Tym razem zabrałam się za zapasy włóczek, uzyskanych po spruciu swetrów itd.
Zapasy były spore, mimo to i tak teraz okazało się, że mam jeszcze w innym miejscu.
Postanowiłam robić kwadraty, po kolei jak leci, nie bardzo patrząc na kolory.
Zwracałam tylko uwagę na grubość, ale i tak niektóre kwadraty wyszły trochę mniejsze.
Zajęło mi to dużo wieczorów, na szczęście szydełkować można oglądając filmy.
Po skończeniu kwadratów, ułożyłam i połączyłam je w całość.
Wyszedł taki oto kocyk, a w zasadzie koc.
Teraz się zastanawiam czy on mi gdziekolwiek pasuje 😂
Jakby co schowam na zimowe wieczory.
Mnie pasuje, mnie!
OdpowiedzUsuńA nieprawda! Mnie pasuje też.
UsuńTylko się nie pobijcie 🤣🤣🤣
UsuńJuż na zdjęciu widać, że pasuje, kocyk jest super rewelacyjny!!! Ja również korzystam z tego, co zostało, zbieram sznurki do siatek, bo co się będzie marnowało, korzystam z nich. :) Naprawdę kocyk zrobiłaś zachwycający, brawo. Cieplutko pozdrawiam. :))))
OdpowiedzUsuńDzięki. Z odkrytych później zasobów może będzie kolejny. Ale nie wiem czy mi się chce.
Usuńśliczny koc wyszedł, pasuje do wszystkiego:-)
OdpowiedzUsuńDzięki. Może i tak, ale ja mam ostatnio fazę na mocne kolory, a takich włóczek brak.
UsuńWspaniały koc wyszedł! Pozdrawiam cieplutko! ;)
OdpowiedzUsuńDzięki i też pozdrawiam
UsuńPołączyłaś ciekawe kolory. Zawsze chciałam mieć taką kapę-koc. Wygląda super.Fajnie jest robić z niczego coś. Ja także staram robić różności z odzysku.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
One po prostu takie były. 😁
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńOryginalny koc :-).
OdpowiedzUsuń