Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


sobota, 17 października 2015

Być może

ten post mnie odczaruje...
Cierpię na pewną dysfunkcję... potocznie zwaną leniem :)
Już nawet z tego lenistwa twórczego zabrałam się za sprzątanie... nawet okna pomyłam ... i nic.
No powiedzcie sami, jak tak można... no jak?
Zacznę od tego, że  byłam u Danusi , to też miało pomóc ... ale chyba musimy zrobić powtórkę, bo Danusia idzie jak burza a ja nadal nic ...
Ale co tam dysfunkcja ważne, że się spotkałyśmy w końcu - trochę to trwało, niemal jakbyśmy mieszkały ze 600 km od siebie ;) a tu zaledwie 18 jak dobrze policzyć.
Spotkałyśmy się i nawet udało nam się co nieco wykonać - nie żeby dużo, ale jednak. Gadanie zajęło jak zawsze najwięcej czasu ;)
Danusia chciała abym pokazała jej kartonaż - no to trochę udało się pokazać i jak widać na blogu Danusi nauka nie poszła w las... a mi Danusia pokazała jak robi się klosz z siatki ... u mnie gorzej bo jak wyżej drań przeszkadza w wykończeniu ... ale odrobinę się posunęłam z wykonaniem :)

Odrobinę, bo zakończyłam go wstępnie górą, ale nadal waham się jak ta góra ma wyglądać, biały element jest tylko postawiony ;)... zobaczymy.
Na dziś zamknęłam w nim ptaka ;) coby pusty nie stał ;) - dopisuję, że chodzi o klosz nie o ptaka ;) coby wątpliwości nie było.


Kontynuując o wizycie u Danusi coby temat wykończyć - chociaż to ;)
Dostałam od Danusi jej cudne blaszki... już wszystkie mają swoje miejsca...
Ta blaszka od momentu gdy ją zobaczyłam wiedziałam, że będzie wisiała tutaj na moim piecu w kuchni.
Pokażę Wam dwie fotki, pierwsza wykonana komórką w ciemnej kuchni ... moim zdaniem ma fajny klimacik ta fotka.


Druga aparatem, który jak pisałam się popsuł ... 
A dziś wzięłam go do ręki i okazało się, że w ciemnych pomieszczeniach robi zdjęcia całkiem, całkiem.


Ta blaszka wisi przed moją pracownią... zawsze jak przechodzę to się upewniam, że jeszcze widzę ;)


Ta oczywiście na wejściu do kuchni ...


A ta jak pewnie się domyślacie w mojej pracowni, coby nie zapomniała się pomodlić :)


jest jeszcze jedna z napisem, ale zapomniałam ją sfocić, napis brzmi
" Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch."

A na koniec pokażę co leży i czeka na moje zmiłowanie... 

Szal jedwabny, guta dawno nałożona (na pewno się nie rozmaże, bo na pewno wyschła)  a dalej ni hu hu 


Tu jak widać albo nie 
1. zaczęty haft, powinnam skończyć bo mam z tego haftu zajęcia... 
2. kołnierzyk z koronki klockowej, jak wiecie dawno temu robiłam ale tego nie skończyłam i ...
3. wisior do pomalowania... tu proszę o wytrwałość osobę, która nań czeka ;)
4. czeka też Nikodem na resztę stroju ...


A ja czekam na kopa... kto mi dołoży?









32 komentarze:

  1. Przysięgam, że Ci dołożę. Ja czekam na Nikodema i nie mogę się doczekać. Takie wariatki Beatko jak się spotykają to powinny mieć przynajmniej trzy dni i trzy noce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dysfunkcja się rozprzestrzenia...mnie też dopadła...z tym ,że mi się nie chce nawet sprzatać i gotowac, robie tylko to co niezbędne czyli chodzę do pracy....:-(( U mnie to jest chyba bardziej zaawansowane....

    OdpowiedzUsuń
  3. Beatko ustaw się odpowiednio, to Ci dam z kopa na zapęd, a później się zamienimy, bo ta dysfunkcja, to w moim przypadku miała się skończyć nawet wizytą u pewnego specjalisty, jednak stchórzyłam w ostatnim momencie ... Prace chwalę ogólnie za całokształt, a wizyty u Danusi, szczególnie zazdraszczam, bardzo, bardzo !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za kopa dzięki, i wzajemnie oddaję.
      A myślę, że kiedyś uda nam się spotkać razem :)

      Usuń
  4. Jak chcesz, to mogą ja:))))) Też miałam lenia i wracam do gry:) Pozdrawiam, Kryska:)

    OdpowiedzUsuń
  5. No wierzyć mi się nie chce, że leń dotarł i do Ciebie:)
    Klatka świetna i blaszki cudne.
    Ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać wirus upierdliwy... i szerzy się więc uważaj ;)

      Usuń
  6. A ja się tak uśmiałam, że nie miałabym siły na żadnego kopa. Mogę tylko kciuki potrzymać, żeby dysfunkcja przeszła... na kogo innego.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że ni by ta dysfunkcja tak rozbawia;)

      Usuń
  7. Kochana , nie martw się , nie Ty jedna cierpisz na dysfunkcję, ja również!!!!
    Chociaż wcale mi nie przeszkadza zaglądać do innych i cieszyć oczy pięknymi pracami. Nikodem jest uroczy nawet bez odzienia, blaszki są cudne a robota,tu myślę o robótkach zaczętych , jak wiadomo nie ucieknie, boć ona nie zając!!!! Pozdrawiam i życzę powrotu do funkcji należnych Artystce !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt... jak na Ciebie kochana coś mało pokazujesz... oj szerzy sie zaraza oj szerzy...
      Co do blaszek potwierdzam w całej rozciągłości :)))

      Usuń
  8. Tyle rzeczy pokazujesz i brać Ci kopniaka?! No nie! :D
    Zazdroszczę tego twórczego spotkania, też bym chętnie potworzyła z taką bratnią duszą w pobliżu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby co to zapraszamy :)
      No cóż a jednak... potrzebny kop :)

      Usuń
  9. Kopniaka na pewno nie dam dbam o swoje siedzenie. Podobno z kopniakami jest tak samo jak z dobrymi uczynkami, zawsze wracają, tylko podwojone .
    Chciałabym mieć takiego pałera, jak ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak to nie narażam siedzenia na niepotrzebne kopniaki - oczywiście Twojego ;)
      No właśnie gdzieś mi zwiał właśnie ten pałer :)

      Usuń
  10. Dysfunkcja szerząca się jak widać bez końca, pewnikiem swe źródło ma w... jesieni!
    Słońca nie ma, zimno się zrobiło, wybory za pasem... deprecha murowana! A jak deprecha jesienna to i dysfunkcja jak w banku ;)))
    Prezenty jak marzenie!

    OdpowiedzUsuń
  11. No masz, a ja się zastanawiałam skąd do mnie przylazło! Od Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli epidemia jak nic ;)
      Skoro na taką odległóść się roznosi...

      Usuń
  12. Jednak coś pokazujesz i to jak zwykle z najwyższej półki.
    U mnie wszystko zamrożone, wraz z blogiem jak i barkiem od siedmiu miesięcy. Pocieszające jest to, że po trzech latach będzie poprawa. Bagatelizując, śmieję się, że akurat na emeryturze będę na chodzie.
    Zdrowe pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej życzę zdrówka ... to już wolę swoją dysfunkcję :)

      Usuń
  13. Zazdroszczę Wam takiego spotkania :D
    Fajnie, że tak blisko siebie mieszkacie :)
    Blaszki Danusi są cudne,a widze, żę zajmujesz się malowaniem jedwabiu?? Czekam na efekty!!! Precz z leniem - tez na niego cierpie, ojjjj cierpie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak kochana, tym też się zajmuję ... pod warunkiem, że czymś się zajmuję ;)

      Usuń
  14. Ale robocze spotkanie... i ta siatka - świetnie wyszło! Kop i mnie by się przydał..., a na wisior cierpliwie czekam, ile trzeba, bez pośpiechu :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Super są takie spotkanie .....Same cudowności....Pozdrawiam pa...

    OdpowiedzUsuń
  16. Gnę się w ukłonach za ten post. Bardzo mi poprawiłaś humor. Ściskam i życzę, co by ten pan na L sobie poszedł. I zabrał mojego na wędrówkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w końcu jak będzie kompan to sobie pojdą ;)

      Usuń

Witam serdecznie. Cieszę się, że jesteś. Dziękuję za każde słowo tutaj pozostawione :)