Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


niedziela, 12 lipca 2015

Nad rzeczką

opodal krzaczka
mieszkała ...
i na tym kończy się analogia do bohaterki znanego wiersza Brzechwy ...
U mnie zamiast kaczki dziwaczki powstał wielorasowiec ptasi albo jak kto woli ptasi kundel.
Czyli kontynuując :
... opodal krzaka
spotkano ptaka dziwaka



co zamiast trzymać się rzeczki
robił ciekawe wycieczki.
Raz poszedł sam do felczera
poprosił małego eklera.



A potem poszedł do szwaczki
poprosił o cztery znaczki.
Gryzły się ptaki okropnie
co z tego dziwaka wyrośnie?



Aż wreszcie znalazł się kupiec
na obiad chciał sobie upiec...
Piekł więc dziwaka starannie
w pięknej żeliwnej brytfannie.
I zdziwił się doń zaglądając
bo z ptaka nic nie zostało!
...
A ludzie gdzieś go widzieli
jak kiedyś pewnej niedzieli
nasz dziwak szedł do miasteczka
po smaczne z makiem ciasteczka
...


Zapraszam do kontynuacji przygód ptaka dziwaka
z wszystkich rymowanych opowieści wybiorę
jedną, która najbardziej mi sie spodoba 
i nagrodzę niespodziewajką :)

Ptak dziwak powstał tylko dlatego, że mam prowadzić zajęcia dla dzieci :)

Wysyłka niespodziewajki tylko na terenie naszego kraju!

ZAPRASZAM do końca lipca!







24 komentarze:

  1. Ostatecznie zgubił się troszeczkę
    I zawędrował z powrotem nad rzeczkę.

    Z nad rzeczki na łączkę poczłapał
    I ponoć motylka tam złapał.

    Z motylkiem pofrunął do praczki
    By spytać o kółko od taczki.

    Niestety kółka nie mieli
    I tyle tam go widzieli.

    Raz poszedł też do trenera
    poprosić o kilo selera.

    Gryzły się kaczki straszliwie,
    Że sam zostanie na niwie.

    Ptak dziwak to wszystko miał w nosie,
    Bo lubił schłodzone łososie.

    Najlepiej podane na twardo
    I z taką niby kokardą.

    Do tego czesał się w ząbek
    I przy fartuchu miał rąbek.

    Niczym jak u baletnicy,
    która tańcuje w spódnicy.

    Kupił raz makaron jajeczny
    i zrobił zamek bajeczny.

    W tym zamku miał nawet dwa złote
    lecz wszystko to przykrył błotem.

    Sam lubił taplać się w kałuży,
    Bo mówił, że dobrze mu służy.

    Martwiły się inne kaczki
    "trzeba go zamknąć do paczki"

    "Do paki się mówi, me panie"
    odrzekł im tak na śniadanie.

    Na to odezwał się kupiec
    "cóż ja na obiad mam upiec"?

    "Bo chyba nie tego dziwaka
    Co z trudem udaje tu ptaka".

    "Nasyp pan maku pakę
    I dodaj starą pokrakę."

    Pan kucharz spojrzał zachłannie
    na to co zostało w brytfannie.

    Lecz zdębiał mieszając w dzieży,
    I nawet się pytał młodzieży.

    Co znaczyć mają te sprawy,
    że czuć tutaj zapach kawy.

    I nikt nie zgadnie dlaczego
    ptak dziwak spał tu z kolegą.

    A rano zaparzyć tej kawy chcieli
    i tyle znów go widzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj wysoko podniosłaś poprzeczkę :) ale mam nadzieję, że kolejne osoby podejmą wyzwanie :)

      Usuń
  2. to teraz moje trzy grosze:

    Dziwactwom ptaka nie było kresu
    raz poszedł się kąpać do sedesu.

    Jadał śledzie i popijał colą
    mówił, że tak właśnie ptaki wolą.

    Bywało, że pluskał się w kałuży
    Mówiąc, że na błotne spa sobie zasłużył.

    Twierdził też, że na obolałe nogi
    najlepsze są ruskie pierogi.

    Tak bardzo pokochał piesze wycieczki,
    że zawędrował do dolnośląskiej Rzeczki.

    Poszedł dalej na Góry Sowie,
    po drodze długo przyglądał się krowie.

    Zwiedzał wszystkie zamki i chaty,
    I pokochał te dolnośląskie klimaty.

    Wyruszył dalej po nową przygodę,
    aż katowicki zobaczył Spodek.

    Przeszedł już pół Polski prawie
    i ruszył ku samej Warszawie.

    Po drodze spotkał ciekawych ludzi
    a marszem się zupełnie nie znudził.

    Jednak zmęczył go ta wyprawą „koncertowo”
    i westchnął „ach gdzie jest moje Bohaczykowo”.

    Szybko do swego domu powrócił
    i na kolacje kilo cukru w młócił.

    Podczas wyprawy nurtowała go myśl taka
    Czy więcej w nim ptaka czy może dziobaka…?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No , no Aniu... z tej strony cię nie znałam ;)

      Usuń
    2. mam wiele ukrytych talentów ;-)

      Usuń
  3. Super ten ptak....Ja nie jestem zdolna w sowa, ale mógłby zamieszkać w moim ogrodzie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) czyli jakby co to miałby dom :)

      Usuń
  4. Beatko mistrzostwo :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnego dzionka Beata,
    stworzyła Ptaszysko-dziwaka.
    Ptak rysy miał bardzo szlachetne,
    gdyż rączki lepiły go świetne.
    Samotny był biedak on bardzo,
    bo inne ptaszyska nim gardzą,
    bo dziwny podobno, bo inny,
    a przecieŻ niczemu on winny,
    wyglądu sam sobie nie wybrał,
    facjaty na lotto nie wygrał,
    przygarnął co dała Beata,
    i będzie to znosił przez lata.
    Lecz jedno ma Ptak najwspanialsze
    i zbędne wywody są dalsze,
    i dzisiaj ten temat poruszę...

    PTASZYSKO BEATY MA DUSZĘ !!!



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak poza konkursem bo nie ma mowy o dalszych przygodach Ptaka...ale mnie naszło to se palnęłam...:-)

      Usuń
    2. Może i faktycznie poza konkursem ale super :) fajnie, że palnęłaś :)

      Usuń
  6. Niemal cały kraj już zwiedziłem,
    z niejednej rzeki wody popiłem,
    w kałużach różnych się wytaplałem,
    po tych zabawach wnet zrozumiałem,
    dlaczego ciągle jestem markotny -
    bo jam po prostu bardzo samotny!

    Ani rodziny,
    ani dziewczyny.
    Gdzie jest mój tata?
    Może mam brata?
    Kto mnie pod dziobkiem
    poszmera czule?
    Albo pod skrzydłem
    No i w ogóle...

    Kilka dni chodził taki strapiony
    - nic chyba muszę poszukać żony.
    Nie będę znowu chodził po świecie
    tylko anons złożę w gazecie.
    Z samego rana ruszył do akcji,
    a już w południe stanął w redakcji.

    Chciał zacząć mówić,
    lecz zaczął śpiewać.
    Różne pieśni i ballady
    do otwartej tam szuflady.
    W końcu wskoczył na półkę,
    natknął się na kukułkę.

    Sprytna kukułeczka
    podrzuciła mu jajeczka.
    Ptak Dziwak zmieszany
    nieoczekiwanie ruszył w tany.
    Najpierw bardzo wolnym krokiem,
    potem dygnął z wdziękiem bokiem.

    Taki rozśpiewany i roztańczony
    wrócił do domu bez żony.
    Usiadł cichutko w kąciku,
    jajka ułożył w bereciku.


    OdpowiedzUsuń
  7. A co z tych jajek się wykluje
    niech ktoś inny nam opisuje. :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekamy , jasne, że czekamy na dalsze losy ptaka dziwaka :)

      Usuń
  8. Bo dziwak z niego był wielki
    uwielbiał słodkie precelki
    i ciągle się nimi zajadał
    wędrując po Polsce nadal .
    Dziób dzielnie kierunek wyznaczał
    szukając nowego frykasa
    Toruńskie pierniki kosztował
    w Wadowicach kremówek próbował .
    Bo Dziobak właśnie tak miał
    wszędzie ciasteczek szukał.
    I tak wiedziony zapachem
    na Śląsk przywędrował tymczasem.
    I trefioł na moj działek
    kaj spotkoł ze sześć kucharek
    co dobre kreple piekły
    i tym Dziobaka urzekły .
    Tak mu sie u mie spodobało,
    że za pieczynie sie wzioł zaroz,
    dziobem ciasto zagniatoł,
    łogonem mąka zamiatoł.
    Bo kucharz z niego był nie lada
    zamiast krepli upiekła mu sie rolada.
    Kuloł nom rogaliki ,
    zagniatoł żymły i pierniki .
    Pieczynie tak mu sie spodobało ,
    że dalyj już mu sie iść nie chciało .
    A wszyscy sie radowali ,
    że nowego piekorza dostali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu widzę, że i po śląsku sobie pogadał ;)

      Usuń
    2. Ewa - rządzisz :) Myślę, że powinnaś Beacie przetłumaczyć śląską część wierszyka :-D

      Usuń
    3. Aniu rozumiem wszystko :) nie wiedziałam tylko co to kreple i żymły ale od czego W. googl ;)

      Usuń
    4. Beata - to Ty poliglotka jesteś ;-)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń