Po prostu trochę mnie nie było w domu, trochę czas mnie gonił .. życie po prostu :)
Robótkowo jak na mnie to nie dzieje się po prostu NIC! Uwierzycie?
Jakieś tam małe cósie od czasu do czasu potrzebne na zajęcia i tyle. Większe projekty czekają sobie na moment, gdy czasu będzie więcej ... a może to nie brak czasu? Może to we mnie jakoś ...
Wczoraj wieczorem powstał taki mały ktoś. Będę miała zajęcia z makramy, to musiałam sobie trochę przypomnieć co i jak. Dlatego do kolekcji dorobiłam maleńkiego konika morskiego :)
Jak widać są sowy, ważka, żaba i konik. Te zwierzaki mnie fascynują ;)
Ale robić je muszę ciągle zerkając na schemat, albo filmik, więc na zajęciach pewnie tylko sowy i biżuty będą.
Albo większe formy.
Kolejny raz byłam u Przyjaciółki w Pieninach. No i kolejny raz wybrałam się na Sokolicę. Tym razem poszłam wcześnie rano, szłam we mgle. W związku z tym widoków po drodze raczej nie było.
Ale takie zdjęcia można było zrobić.
Za to na miejscu miałam spektakl! Na to liczyłam!
Gdy dotarłam wszytko nadal było w bieli.
Tylko sosna ( niestety uszkodzona ) charakterystyczna dla tego miejsca, symbol Pienin można powiedzieć, była widoczna.
I kwiaty we mgle
Za to potem ... spektakl, którego nie oddadzą żadne zdjęcia. To zostaje tylko w sercu i duszy. Wyłaniające się z mgły szczyty, ukazujący się i chowający we mgle Dunajec ...
Wyobraźcie sobie, że w czasie gdy ja czekałam na te widoki, weszło na szczyt kilka osób i nie poczekało! Po prostu weszli stwierdzili, że nic nie widać i zeszli.
Oczywiście byłam nie tylko na Sokolicy, ale wszystkigo nie będę tu pokazywała.
Pokażę Wysoką, na której wcześniej nie byłam.
Widoki warte wędrówki ...
No i Dunajec! Zawsze piękny.
Później dotarłam w Bory , czasu na wędrowanie raczej nie było, ale kilka porannych spacerów udało się zrobić.
Skoro zdjęcia to nie może zabraknąć zdjęć z mojego miejsca, w którym mieszkam.
Poranek we mgle...
A to moja droga wjazdowa do domu ... albo z domu raczej, bo od tej strony zdjęcie ...
Pozdrawiam jesiennie :)
Beatko, cudne widoki.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńDużo szczęścia i cierpliwości ale się opłacało. Na Sokolnicy nie byłam, zaliczyłam Trzy Korony i inne tzw. inne popularne. Jednak myślę, że zdołam się wdrapać. Co się stało z sosną?
OdpowiedzUsuń