Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


niedziela, 31 maja 2015

Wiecie jak trudno

kupić t-schirt bez nadruków? Normalnie koszmar. Udało mi się kupić raptem dwa! Ponieważ tylko w dwóch kolorach były! Może w dużych miastach nie ma z tym kłopotu, ale u nas... niestety nie do zdobycia.
Jeżeli postanowię wykonać więcej takich prac, to kupię je w sieci. Na razie nie sprawdzałam czy da się takowe zdobyć w sieci w większej gamie kolorystycznej.
Na dziś mam biały i szary. W sumie fajne kolory do malowania... ale myślę, że dzieci lubię kolorowe.

Pierwszy malnęłam tak :)
Wesoły konik, Zuzia lubi te koniki.



Drugi jest makowy z maleńką ważką


A tył jest wynikiem mojego błędu przy prasowaniu. Chcąc utrwalić farby poprzez prasowanie, nie zwróciłam uwagi na to ,że mam żelazko nastawione na parę! I para spowodowała, że na tyle koszulki odbiły się żółte plamki w kształcie maczków ( w końcu posłałam wodę na nie utrwalone farby i to wrzącą! ) ;) Chcąc, nie chcąc musiałam malnąć maczki i na tyle koszulki :)


I obydwa na jednej fotce zrobionej już bez działania słoneczka :)


Mam nadzieję, że się spodobają :)
A wy co o nich sądzicie?




środa, 27 maja 2015

Nadal

szyfon i nadal malowany.
Tym razem trochę z gutą, trochę bez - czyli pomieszanie z poplątaniem ;)
Kompletnie inna kolorystyka, kompletnie inne kwiaty. Tym razem irysy... połączenie zieleni z niebieskim - kiedyś nie do przyjęcia :) Pamiętacie?
A moim zdaniem połączenie świetne ... ciekawe dlaczego kiedyś nie łączyło się tych barw :)

Pierwsza fotka jeszcze na ramie :)


druga na białym podkładzie


trzecie jak widać :)


Mam jeszcze jeden szyfon - chyba go malnę z rozpędu i będzie z głowy.

Zapraszam do komentów :)))


wtorek, 26 maja 2015

Szyfon

jedwabny... cieniutki jak mgiełka.
Kto maluje na jedwabiu i malował na szyfonie wie, że to nie jest prosta sprawa. Szyfon z racji swojej delikatności wchłania niewiele farby co powoduje, że trudno o konkret. Zdecydowanie lepiej uzyskać kolor na innym jedwabiu.
W sumie nie lubię malować na szyfonie, ale mam dwie sztuki... skoro mam to je pomaluję.
Zdjęcia tego też ciężko wykonać... więc są, jakie są. Lepszych nie umiem. :)

Oto chusta z szyfonu jedwabnego... malowana bez guty..

Pierwsza fotka, jeszcze na ramie, kolory niestety odbiegają od realu... w rzeczywistości są mocniejsze.


Na drugiej kolory bardziej zbliżone do realu chociaż kompletnie nie widać żółci, której jest w tej chuście sporo... tutaj też widać jak cienki jest ten szyfon.


Jeszcze kilka chust lub szali... a potem malowanie materiał€ na bluzki :)








poniedziałek, 25 maja 2015

Nadal maluję

jedwab. Kolejna chusta.
Nadal przypominam sobie to jak się maluje, jak rozlewa się farba, co robić aby rozlewała sie tak jak chcę itd... szczególnie gdy maluje się bez guty.
Tym razem chusta malowana bez guty... i tym razem jestem zadowolona z efektu. Na pewno zawsze może być lepiej... i pewnie będzie. Bo na pewno będą kolejne jedwabie.

Tym razem jedwab malowany a'la akwarela...

Pierwsza fotka, jeszcze na ramie...


Druga już po zdjęciu, na białym materiale... 


No i rzucona... szkoda, że nie mam "Zosi", aby ją zaprezentować :)


Pozdrawiam serdecznie i zapraszam jak zawsze do skrobania... albo walenia w klawisze ;)


poniedziałek, 18 maja 2015

Po trzech

latach  ... muszę sobie przypomnieć jak maluje się na jedwabiu. Muszę i chcę. Dawno nie malowałam i niestety to nie jest jak z jazdą na rowerze ;)
Zapomina się co i jak... trzeba kilka popsuć, aby dojść do wprawy.
W związku z tym zaczęłam od prostego motywu, a i tak popsułam. Ale co tam... jeszcze kilka takich knotów i będzie lepiej :)))
Kompletnie nie jest to co chciałam uzyskać, ale poćwiczyłam sobie a o to chodziło. Do tego okazało się, że moja konturówka częsciowo rozpuściła się w wodzie ( kompletnie nie wiem dlaczego), w związku z tym musiałam usunąć resztę co nie pozostało bez szkody dla jedwabiu.
Trudno. Nie zawsze musi się udać.

Co tam pokażę Wam jak się nie maluje ;)

Miały być koty i są. Ale miały być w konturówce i nie są, co spowodowało że prawie ich nie widać. Kolory też miały być intensywniejsze... nie są, bo oczywiście dałam za dużo wody... wyszło pastelowo.

W całości


i rzucone


Przy okazji pobawiłyśmy się z Zuzią w malowanie. Ponieważ wczoraj bolało ją ucho, trzeba było uwagę skierować na coś innego niż ucho. Udało się! Nawet ucho wyzdrowiało.
A przy tej okazji Zuzia namalowała sobie bandamkę.
Jak widać jako instruktor spisałam sie lepiej, bo Zuzai uzyskała zdecydowanie intensywniejsze barwy.


No to dzisiaj na tyle  byłoby...
Więcej nie będzie bo skoro knocę to muszę odpuścić ;)


niedziela, 17 maja 2015

Aniele Boży Stróżu

Mój Ty zawsze przy mnie stój...
Chyba nie ma osoby, która nie zna tej modlitwy - a może się mylę. Każde dziecko kiedyś było uczone modlitwy do Anioła Stróża. Teraz to chyba bywa różnie...
Pamiętacie takie obrazki? Z Aniołem Stróżem ... wisiały nad łóżeczkami :) Nie pamiętam dokładnie... ale chyba ja nie miałam takiego. Na pewno nie miałam, pamiętałabym.
Jakoś mnie naszło na Anioła Stróża ... spokojnie nie namalowałam kopii tamtego obrazka ;) Ale...

No właśnie...



Aniele Boży Stróżu ... 


Ty zawsze przy nas stój


zawsze gdziekolwiek jesteśmy, cokolwiek robimy...
 gdy się bawimy i gdy pracujemy


cokolwiek robimy
nawet wtedy, gdy idziemy do przodu a gapimy się w bok... 
a może właśnie wtedy


bądź przy nas, chociaż kompletnie na to nie zasługujemy...


Bo jeżeli nie Ty to kto?

Buziaki ślę... i piszcie bo zaglądam... od czasu do czasu i wtedy chętnie zobaczę, że jesteście ze mną mimo iż ja gdzieś znikam...

czwartek, 14 maja 2015

Dalszy ciąg...

tego co czytam... tym razem podzielę sie książkami, które serdecznie polecam. Podobały mi się, chociaż każda z nich to kompletnie inna lektura.

Zacznę od tej, którą czytałam pierwszą. Czyli...

"Lalki z getta" Eva Weaver



Jak łatwo się domyśleć... książka o Holokauście. Ale moim zdaniem jest inna, niż te które czytałam wcześniej, kiedyś...
Jest to książka, która porusza temat Holokaustu mówiąc o roli ofiary i kata, o winie i karze, o przebaczeniu, o tym, że w każdym jest odrobina zła i dobra. Jest to opowieść fikcyjna... książka niemal terapeutyczna, chcoiaż porusza trudny temat. A może właśnie dlatego...

Druga książka to...

" Pięć osób, które spotykamy w niebie" Mitch Albom


Autor przedstawia nam swoje wyobrażenie nieba... Pisze o tym, że po śmierci spotykamy 5 osób, których życie skrzyżowało się z naszym, te osoby uświadamiają nam, że nasze życie nie idzie na marne. Każde życie ma sens głęboki... obojętnie na ile sami zdajemy sobie z tego sprawę.
Myślę, że fajna książka którą warto przeczytać choćby dla samego klimatu...

Oczywiście czytałam więcej, ale tym razem dzielę sie tymi :)