprawi nieco przekrzywioną aureolę... może odrobinę poprawi rozwiane włosy, rozchełstaną bluzeczkę... no bo czy aniołowi wypada biegać z takim dekoltem???


Widzicie, że dopiero co przysiadł, jeszcze nawet sukienka ciągle rozwiana...


Serducho też odłożył na moment... oby nie zapomniał zabrać, bo co to za anioł bez serca;)


Pozdrawiam anielsko :)))


czwartek, 9 stycznia 2014

Anioł

dla konkretnej osoby, czyli osobisty :)
Takie lubię najbardziej... kiedyś pisałam jak powstają. One robią się same...
I ten też taki jest... ciekawe czy osoba, dla której powstał ( jeszcze o tym nie wie ) też odbierze go jako "swojego" anioła :)





Ciekawe jak go odbieracie? Co do Was mówi?

Buziole... ślę :)