Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


poniedziałek, 18 lipca 2016

W lipcu w żłobku,

do którego chodzi Karolcia jest remont. W związku z tym mama Karolci wzięła sobie kilka dni urlopu i postanowiła zabrać Karolcię do cioci Zosi. Ciocia Zosia mieszka blisko morza ... nie nad morzem, ale na tyle blisko, że z całą pewnością uda się wyskoczyć na chwilę. Oby tylko pogoda dopisała ... bo coś w tym roku lipiec nas nie rozpieszcza :) ...
Karolcia jak tylko się dowiedziała o tej wycieczce od razu pobiegła do pokoju po swojego przyjaciela misia ... bez niego przecież nie pojedzie. Mama uspokoiła ją, że jeszcze nie wyjeżdżają, dopiero jutro.
Oj nie mogłam się tego jutra doczekać, czy ono musi być tak daleko?
W końcu nadeszło to jutro, mama ubrała mnie w moje ulubione ogrodniczki i bluzkę z długim rękawem ... czego kompletnie nie rozumiem ... ale widać tak musi być. Podobno mama wie lepiej...
Mama zaznaczyła, że nie zabieramy nic zbędnego, tylko to co jest potrzebne! Udało mi się szybko wsadzić do kieszeni biedronkę i piórko. Mama o tym nie wie, więc cicho sza. Oczywiście misia zabieram, ale to nie podlega dyskusji. Wyobraźcie sobie, że pojedziemy pociągiem! Jeszcze nigdy nie widziałam pociągu, tylko mama kiedyś czytała mi taką książeczkę ... ciekawe czy ten pociąg też ma taką lokomotywę...

Jak myślicie?


Wiecie co jednak ten pociąg nie miał takiej lokomotywy! Wcale para nie buchała... żadnej żyrafy, ani słoni ...  ale i tak było super! 


U cioci oczywiście kawa i lody ... mi dali oczywiście tylko trochę lodów ... i ciacho. Do picia jakiś sok... no i cały czas zastanawiałam się czy one długo jeszcze będą gadać?  Kiedy wreszcie nad to morze ... no i co to jest... to morze!


W końcu mama zdecydowała, że ruszamy. Tym razem kawałek pojechaliśmy samochodem cioci, bo podobno ja bym nie doszła pieszo! No wiecie co? Ale mnie nikt o zdanie nie pytał! Podobno nie mówię wyraźnie ... ja nie mówię wyraźnie? Ja rozumiem co mówię ... ciekawe, dlaczego oni nie. 
Wy rozumiecie prawda?


Wyobraźcie sobie, że morze to sama woda! Do tego ble... ! Mama mówi, że słona! Ciekawe dlaczego?
Zresztą zimna była, więc na chwilę tylko pozwolili mi wejść. Za to muszelek sobie nazbirałam całe wiaderko! 


Pozdrawiam serdecznie ... już ponownie z domu. Szkoda, że tak krótko byłyśmy nad tym morzem ... 


12 komentarzy:

  1. Ja nie mogę! Ale cudna! Czy ta Kachna naprawdę taka duża?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolcia ... Danuś - Karolcia. Ma około 43 cm wzrostu :)

      Usuń
  2. Ja juz Beatko nie nadążam, miała być Kachna, ale niech będzie Karolcia. Łobuz taki z oczu jej patrzy i jest fantastyczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... tylko patrzy, co by tutaj wywinąć ;)

      Usuń
    2. Jakoś po wykonaniu całości ... okazało się, że to Karolcia jednak :)

      Usuń
  3. Karolcia jest przeurocza:) cudna:) podziwiam, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, pozdrawiam też serdecznie ;)

      Usuń
  4. No proszę! Karolcia (nie Kaśka) w ogrodniczkach:) Wiesz, że podobnie ją sobie wyobrażałam, brakuje tylko tych powałdolonych skarpetek. Ale nad morze w skarpetkach? Bez przerwy trzeba by było wysypywać z nich piasek! Fajna mała!... Ależ Ty zdolna jesteś. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nad morze w skarpetkach? ;) Dziękuję

      Usuń
  5. No niesamowite, jak z kilku niepozornych skrawków materiału można wyczarować takie cudo:)

    OdpowiedzUsuń