Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


wtorek, 10 listopada 2015

Tak już mam,

że muszę wykonać pracę, którą zamierzam robić na zajęciach.
Baaardzo rzadko się zdarza, że robimy coś, nie wiedząc jak to wyjdzie. Zresztą uczestnicy wolą mieć przed oczyma to, co mają wykonać. Ja mam mieszane uczucia - powinno się wykonać przykładową pracę, czy nie...
Bo z jednej strony, ( jak mawiał pewien mleczarz... ) pewnie łatwiej się robi, jak ma sie przed sobą wykonaną pracę... ale zdrugiej strony, ograniczą się wtedy inwencję robiących. Są dzieciaki, które i tak robię po swojemu, ale są takie, które na siłę dążą do wykonania takiej samej pracy!
Ja z kolei, jak coś sobie wymyślę ... to wolę to wykonać, choćby po to, aby zobaczyć czy to się "sprawdza w praniu" ... bo co by było, gdyby nie? Trochę głupio...
W poprzednim tygodniu wymyśliłam, że zrobimy lampion z papier mache! W końcu w tej porze roku światełek w domu nigdy za wiele. Już na poprzednich zajęciach dzieciaki zaczęły... trochę były zawiedzione, że nie ma pracy przykładowej. Ale nie miałam wtedy czasu, aby ją zrobić. Potem sobie pomyślałam, że przecież nie zawsze muszę!
Wczoraj stwierdzilam, że jednak zrobię. I tak pomiędzy szyciem ciuchów dla Tośki, okleiłam balon gazetami... do dziś wszystko wyschło.
No to pomalowałam i powiesiłam... i efekt bardzo mi się podoba. Rewelacyjnie wygląda wieczorną porą.
W zasadzie nie musi być w formie wiszącej ... ale w tej podoba mi się bardziej, no i jest nietypowym świecznikiem.
Koniecznie do środka trzeba włożyć jakiś maleńki podstawek pod tealight, bo jednak to papier!

Zobaczcie sami jaki fajny efekt :)


Druga fotka zrobiona komórką ... efekt starości idealny ;)


Pozdrawiam serdecznie i zapraszam jak zawsze :)





7 komentarzy:

  1. Wyszedł super! A w tle jakie masz skarby!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest piec w mojej kuchni, wybudowany jakieś 15 lat temu ale ze stuletnich kafli ... wtedy ogrewał cały nasz dom - teraz mamy centralne i w nim nie palimy.
      Niekiedy tęsknię do ognia, który w zimowe wieczory huczał w tym piecu... a i wielki gar zupy stał na nim... zawsze ciepłej, obojętnie o której się przyszło.
      Miało to jednak minusy - bałagan i brudne ściany, które trzeba było co roku malować.

      Usuń
  2. Sto lat temu robiłam cokolwiek z masy papierowej. Ech, wspomnienia! Z dziećmi robiliśmy nawet maski i duże dzbany. :)))

    Ale oprócz stylowego lampionu widzę nie mniej stylową kuchnię. Platę znaczy się. :))) Zrób kiedy większe zdjęcia swojej kuchni i pokaż nam. Koniecznie! Dobrze, psze Pani? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pewnie zauważyłaś, raczej nie pokazuję mojego domu... zresztą nie wiem czy jest co - patrząc na wnętrza jakie się w necie pokazuje, moje chyba nie ma szans w tej konkurencji ;)
      Ale się zastanowię :)

      Usuń
    2. Wiem, Beatko, mam to samo. Ale spróbować musiałam. Hi, hi! :)

      Usuń
  3. hehe... na wcześniejszym zdjęciu wyglądało jakby siedziało w nim żelazko! ;-D
    nawet miałam zapytać co to za pomysł... ;-DDD

    OdpowiedzUsuń