Terminy warsztatów Paverpol

Warsztaty - Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


środa, 9 listopada 2016

Niedawno temu

przed górami, przed lasami mieszkali sobie dziwni mieszkańcy.
Niewielkiego wzrostu, z dziwną budową ciała, dzianinowcy - tak na nich mówią ... za to jedno było typowe, lubili sobie poplotkować.
Jak to wśród każdego ludu bywa ... i oni szukali towarzystwa płci przeciwnej, chociaż jakby kto zapytał wprost - to absolutnie, nie!
W Dzianinowie była w zasadzie tylko jedna droga, którą każdy musiał iść, gdziekolwiek się udawał. W związku z tym trudno było się nie spotkać.
Tak też było, z Karolem i Andzią.

Karol, zapalony piłkarz wybierał się właśnie na trening. W odpowiednim stroju i z piłką oczywiście ... jak to piłkarz :) Szedł sobie zamyślony, bo właśnie zastanawiał się jaką strategię przyjąć na boisku ... aż tu nagle zza zakrętu wyszła ...


... Andzia. Ta z którą kiedyś chciał chodzić... ale ...
Wiecie ... ta ruda, co zawsze z kredkami i ołówkiem chodzi, bo uwielbia rysować. 
 Niby taka oderwana od ziemi ... niby zawsze głowa w chmurach ...


Karol gdy ją ujrzał to oczywiście chciał dać drapaka, ale nie bardzo było gdzie ... 
Rozejrzał się szybko, ale nic z tego ... już go zobaczyła! 
Już wiedział, że z treningu nici! Tak łatwo się nie wywinie!


Andzia, jak to dzianinówka, wszystko o wszystkich wie ... 
No i ... od razu się zaczęło ... 
Karolu czy ty wiesz ... ta z trzeciej klatki, spod piątego to wczoraj spotkała się z Gienkiem ... A ta Kaśka co to niby taka porządna, to jednak nie do końca ... bo Jola spod siódemki widziała ją z tym Cześkiem ... 
Nie wiesz z jakim Cześkiem? No z tym, co tego kolorowego irokeza ma ... a Basia ...


Ok, Andzia mnie to za bardzo nie interesuje ... ja na trening lecę... Daj spokój co mnie to obchodzi!
Niech sobie chodzą ... jak kto chce i z kim chce ... 


No wiesz, Karol! Ty to mnie chyba nie lubisz! A dopiero co mówiłeś Iwonie, że chciałbyś się ze mną spotkać ... 


A może nawet coś więcej ... 


A teraz to na trening! Nawet wysłuchać mnie nie chcesz!  No wiesz co... 

Takie "Pacynki - paluszaki " wykonałam. Na razie mam piłkarza i maniaczkę kredek. Zobaczymy co jeszcze mi spod drutów wyskoczy. Gdyby tak z 10 różnych wykonać, to już możnaby jakąś sztukę wystawić ;)




poniedziałek, 7 listopada 2016

Hej, hej ...

jest tam kto?
Qrcze jak tu cicho ... może śpią?
Dziwne, o tej porze to przeważnie ktoś się tu kręci... jakaś ta cisza podejrzana jest. A podobno to ja jestem podejrzany... tak mówią. Niby szczwany ze mnie lis ...
Ja przecież Rudy Rychu jestem, a nie żaden szczwany lis... Nawet za bardzo nie mogę pobrykać ... ale dziś ... hmmm  ... może właśnie dziś ...

Muszę tylko dokładnie się rozejrzeć ... czy na pewno ta cisza to nie podstęp...


Posłucham uważniej ... ale nic, naprawdę nic nie słychać!


No to biegiem ... może uda się coś nabroić ;) Jak myślicie? Fajnie od czasu do czasu trochę nabroić ... inaczej nudno by było.


Muszę szybciutko dobiec do drzwi ... bo za nimi to zaczyna się życie !!!
Tam to nawet podobno kury są!!! Wyobrażacie sobie KURY!


No, nie! Wiedziałem! Wiedziałem, że to za dobrze wygląda. A jak coś wygląda za dobrze, to jest niedobrze! Wiedziałem. Schowam się, może mnie nie zauważy! A wtedy ja szybciutko do drzwi ... a potem to ona sobie może ...


No to, bieeeeeegiem! Byle do drzwi!
Była szybsza ... no ok poddaję się, wygrałaś ... 


Ok, już idę ... wiem, mówiłaś ... abym nie opuszczał pokoju. Wiem ... ale tam było tak koszmarnie nudno, jakieś towarzystwo mi daj ... bo samotny jak palec jestem.


To jest kolejny mój pierwszy raz. Nigdy nie filcowałam na mokro żadnego stwora. Zrobiłam sporo błędów, ale wiem jakie. Może kolejna będzie lepsza. Co nie znaczy, że nie jestem z tej zadowolona! Ma pewne mankamenty ... ale dzięki temu jest śmieszna... 
Mam sporo polskiej czesanki ... myślę, że ją na takie stworki wykorzystam. Myślę, że spełnią swoje zadanie. Na mojej ręce wygladają dziwnie, bo są na nią za małe ... ale mają być na ręce dziecięce.
Od dawna nie filcowałam na mokro ... i powiem szczerze, że nie wszystko pamiętam. Zresztą ogólnie za dużo nie filcowałam na mokro. Muszę jednak sobie przypomnieć, bo będzie mi to potrzebne :)

I jak się Wam podoba Rudy Rysiek? Może być? Nada się?


niedziela, 6 listopada 2016

Mogę pokazać,

bo został zatwierdzony :)
Jeszcze zobaczymy jak będzie w realu :) ale myślę, że będzie ok.
Powstał kolejny szal w niebieskościach ... nieco inny, a może więcej niż nieco.
Nie jest błękitny, tylko niebieski z dodatkiem zieleni i turkusu i z niewielką ilością żółci, różu i fioletu.
Pomimo iż jest teoretycznie kolorystycznie cały niebieski, to jednak ma dwie twarze conajmniej.
Wszystko zależy jak się go ułoży ... może być delikatny, pastelowy lub konkretnie niebieski albo nawet całkiem zielonkawy...

Jest na nim wyraźny motyw kwiatowy ...


Może być pastelowy ... niemal biały


Albo niebieski


Z leciutko przebijającymi błekitami


lub konkretnie kwiatowy z zielenią liści ...


Pozdrawiam serdecznie :)
Lubię to robić oj lubię :)
Może jeszcze znajdę czas i coś namaluję :) ale to nie jest takie pewne w najbliższych dniach.


środa, 2 listopada 2016

Na przekór

aurze za oknem ... u mnie niebiański, letni w kolorze szal :)
W ogólnym sensie wcale nie musi to być letni szal ... takie malowane szale pięknie wyglądają do wieczorowej kreacji w każdej porze roku.
Oczywiście jedwab i oczywiście malowany ręcznie :) Baaardzo delikatny, leciutki, zwiewny ... jak letni wietrzyk.
W kolorze błękitnego nieba, z dodatkiem delikatnego różu i żółci ... po prostu kwintesencja lata :)


Malowany na cieniutkim, białym jedwabiu.


Niebieski, a jednak motyw kwiatowy.


Delikatnie, miękko otula szyję.


Pozdrawiam serdecznie :) w letnim nastroju ...

wtorek, 1 listopada 2016

Jesień

kojarzy się ze spadającymi liśćmi, z kolorami ... ale i ze słotą i deszczem.
Oczywiście każdy z nas lubi tę kolorową wersję tej pory roku ...
Jednak jesień kojarzy się również z ptakami ... odlatującymi i przylatującymi. O tej porze roku ci, którzy lubią je fotografować, spędzają sporo czasu na ich obserwacji.
Nie wiem, czy to w związku z jesienią ... czy też dlatego, że akurat teraz miałam ochotę w końcu wykonać tę pracę ... pojawił się u mnie ptaszorek.
Kilka razy w sieci natknęłam się na takiego ptaszka ... zawsze przelatywało mi przez głowę - wykonaj go! Ale jak to często bywa, na tym się kończyło.
Tym razem było inaczej. Postanowiłam go wykonać ... może to jesień sprawiła? A może potrzeba? W końcu ciągle poszukuję nowych pomysłów na zajęcia z dziećmi :)
A ja już taka jestem, że każą pracę jaką zadaję do wykonania dzieciom, sama przedtem wykonuję. Obojętnie, czy to mój pomysł autorski czy też inspiruję się jakimś zdjęciem w sieci ... Nie wszystko tutaj pokazuję ... bo po co.
Często ludzie mi zadają pytanie :
Po co ty poświęcasz czas na wykonywanie pracy na zajęcia, której tak w zasadzie nie potrzebujesz? Mogłabyś ten czas poświęcić na wykonywanie swoich prac artystycznych. Przecież w sieci jest taki ogrom pomysłów i zdjęć - wystarczy dzieciakom pokazać takie zdjęcie i mogą robić! Ja jednak uważam, że musze wykonać sama, abym wiedziała dokładnie co i jak ... abym umiała odpowiedizeć na każde pytanie ... tak już mam.

Ponieważ akuratnie jest jesień ... to i ptaszorek przyleciał do mnie :)


Nasypałam mu trochę płatków, może się na nie skusił? 


Jak myślicie? 


Ciekawe, czy dzieciom się spodoba? Czy poradzą sobie z nim? Wiecie co... często jestem zaskoczona ... bo mnie się wydaje, że powinni a idzie ciężko ... a innym razem wydaje mi się, że trudne a oni szast prast i po krzyku. 

Pozdrawiam wieczorową porą :) 

niedziela, 30 października 2016

Zwiałam,

normalnie zwiałam z Gnomaniołowa!
No tak, wy kompletnie nie wiecie, o co chodzi.
Tam w Gnomaniołowie ... mieszkamy my Gnomanioły. Od czasu do czasu wysyłają nas na misje ... a to trzeba kogoś popilnować, a to trzeba kimś się zaopiekować ... wtedy któryś z nas leci na misję...
Tak było z Gnomikaniołkiem, został wysłany na misję do pani Gnomkowej, podobno jakiś problem z panem Gnomkiem. Normalna sprawa, misja to misja.
Tyle, że ja czyli Gnomisianiołek i Gnomikaniołek się baaardzo, ale to baaardzo lubimy. Prosiliśmy, aby wysłali nas razem! Oczywiście się nie zgodzili ... ciekawe dlaczego?
No to jak się okazało, że Gnomikaniołek zostaje na dłużej, postanowiłam do niego się udać. Oczywiście zgody na to nie dostałabym, więc nie pozostało mi nic innego jak nawiać ;)

Teraz potrzebuję waszej pomocy. Muszę się dowiedzieć gdzie mieszka pani Gnomkowa z panem Gnomkiem. Nie mogłam zapytać tam skąd nawiałam, bo nawiałam przecież.


U nich jest Gnomikaniołek! Wiecie gdzie szukać? W jakim mieście? Na jakiej ulicy?
Nie wiecie? 


To co ja teraz zrobię? Nie dosyć, że nawiałam, to nie spotkam się z Gnomikaniołkiem! 
Porażka! Pomocy! 
Już wiem! Zadzwonię do biura meldunkowego, oni mają rejestry... muszą odnaleźć dom Gnomków.


Widzicie, wiedzieli. Znalazłam dom Gnomków, a w nim mojego Gnomikaniołka :)
Był niesamowicie zaskoczony ale widać, że sprawiłam mu radość swoim przybyciem.
Wszystko chciał wiedzieć, jak udało mi się zwiać z Gnomaniołowa... kiedy zwiałam itd.
Jak już wszystko opowiedziałam, to...


Gnomikaniołek wyjaśnił mi, że to nie ujdzie mi na sucho! Twierdzi, że już mnie poszukują. Słyszeliście coś o tym? Szukają mnie? 


Nawet jak szukają, to i tak od razu nie znajdą. Przecież wy im nie powiecie, prawda?
Pamiętajcie nic nie wiecie, nikogo nie widzieliście ... 
Pobyć sobie z miom Gnomikaniołkiem - bezcenne, niech mnie szukają, niech mnie nawet ukarzą ... co tam!



Jak widziecie wciągnęło mnie gnomowanie na całego. Myślę jednak, że na razie dam spokój. Chyba, że sypną się zamówienia :) Muszę wykonać trochę innych spraw. Sporo mi się nazbierało, a czasu mam niewiele i zamiast robić co trza, to ja gnomkuję :) A wykonanie tego maleństwa, to ładnych kilka godzin!
Te dwa aniołki, są malusieńkie. Bez nóżek mają 12 i 13 cm. Rączki dzisiejszego mają 1.5 cm. Maleństwa!

Serdecznie pozdrawiam. Dziękuję za Waszą obecność i za komentarze :)


piątek, 28 października 2016

Pani Gnomkowa

coś ostatnio martwi się zachowaniem pana Gnomka.
Niby wie, że chłop musi spotykać się z kolegami, toć i ona od czasu do czasu spotyka się w babskim gronie. Niby wszystko wie ... ale ...
Martwi się ... bo pan Gnomek już nie ma 18-tu lat ... a zachowuje się jakby o tym nie wiedział. Toć wszystko jest dla ludzi ... Pani Gnomkowa też wieczorkiem naleweczkę wypije, a co. Ale jeden kieliszeczek! A pan Gnomek jak już spotka się z kolegami to tych kieliszeczków wychyla zdecydowanie za dużo! A potem głowa boli, zmęczony jakiś, nieswój ...
No i martwi się Gnomkowa, oj martwi...
Ostatnio wznosi oczy do nieba i przyzywa anioły, coby prowadziły Gnomka dobrą drogą... Nawet jeden zdecydował się zamieszkać w ich chatce. Malutki, takie anielskie dziecię ... Gnomikaniołek.

Usiadł sobie i przygląda się ... co też tak martwi Gnomkową ...
Siedzi i uśmiecha się, musi jakoś umilić życie Gnomkowej ... rozweselić.


Spogląda też na Gnomka, co to siedzi przy piecu smutny jakiś ... 
Siedzi i patrzy na swoją Gnomkową i myśli sobie, że sporo czasu upłynęło od pierwszego ich spotkania.
A jednak nadal są razem ... jak to dobrze mieć kogoś, kto jest, po prostu jest.


A pani Gnomkowa pochylona nad robótką, ukradkiem rzuca spojrzenia w kącik pod piecem ...
Też się zastanawia, nad upływem czasu ...
I wiecie co ... w głebi duszy wie, że Gnomek to dobry człowiek, bo przecież z innym by tak długo nie była.


Tak sobie myślę, że Gnomikaniołek zostanie u nich na dłużej ... dobrze tutaj być ... w domu gdzie cieplutko i przytulnie. 


Pozdrówki ślę ... wiem, wiem, że to już lekka przesada ... po dwa posty dziennie ;) 
Ale jakoś to zniesiecie co?