Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


sobota, 26 lutego 2011

U mnie nadal praktycznie...

Jak na razie paverpol wygrał, tamte różne różności piszczą nadal... mówiłam, że na jednej osłonce się nie skończy, prawda?


No i proszę bardzo, nocną porą pojawiła się kolejna, tym razem w kolorze ciemnego srebra, "znów do figury", poszła w ruch albo raczej w bezruch kolejna serwetka.

A ponieważ z boczku spokojnie leżał sobie od dawna ten kawałek bursztynu, to i na niego przyszła kolej... doń, pasowała mi jedynie taka prosta, wchlarzowata forma, więc jest jaki jest. Dzisiaj, może inaczej bym go oprawiła, ale już po sprawie. Jest to chyba najprostsza z możliwych form. Chociaż nie, możnaby jeszcze zrobić na prostej podstawie.
Przyznam się, ze powstaje też kolejna figura, ale jej jeszcze trochę brakuje ... co nie znaczy, że musi to trwać długo, wszystko zależy od tego, czy ... no własnie, od czego to zależy?

Dziękuję za wizytę u mnie, miło mi będzie, gdy zostawisz ślad w postaci komentarza.

15 komentarzy:

  1. A to może Beatko spraw sobie jakieś zatyczki do uszu, bo jak to wszystko w tych kątach tak piszczy, a wszystko wskazuje na to, że będzie piszczeć coraz głośniej, to nie da się wytrzymać... he... he...

    No właśnie, wszystko zależy od... tego, czy będzie piszczeć wystarczająco głośno, co by Cię odpowiednio zmobilizować... Albo może od tego, czy ktoś da kopa? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Asiu, fakt kop to dobra sprawa... wczoraj cosik takiego odstałam skoro powstało co nieco ;-)
    A co do piszczyków, albo zatyczki, albo ogłuchnę kompletnie... a niewiele mi brakuje bo przygłucha już jestem... i moze dlatego taka odporna na to piszczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejjjj... Tyle tylko powiem i uciekam stąd jak najszycbciej, bo... Bo tak będzie bezpieczniej ;-DD

    OdpowiedzUsuń
  4. Ata nie uciekaj, lubię cię!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie uciekam przed Tobą, tylko przed sobą :-DD

    OdpowiedzUsuń
  6. tego nie da się wykonać. próbowałam ;-)))) daj se spokój kobieto!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Szalejesz na tym blogu - a tak się broniłaś przed blogiem. Kolejne ciekawe prace. Bardzo lubię bursztyny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu wiem, że lubisz bursztyny... a wiesz wypierała się żaba błota... zresztą już mi kiedyś ksiądz to powiedział, jak za mąż szłam .... hi, hi

    OdpowiedzUsuń
  9. No cóż - wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale żeby aż tak ;-) Nigdy nie sądziłam, że aż tak bardzo będę czekać na czyjś przyjazd, jak na Twój Beatko. A osłonka super. Natomiast bursztyn w swej oprawie mnie zachwycił - pięknie wygląda otulony tymi brązami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Sylwka, będę, będę na pewno... spokojnie kobieto!!! Cieszę się, że bursztyn przypadł do serca... widzę, że bursztyny mają sporo wielbicielek

    OdpowiedzUsuń
  11. jestem pod wrażeniem i już nie mogę się doczekać kiedy przyjadę do Polski, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Irenko i ja się nie mogę doczekać, kiedy przyjedziesz... proszę przywież ze sobą chociaż kilka swoich cudnych koronek...

    OdpowiedzUsuń
  13. a bo bursztyn to chyba ulubiony kamień Polek, taki nasz, swojski :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Beatko -zlituj się -pokaz jak się to robi-tu następuję tupot mych nóżąt....Beata-Qra

    OdpowiedzUsuń
  15. Beatko, zapraszam na warsztaty, robię je już w kilku miejscach, albo do mnie to pokażę chętnie. Sam paverpol to ciecz o konsystencji śmietany, który utwardza wszystko co jest naturalne. Zapeniam świetna zabawa, a efekty zawsze zaskakuja pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń

Witam serdecznie. Cieszę się, że jesteś. Dziękuję za każde słowo tutaj pozostawione :)