Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


niedziela, 14 października 2012

Nie całkiem

odrzucony tym razem...
Ten hafcik, był przez niewielki okres oprawiony w ramkę i z tego co pamiętam wisiał w pokoju moich dzieci... Ponieważ jednak nie było to to... powędrował do lamusa. Razem z ramką powędrował... i pewnie tak leżałby tam sobie, aż by się rozpadł... gdyby nie to, że po zrobieniu pierwszego pudełka ( z bratkami ) przypomniałam sobie, że taki kiedyś był. Poszperałam i znalazłam kilka takich wyrzuconych oprawionych małych i większych prac.
Ta praca jest maleńka... już gotowe wieczko ma wymiary 15 x 17, a pudełko wysokie jest na 10 cm..
Tym sposobem powstało pudełko dla dziewczynki lub nastolatki... zresztą takie było przeznaczenie samego obrazka... jest na nim dziewczynka z lalką i książką. Praca powstała ( jakieś 20 lat temu ) na podstawie zdjęcia mojej córki... pamiętam nawet tę sukienkę.
Haft wykonany jest na jedwabiu... co tym razem jest widoczne, bo wyhaftowana jest tylko postać a samo tło pozostało jedwabne.
Pudełko zbudowałam metodą kartonażu od podstaw, czyli od wycięcie elementów z tektury, sklejenia ich aby nabrały kształt pudełka, do oklejenia.
Oklejone zostało zielonym lnem. Rameczka wokół haftu oklejona została białym lnem, następnie po wewnętrznym brzegu została pokolorowana.
Jako dodatkowa ozdoba gra tutaj bawełniany sznur, który jest wokół dolnej części pudełka i w postaci kokardki na wieczku.
Wnętrze okleiłam papierem, który rozjaśnia całość.




Na tym zdjęciu widać, że pod haftem jest opcieplina, dająca wypukłość.


Pozdrawiam wszystkich zaglądających... 






28 komentarzy:

  1. Wszystkie Twoje pudełka są cudnej urody!!!!Marzy mi sie przejść taki kurs i też umieć!!!!! pozdrawiam serdecznie !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kartonaż nie jest trudny ... jakby co to zapraszam do mnie.

      Usuń
  2. Beatko to też jest bardzo ładne ale ja i tak zostanę fanką tego drugiego. Fantastycznie dobrałaś kształt pudełka do motywu. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt to "surowe" ma to coś... W tym kształt to było wyzwanie dla mnie. Jeszcze nie kleiłam dotąd takiego pudełka. To jest moje pierwsze sześciokątne pudełko kartonażowe.

      Usuń
  3. Przpiękny hafcik...szkoda, że tyle przeleżał w szafie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu myślę, że nie szkoda... kiedyś bym nie wpadła na to aby tak go zastosować... pewnie bym go po prostu wyrzuciła

      Usuń
  4. Dobrze że czasem sprzątarz w swoich rzeczach, bo pudełka są piękne :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, od czasu do czasu sprzątam... inaczej nic bym nie znalazła ;-)

      Usuń
  5. Wymiękam! Cudowne to pudełko, a kiedy czytam, że zrobiłaś je od podstaw, to już w ogóle pełen podziw! Haft rzeczywiście bardzo dziewczęcy, piękny jest!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość pudełek robię od podstaw, wtedy mam takie jakie pasuję wielością do haftu np.

      Usuń
  6. Przerasta mnie to.... Mam sporo haftów leżących odłogiem, ale takiego cudu z nich nie stworzę, choćbym skisła!!

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam tak, że haft mnie wzrusza... Widzę zawsze tę skupiona kobieca dłoń, która maluje igłą... Mam to po babci z dzieciństwa, po prostu uwielbiam :)))
    Przeslicznie wyszły te wszystkie pudełeczka

    p.s. dziękuję za Twoje wsparcie dla Mamy Hanki - czuję, że One bardzo tego potrzebują, szczególnie od kogoś kto przeszedł z wiarą i ma takie sukcesy jak WY... Jestem wzruszona... :)***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... teraz to faktycznie wyglądam jak babcia haftująca... ze starych obrazów, bo niestety okulary na nosie muszę mieć...

      Usuń
    2. Co do mamy Hani... wiesz jak ktoś przeszedł tę drogę to wie o co chodzi. Nikt kto jej nie przeszedł nie potrafi sobie tego wyobrazić... po prostu

      Usuń
    3. Wiem... Mamy w rodzinie chłopca, któremu nie mogłam pomóc, bo jest prawie moim rówieśnikiem, a został przez najbliższych "zaniedbany" nie do końca z ich winy... Ale jednak i czuję jak bardzo takie młode mamy potrzebują wsparcia, szczególnie od osób, które SOBIE PORADZIŁY, które to podźwignęły i za to dziękuję... Za to, że Ty rozumiesz to lepiej niz ja i że możesz jej pomóc bardziej. Bo ja tak czuję jak jej to wsparcie potrzebne :)))

      Usuń
    4. Wiesz co... powiem tak... postępy w ćwiczeniach w porażeniach są tak powolne często i tak łatwo jest niestety cofnąć się do tyłu, że dla mnie KAŻDEJ matce ( bo przeważnie to one mają ten trud na sobie )należy się medal... nie ważne czy udało się czy nie. Po prostu niekiedy jest to tak ciężkie, tak trudno się podnieść, że szacun dla każdej... zresztą sądzę, że zawsze niepełnosprawność dziecka jest czymś co ciężko unieść.
      Akurat w MPD może być tak, że dwoje dzieci, które wydawałoby się, że są porażone w podobny sposób, ćwiczone równie dużo, a jednemu się uda drugiemu nie. Dlaczego? Nie wiem...
      Ale wiem, że miałam co najmniej kilka załamań... i wiem, że nigdy ale to nigdy nie powiem, że ktoś "zaniedbał"... po prostu
      Niekiedy wystarczy np jedna zapaść ( takie miewał mój syn) i cały dotychczasowy ciężki trud się cofa.
      Wystarczy przerwać ćwiczenia na czas choroby i efekty długich ćwiczeń się cofają...
      A podam wam jeden przykład... aby mój syn wykonał coś co delikatnie przypominało ruch naprzemienny, trzeba było te ruchy wykonywać za niego ponad miesiąc, codziennie po kilka godzin... i po tym czasie coś drgnęło... jedynie drgnęło... dal nas aż drgnęło...

      Usuń
  8. Ten hafcik jest prześliczny!
    A co zrobisz, jak się pudełeczko zakurzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś pytałam o to Margott z bloga "A wszystko co kocham", bo i mnie nie dawało to spokoju. No i usłyszałam, że ona je po prostu odkurza delikatnie, ma je od lat i nadal są piękne.
      Podobnie zawsze zadawałam sobie pytanie co z obrazami haftem wstążeczkowym? Tu z kolei odpowiedziała mi podobnie Danusia Anstahe...
      Sama mam od lat pudełka takie zwyczajne ( jakieś gotowe ) obciągnięte materiałem... i powiem szczerze, że poza tym, że mi lekko wyblakły ( stoją na słońcu ), to w zasadzie są fajnie postarzone czasem... nie wyglądają jak nowe, ale są nadal fajne.
      Podobno, jednym ze sposobów na to jest ich używać, wtedy kurz, aż tak na nich nie osiada bo nie ma kiedy ;-)
      Myślę, że takie pudełka będą się starzały podobnie jak obicia naszych mebli.

      Usuń
    2. A, no to oby jak najdłużej dały się tak odkurzać. Bo mi pierwsze co przyszło do głowy, jak zobaczylam te Twoje cudne pudełeczka, to właśnie to, że chyba by mi serce pękło, jakby z czasem nie dało się tego doprowadzić do porządku. Bo śliczne są naprawdę!

      Usuń
  9. Kolejne cudeńko i do tego w moim ulubionym zielonym kolorku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie w Twoim ulubionym... kolejne będzie z Twoim ulubionym motywem ;-)

      Usuń
  10. mimo że maleństwo to jakiez ono jest cudne ... ale ty tam musisz mieć skarby skoro takie cuda co róż znajdujesz pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tyle to nie mam... powoli się kończą, ale zamierzam wrócić do haftu

      Usuń

Witam serdecznie. Cieszę się, że jesteś. Dziękuję za każde słowo tutaj pozostawione :)