Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


czwartek, 5 listopada 2015

Byłam z Zuzią

na rodzinnych warsztatach z batiku.
Metoda wykonania nie do końca taka jak prawdziwego batiku, mocno uproszczona. Zabawa fajna... chociaż ręce nadają się tylko do chowania pod stołem ... nie mam pojęcia czym to zmyć ;)
Dobrze, że nie wybieram się na żadne imprezy towarzyskie - musiałabym iść w rękawiczkach :)
Te warsztaty były wcześniej, ale dzisiaj byłam skończyć, czyli wetrzeć farbę w spękania... i dlatego mam takie rączki :)
Oczywiście mądry Polak po szkodzie ... wystarczyło przecież ubrać rękawiczki - ale nie ubrałam. To mam teraz ręce jak kominiarz przed umyciem, z tym że on po prostu je umyje ... a ja mam łapy kominiarza na dłużej ;)
Pierwszy raz miałam do czynienia z takim zajęciem ... i myślę, że ostatni - chcoiaż mi się podobało. Wolę malowanie na jedwabiu.

Ale bawiłyśmy się fajnie. Wykonałyśmy w sumie 4 sztuki. Jedną wspólnie, ta została do dyspozycji pracowni. Jedną Zuzia wykonała samodzielnie. Dwie wykonałam ja... tyle, że gotowy jest jeden, drugi musi być jeszcze wykończony. Obym nie zapomniała o rękawiczkach następnym razem ...

No to mamy do pokazanie na dzis dwa.
Pierwszy oczywiście Zuzi ... jestem z niej dumna.
Wykonała go absolutnie samodzielnie, od projektu poczynając, nawet wosk sama nakładała.


Drugi mój ... i powiem szczerze, mam co do niego mieszane uczucia :)
Chociaż instruktorce na tyle się spodobał, że poprosiła o namalowanie takiego samego do pracowni... co uczyniłam. 


Nadal zapraszam do wymyślania imienia dla lalki. 

19 komentarzy:

  1. technika dla mnie jeszcze nie znana, ale efekt .. mmmm cudny. Lalce nadałabym imie
    ZUZIA. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Zuzia to moja wnuczka ... stąd komletnie mi to imię do rudzielca nie pasuje :)

      Usuń
  2. Ja też kiedyś się w to bawiłam, nawet zajęcia prowadziłam, ale jakoś odeszło w zapomnienie. Z przyjemnością oglądam teraz Wasze prace, bo malutka idzie w ślady babci. Niedługo razem będziecie szaleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak ... już chodzimy razem na tego typu zajęcia! Na tych z batiku była jedynym dzieckiem.
      No i chodzi ze mną do Sośna! Bierze udział w zajęciach młodszych dzieci i młodzieży.

      Usuń
  3. 1.prace cudne!!! Zarówno Zuzi jak i Twoja:)
    2.wysmaruj resztę Ciała będzie pasowało do rąk
    3.czemu masz mieszane uczucia, co do Twojej pracy?!?
    4.jak się potoczyły dalsze losy ptaka-cudaka?!? Wrócił z nad rzeczki:)
    5.a może lalcia będzie miała na imię "Miśka"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. dziękujemy
      2. ależ rfęce całkiem pasują do reszty ciała ... są białe zarówno twarz jak i ręce.
      3. nie wiem ... ale mam. Chyba włosy są za jasne i zlewają się ze skrzydłami.
      4. Oczywiście, że wrócił. Gdzie mu będzie lepiej niż na moim tarasie ;)
      5. Zobaczymy :) Na razie czekam na kolejne propozycje.

      Usuń
  4. A ja ciągle mam ochote spróbować, ale nie wiem, jak się za to zabrać.
    Moim zdaniem Twój jest rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to podpowiem.
      Musisz obszyć sobie kawałek płótna, taki jak chcesz aby był batik. Roztopić wosk - mieszankę trochę wosku pszczelego i trochę świec.
      Na płótnie rysujesz sobie delikatnie szkic. Potem te kontury zaznaczasz woskiem. Są takie specjalne narzędzia do tego. Teoretycznie da się pędzelkiem ale to trudne.
      Kolejny krok to wypełnienie konturów farbą - tutaj stosowaliśmy farby do tkanin.
      Po całkowitym wyschnięciu, malujemy całość gorącym woskiem szerokim pędzlem ... uwaga zaraz po pomalowaniu oderwać od podłoża, bo się przyklei.
      Oczywiście robimy to na jakiejś płycie, której nie szkoda - nie na stole!
      Jak zrobi się zimne i sztywne, zgniatamy mocno, aby wosk popękał.
      Wtedy wcieramy ciemną farbę - przeważnie czarną ale to rzecz gustu.
      Na koniec prasujemy żelazkiem na gazetach, aby wchłonęły nadmiar wosku. Prasujemy na wyczucie, tak aby jakaś ilość wosku pozostała, coby batik miał swoją sztywność.
      I tyle.


      Usuń
    2. miesza czarownica w kotle... odpadłam juz w połowie instrukcji :-D

      Usuń
    3. Jak czarownica w jakim kotle??? Toć piszę wyraźnie ;)

      Usuń
  5. Batiki śliczne. To kicia nie będzie Tolą?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego miałaby być? Przecież nadal czekam na propozycje :)

      Usuń
  6. Pierwszy raz słyszę o takiej technice. Poczytałam Twoją instrukcję powyżej brzmi ciekawie :) a efekty cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. a jakie łapki ma Zuzia?
    Jakby co mów, że to "rodzinne" ;-DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuzia ma czyściuchne ... bo czarną robotę na końcu wykonałam ja ;) Czyli wtarłam w spękania czarną farbę :)

      Usuń

Witam serdecznie. Cieszę się, że jesteś. Dziękuję za każde słowo tutaj pozostawione :)