Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


sobota, 31 grudnia 2011

Pergaminowo...

kończę stary rok.
Nareszcie leń mnie opuścił, powstała taka praca. Powiem, że podoba mi się, wiem nie jest to skromnie ...
Praca jest niewielka, format normalnej pocztówki. Rysunek ołówkiem na kalce + koronka.
Mam w planach tę pracę wykorzystać jako część innej, ale o tym na razie cicho, sza...
Pogoda u nas dziś tak piękna, że zrobiłam fotkę na dworze, gdyby nie brak liści, to można by z wiosną ten dzień pomylić...


I w zbliżeniu sama praca...




Pozdrawiam i dziękuję za wizyty i komentarze, zapraszam na moje candy...

piątek, 30 grudnia 2011

A na dodatek...

cała ze szmatek.
Pisałam kiedyś, że szyję lalkę. Do przedszkola Zuzi... dostałam zlecenie, a ponieważ, Zuzia o tym wiedziała, wykręcić się nie można było...
Co z tego, że czasu jedynie jeden dzień na uszycie? Dla 4-latki to baaardzo długo!!! Prawda?
Zuzia, widziała tę lalkę na etapie samego korpusu ( nie robiło to na niej żadnego wrażenia ) i potem gdzieś wychodziła, gdy wieczorem wróciła lalka była gotowa!!!
I zaczęło się!!!
No bo jak oddać tę lalkę, no jak?
Okazało się, że dla niej to była abstrakcja, że toto będzie lalką... więc jak ją zobaczyła, to najpierw, że ładna... ale jak się okazało, że trzeba ja oddać... to Zuzia stwierdziła, że jest tak brzydka, że Pani w przedszkolu jej po prostu nie będzie chciała i ona wróci do domu!!!
Nie wróciła!!!
Tematu nie podejmowaliśmy, i jakoś poszło!!!

Dostałam wykrój na samą lalę - korpus, więc musiała akurat tak wyglądać, potem już sama musiałam jakoś ją odziać!


Sukienką malowałam ręcznie...oczy i buźkę również.



Na koniec, w tym jeszcze starym roku, dziękuje wszystkim, którzy do mnie zaglądali, szczególnie tych co zostawiają po sobie ślad... to daje zawsze doładowanie i chęć kolejnego tworzenia.
Długo się zastanawiałam czy prowadzić bloga... ( jeszcze nie minął rok), teraz mogę powiedzieć, że cieszę się, że jestem ... dzięki temu poznałam sporo miejsc, i dochodzę do wniosku, że mało potrafię, ludzka ręka potrafi stworzyć takie cuda, że w głowie się nie mieści. I za to, że mogę te wszystkie cuda zobaczyć WAM bardzo dziękuję.
A czego Wam - Nam życzę ... chyba najbardziej spokoju...
Beata - Ataboh


środa, 28 grudnia 2011

Dzianina po latach...

tak po latach!!! Po wielu latach wykonałam taki komplecik dla Zuzi. A teraz zrobiłam sweter, a raczej tunikę do spodni!!!
Jest to recykling, czyli ze starego coś nowego!
Oczywiście jak to u mnie bywa, efekt końcowy nie ma się nijak do początkowego!!!
Miała być luźna kamizelka, ale nabrałam zdecydowanie za dużo oczek na druty! Gdybym tak pociągnęła dalej to byłaby kamizelka dla słonia!!!
Miałam dwa wyjścia - pruć, albo kombinować!
Pruć nie lubię... a więc, wyjście było jedno!
A więc - drastycznie zmniejszyłam liczbę oczek, zaczęłam ściegiem ściągaczowym, wąsko, potem przeszłam ponownie na prawe oczka, ale już nie dodawałam. Teraz góra jest akurat, w pasie wąsko, a dół szeroki - niemal sukienka dla dziewczynki, tym bardziej, że rękawy 3/4, bo włóczki na takie tylko wystarczyło!!!
Czyli po kombinacjach jest to, albo tunika do spodni dla osoby dorosłej, albo sukienka dla dziewczynki - jak kto woli ;-)))





wtorek, 20 grudnia 2011

Życzenia i CANDY w Bohaczykowie

Witam wszystkich zaglądających do Bohaczykowa, dziękuję za wszystkie komentarze... ogromnie motywują do dalszego działania... a teraz zapraszam...
Od dawna myślę o zrobieniu candy w Bohaczykowie... myślę, że pora całkiem dobra... kończy się stary, zaczyna nowy rok... może po sezonie podarunkowym znajdą się chętni na prezenty???
Za nic jednak nie potrafiłam się zdecydować co Wam podarować ... no bo każdemu pasuje coś innego, postanowiłam więc, nie wyznaczać nic konkretnego.
Stąd w moim candy, osoba, która zostanie wylosowana sama wybierze sobie, co chciałaby dostać! Może wybrać z prac już pokazanych ( jeżeli będę ją miała), lub powie co chciałaby dostać i wtedy wykonam pracę na jej zamówienie!!!
Można się wpisywać do 30.01
Losowanie 31.01
ZAPRASZAM SERDECZNIE!!!!
Oto zasady:
1. Proszę o jeden komentarz pod tym postem, w komentarzu proszę o link do waszych blogów ( chciałabym poznać wasze blogi ), lub adres mailowy, jeżeli nie macie bloga.
2. Proszę o umieszczenie informacji o moim candy w pasku bocznym na waszych blogach.
3. Jeżeli zostaniecie obserwatorami mojego bloga, będzie mi bardzo miło.
4. Zastrzegam sobie wysyłkę tylko na terenie kraju. Jeżeli ktoś będzie chciał poza krajem, to chętnie ale na koszt odbiorcy.



Myślę, że jest to ostatni post przed świętami, więc
Wszystkim Wam razem i każdemu z osobna, życzę spokojnych, pięknych świąt, niech wokół Was będzie pięknie, a w waszych duszach spokojnie.
Pozdrawiam serdecznie
Beata

poniedziałek, 19 grudnia 2011

I tak chyba już zostanie

chociaż ze mną nigdy nic nie wiadomo ;-)
Dodałam trochę barw i złota... niewiele ale jednak. Myślę, że nabrały te ozdoby bardziej świątecznego charakteru...







Powoli, powoli...

zaczyna się u mnie okres świąteczny.
Na razie powstał wianek i serducho z gałązek modrzewia... lubię taką trochę ascetyczność w ozdobach świątecznych... wiem, wiem, że jestem w tym raczej odosobniona... ale tak lubię.

Wianek w oknie kuchennym z maleńkim szklanym dzwoneczkiem w środku... dzwoneczkiem dla mnie bardzo cennym...jednym z trzech.



Serduszko w oknie w holu... ten jest odrobinę posrebrzony ( nie widać niestety na zdjęciu), do tego wiszą bombki, w których wewnątrz jest jedwab malowany i maciupeńkie gwiazdeczki... trzy bombki  ( w realu dużo jaśniejsze) no i niebieski aniołek pilnujący świecy.


A w holu na takim podeście, powstaje powoli niewielka aranżacja... na razie jest paverpolowy gwiazdor, orzechy, kilka bombek i cynamonowe świece, które wykonałam w naczynkach szklanych, w nich mieni się odrobina brokatu. To miejsce będzie powoli się zapełniało, czym i jakie będzie w końcowym efekcie? Sama nie wiem...



Agnieszko Sergot, poproszę o adresik... jesteś setnym zarejestrowanym  obserwatorem mojego bloga... więc poleci do Ciebie niespodzianka...

niedziela, 18 grudnia 2011

Moje pierwsze

prace wykonane w technice filcowania na sucho.
Powiem szczerze, że sama technika podoba mi się, jest tutaj zabawa kolorami, niemal jak malowanie pędzlem... Podoba mi się tez to, że nie do końca można przewidzieć efekt, że w zasadzie można nafilcować to co pomyśli głowa...
Czy będzie to kolejna moja pasja? Nie wiem, ale na pewno kilka rzeczy powstanie. Chciałabym też zobaczyć a może i nauczyć się, filcowania na mokro... może kiedyś!
Na mokro interesowałoby mnie tworzenie ubrań... szali, czapek a może i bardziej skomplikowanych form...
A na razie zobaczcie efekt mojej nauki filcowania na sucho!!!
Powstało to na szalach, bo takie miałam po prostu w domu!!!




sobota, 17 grudnia 2011

Zaległości nadrabiam...

gdy zobaczyłam ten kalendarz, postanowiłam zrobić coś tego typu dla Zuzi.
Piszę coś tego typu... bo jednak potraktowałam całość nieco inaczej.
Sam wianek nie jest tak bogaty, raczej prosty, nie zastosowałam też pudełek do zapałek. Rolę "schowków" pełnią u mnie rożki, które sama wykonałam. W przypadku Zuzinego kalendarza, "elfy" codziennie wkładają do odpowiedniego rożka, jakiś maleńki prezencik ;-)
I jak widać na zdjęciu, potem zamiast rożka pojawia się bombka, myślę, że w wigilię dodatkowo ozdobię całość świerkowymi gałązkami, i będzie całkiem niezła ozdoba nad stołem wigilijnym...



Przy okazji pochwalę się fajnym spotkaniem rękodzielniczym... spotkałyśmy się z Jolą ( nie ma chyba bloga) w Nakle i postanowiłyśmy się nawzajem wyszkolić. I tak Jola przybyła do mnie dzisiaj i nauczyła się figury czynić, a ja nauczyłam się ozdabiać szale techniką filcowania na sucho... jak widać w sporej asyście to czyniłam ;-)






poniedziałek, 12 grudnia 2011

Festiwale...

tak byłam w Nakle i w Poznaniu...
Miło mi było mi spotkać wszystkich, którzy zechcieli mnie odwiedzić... bardzo miło jest spotkać osoby nam znane i nieznane dotąd... nie sposób napisać o każdej z osobna, ale dziękuję ... z całego serca wszystkim z forum Pergaminartu (nie sposób wymienić wszystkich), oraz Asi.
Dziękuję serdecznie Middii za odwiedziny... ogromnie się cieszę z poznania Ciebie, mojego Guru od cro-tatów i przepraszam za to, że nie mogłam poświęcić Tobie więcej czasu!!!
Dziękuję za odwiedziny również Ines, skoro mówi, że była, to była... podejrzewam, że z Middią!!! Przepraszam i poprawiam się jak widać :-)
Ciekawa jestem czy był jeszcze ktoś z blogowego świata... ktoś, kto był ale się nie ujawnił!!!
Tak wyglądało stoisko Paverpolartu...wróciliśmy w niedzielę wieczorem do domu zadowoleni, ale baaardzo zmęczeni...dzisiaj musiałam uszyć lalę dla przedszkola mojej Zuzi, lala jest na jakiś konkurs, więc nie wiem czy mogę ją pokazać, pokażę gdy będę miała pewność, że mogę...to jest moje pierwsze dzieło szyte po wieeelu, wieeelu latach przerwy w szyciu na maszynie!!!!
a jutro muszę do Warszawy!!!







środa, 30 listopada 2011

Po baaaardzo długiej

przerwie, wykonałam pergaminek.
Chyba przerwa była za długa, bo wprawa już nie ta. Jakoś paverpol i pergaminki się nie lubią, nijak nie da się tego robić jednocześnie ;-)
Róża niebieska, z delikatnymi różowymi cieniami, których zdaje się na zdjęciu nie widać. Oczywiście wykonałam ją pod presją potrzeby, bo siedzę w paverpolu...


wtorek, 29 listopada 2011

Błękitny

Anioł...
Wiem, że doleciał już tam gdzie miał spełnić swoją "misję", więc mogę go pokazać.
Został wykonany jako tzw "Osobisty Anioł", tak nazywam anioły, które robię dla konkretnych osób, dla osób mi bliskich, osób wyjątkowych... i taką osobą jest... osoba, do której ten Anioł poleciał. W zasadzie znamy się tylko wirtualnie, ale chyba jesteśmy sobie bliskie... jeżeli można tak powiedzieć o takim rodzaju znajomości! Dlaczego go zrobiłam? Po prostu nagle poczułam, że jest potrzebny... i tyle.
Przy okazji dziękuję Mazmiko za pomoc, bez Twojego udziału nie byłoby niespodziewajki.
Nie wiem, czy będzie chciała się ujawnić ale jeżeli to nam powie ...  np. czy się jej spodobał? :-))))



niedziela, 27 listopada 2011

Bombowo i figuralnie

tym razem.
Siedzę w bombach aktualnie... ale i kilka figur powstało pomiędzy ;-)
Bomby na zbiorczej fotce...każda inna i chyba są bardzo nietypowe.


Kolejna praca sfotografowana na tle tychże, bo i tematycznie pasująca, ciemnu w kolorystyce anioł, zdjął aureolę i spogląda na nią jakby zastanawiał się co to jest? A może myśli zupełnie inaczej. jak sądzicie?


Powstała również kolejna "oprawa do świecy, tym razem w wydaniu męskim...


I dwie figury w kolorze "terra coty"
Pierwsza to naga kobieta...z długimi włosami.


Druga to chłopiec ćwiczący, złapany akurat gdy robi przewrót...


środa, 23 listopada 2011

Oprawa...

dla świec..., które wreszcie kupiłam.
Każdy świecznik w kompletnie innym stylu... wybaczcie zdjęcia, ale w pomieszczeniach niestety wychodzą mi takie jakie wychodzą.
Poza tym zdecydowanie wolę robić te figury niż je fotografować! Przydałby mi się ktoś do tego zajęcia, ale z braku... muszę sama.

Pierwszy w brązach, w stylu? Sama nie wiem.... ale figura podoba mi się...





Drugi w szarościach i srebrze... styl nowoczesny, wyszedł dużo ciekawiej niż się spodziewałam, jest interesujący...





niedziela, 20 listopada 2011

Pierwsze zwiastuny świąt ...

czyli siedzę w bombach ;-)
Dziś tylko zajaweczka mała w tym temacie... czekam na stojaczki. Podobają mi się, więc się pochwalę chociaż leżącymi...

Pierwsza w ciemnym granacie posrebrzona...


Druga w czerwieni leciutko pozłocona


I coby nie było tylko bombowo to pokażę jeszcze manekin, na biżuterię.



sobota, 19 listopada 2011

Wirująca...

chciałam uchwycić ruch postaci wirującej. Myślę, że wyszło całkiem nieźle, i nawet ta zieleń pasuje idealnie do takiej postaci!!!
Wiem, zapowiadałam figury, do których miałam coś dokupić... są oczywiście, ale jeszcze brakujących elementów nie dokupiłam, więc muszą cierpliwie poczekać na prezentację.

Oto ona w wersji postać wirująca...



I "ubrana" w biżuterię


wtorek, 15 listopada 2011

Na razie

pokażę dwie z czterech, które powstały... i nie dlatego, że tamte są jakieś nie do pokazania... muszę do nich dokupić jeszcze coś, aby pokazać!
Pierwsza to figura z przesłaniem, więc od niej zacznę...
"Zaopiekuj się sobą" taki nadałam jej tytuł. Ona ma nam przekazać, że warto pokochać siebie, zaopiekować się sobą... siebie mamy zawsze przy sobie... i możemy być swoim przyjacielem - zawsze...
W pędzie dzisiejszego życia, zatrzymać się na moment i otulić ramionami!!!!
Warto być dla siebie dobrym!!!



"Ciężka ona jest..." a koń musi nosić cztery ;-)



poniedziałek, 14 listopada 2011

Dwoistość

ludzkiej natury... a w zasadzie dzisiaj troistość - o tym jest ta figura.
Każdy z nas ma jasną i ciemną stronę, ładną i brzydką... ułożoną i potarganą itd., itp. I te dwie strony natury obrazować ma ubiór tego człeka - z jednej strony gładki, z kołnierzykiem, guzikami, a z drugiej strony poszarpany, trochę nieskładny, luzacki...
I ten przedstawiciel gatunku ludzkiego niesie w ramie siebie, współczesnego, publicznego... w ładnej pozie, gładkiego, lśniącego w zasadzie bez skazy... i takiego własnie siebie wciskamy dziś w złotą ramę, niekiedy jeszcze nie do końca mieścimy się w tę ramę... ale nadludzkim niekiedy wysiłkiem dopasowujemy się, dlaczego? Za jaką cenę?
Tacy jesteśmy dla świata... nie jesteśmy sobą...




niedziela, 6 listopada 2011

Anioł...

który powstał w szczególnym dniu... skończyłam pracę dużo po północy,nie mogłam pomimo późnej pory nie wykonać go! Kilka razy odchodziłam, ale wracałam ponownie.
I ten kolor! Anioł w jagodowym kolorze! Tłumaczyłam sobie, że może jednak inny... w brązie np. - ale nie on "chciał" być właśnie w tym kolorze!
W trakcie tego dnia już zrozumiałam dlaczego musiał powstać! I bardzo się cieszę, że jest!
Już kiedyś pisałam, że anioły nigdy nie pojawiają się z przypadku!



Witam i pozdrawiam wszystkich odwiedzających  stałych bywalców,  tych co bywają niekiedy i tych co zaglądają po raz pierwszy. Ogromnie dziękuję za wszystkie komentarze, które dają energię do działania!

Na koniec zachęcam do udziału w losowaniu w Chatce Jasia...

niedziela, 30 października 2011

Na huśtawce...i po kilkudziesięciu latach

tym razem figura, która kompletnie nie na tę porę roku... toż to jesień, a figura letnia...niestety zdjęcia w domu wychodzą mi gorzej( dużo gorzej), stąd letnia panna w scenerii jesiennej. Do tego powiem szczerze jakoś mało mi przypada do gustu... ta pannica, ale zrobiłam to pokażę, w końcu nie wszystko zawsze wychodzi super... mojej Zuzi podoba się bardzo!!!
Nie jest to to, co chciałam osiągnąć... jakaś taka nijaka ona jest... nie przemawia do mnie. Myślę, że jakoś mało miałam do niej przekonania, pomysł się pojawił... wydał mi się godny wykonania, to zrobiłam... no cóż...
Zobaczcie sami!!! Może w letniej scenerii przekonałaby mnie do siebie????
Miałam w nowym poście, ale dwa w jednym dniu to trochę dużo, prawda? Dlatego po prostu tutaj dopiszę - po kilkudziesięciu latach wzięłam do rąk druty!!! I oto powstała czapka i szalik dla Zuzi. Jednak z dzierganiem, jest  jak z jazdą na rowerze... jak się umie, to się umie i po wielu latach... no może nie od razu jazda bez trzymanki.... ale...