Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


środa, 30 października 2013

Stosunek

do tego święta mam raczej na nie ... ale co zrobić, gdy w szkole Pani zarządziła - w czwartek przebieramy się!
Na plus dla Pani mogę powiedzieć tylko, że dziś dzieci były na starym cmentarzu żołnierzy... porządkowały groby, paliły znicze...
No więc co zrobić? Trzeba wymyśleć strój... poszłyśmy dziś do lumpka i kupiłyśmy bluzeczkę i sukienkę w kolorze czarnym... a w Pepco na szczęscie był gotowy kapelusz...
Teraz tylko farby i do dzieła :)

Na fotkach Zuzia na pierwszej przymiarce... jutro będą inne rajstopy ...
nie widać pajęczyn... niestety... 


z tyłu duch leci z dynią... coby zawiesić ją na drzewie obok pozostałych :)


Na koniec meldunek z frontu rysunkowego :)
Ostatnio rysowaliśmy dłoń... tzw szybki szkic... jak to ja ułożyłam tak dłoń, że w efekcie wygląda jakby dziwnie wyrastały palce :)


Pozdrawiam serdecznie...





wtorek, 29 października 2013

Aniołów cd.

Zielonych aniołów...
Może faktycznie, jak to niektóre z Was powiedziały - Bieszczadzkich Aniołów?
Jeżeli tak... to może ja jednak byłam w tych wymarzonych Bieszczadach, tylko o tym nie wiem ;)
Trzy ostatnie przyleciały...

Oto one... zielone jak ich poprzednicy


każdy inny


każdy zielony


każdy jakoś podobny...


A teraz siedzą wszystkie razem na drabinie i szykują sie do dalszej podróży :)


A ja wczoraj popełniłam kolejny pierwszy raz ... rysowałam postać z modela... miałam do dyspozycji jeden ołówek i niecałe 1,5 godziny... jestem zadowolona... chociaż błędów jest cała masa :)


Pozdrawiam serdecznie :)






sobota, 26 października 2013

Zlot anielski

w Bohaczykowie...
Nazlatywało sie tu Aniołów... i to śpiewających ... i to jeszcze nie wszystkie :)
Będzie więcej... tak donoszą... te co są ;)
Takiej armii anielskiej jeszcze u mnie nie było... i to w takim pięknym kolorze - kolorze nadzieji. Czyli zieleni...


Zielone Śpiewające Anioły

Przybyły i rozsiadły się na drabinie...


Każdy z mikrofonem...


Każdy zielony


Każdy inny


W innej pozie sobie usiadł


i śpiewają..


aż echo niesie...


Pozdrawiamy...

środa, 23 października 2013

Kolejne zajęcia

warsztatowe... tym razem była grafika... no może nie klasyczna... warsztat ma w nazwie " zajęcia z akwareli i grafiki..."
No i kolejny raz, coś czego nie lubię i omijam szerokim łukiem - architektura...
Do tego kolejny pierwszy raz... czyli rysowanie zaostrzonym patykiem...
Oj nie było łatwo, kilka razy poprawiałam szkic... bo jak jedna strona była ok, to druga jakaś nie pasująca itd... zresztą nadal nie jest dobrze... są błedy i to widoczne...
Jednak jestem zadowolona z tej pracy - byłam pewna, że będzie dużo gorzej...


Pozdrawiam serdecznie :)

wtorek, 22 października 2013

Jak już

kiedyś wspominałam, podchodzę do olejów - jak do jeża.
Wczoraj poszłam na pierwsze zajęcia do pracowni. Idąc byłam przekonana, że będziemy rysować ołówkiem. Zresztą miało to być rysowanie postaci z modela - powiem szczerze obawiałam się tego... bo to coś czego nie robiłam... nie rysowałam postaci z modela :) 
No i jak weszłam okazało się, że pani nie mogła przyjść... i nie mamy modela.
I co ja widzę? Na stole rozłożone są oleje! Uśmiechnęłam się do siebie... i cóż wzięłam swój zestaw farb i pędzli i do roboty. W końcu po to poszłam... aby się uczyć!
Nie mogę powiedzieć, że nigdy nie malowałam olejnami. Malowałam, mając naście lat... czyli baaaardzo dawno temu... i nie bardzo mi szło... stąd te kolce teraz :)

Malowaliśmy martwą naturę... można było sobie skadrować... to sobie trochę skadrowałam, bo format podobrazia mały... po dwóch zajęciach (wczoraj i dziś )- wyszło mi takie oto coś... W sumie jak na pierwszy raz, to chyba nie najgorsza praca. Tym bardziej, że od wczoraj do dziś - malowaliśmy ciągle na mokrym... 


Zdjęcie wieczorne i bez lampy... 

Moje dwie...

pracownie...
Każda inna i teoretycznie każda do innych prac. Teoretycznie, bo jak to w życiu bywa wszystko się miesza niestety...
W dużej pracowni zaplanowałam wykonywanie prac z paverpolem, kartonażem, filc, szycie na maszynie itp. Niestety nie mam nadal dużego stołu... ciągle w planach, stąd nie zawsze tak się dzieje jak zaplanowałam :)

W tej pracowni mam na regałach co tylko się da... po prostu wszystko można tam znaleźć :)
Na fotkach jest jako tako, bo akurat ogarnęłam ( było wstawiane nowe okno )... inaczej nie dałoby sie jej pokazać ;)
Kiedyś marzyłam o ładnej pracowni... ale chyba pozostanie to w sferze marzeń - bo ja tworzę tzw artystyczny nieład gdy pracuję... a ponieważ prace powstają długo, to i nieład jest długo...




Mam też małą pracownię, w której teoretycznie zaplanowałam haft, koronkę klockową, malowanie itd... no i spotkania z Wami... 
W tej jest nieco ładniej ( chociaż kredensy ciągle czekają na malowanie )




No to odkryłam przed Wami kawałek mojego światka :)


niedziela, 20 października 2013

No i kolejny....

pierwszy raz i kolejny miś w moim wykonaniu :)
Postanowiłam wykonać misia... misiów podobno nigdy dość.
Nawet znalazłam sobie wykrój misia do uszycia ... ale przypomniałam sobie, że moja maszyna aktualnie ma wolne ;)
A konkretnie w mojej pracowni wstawiane jest okno - nie ma warunków na rozłożenie się z maszyną... Już zaczęłam sie zastanawiać co by tu innego wykonać... ale przypomniałam sobie, że misia da  się wyszydełkować :) ...
No to poszukałam wełnę i do dzieła! Oczywiście bez schematu... bo czy istnieją schematy na szydełkowe misie???
Fakt szydełko już dawno nie jest przedmiotem, którym cokolwiek wykonuję ... ale dopiero wczoraj tłumaczyłam znajomej, że z szydełkowaniem jest jak z jazdą na rowerze... nie zapomina się !
No to usiadłam z szydełiem w dłoni... i powstał taki oto osobnik...


Brzuszek u niego spory... spodenki musi mieć na szelce, a i tak opadły pod brzuch :)


Zimno już bo jesień w końcu... ale jak widać ani spodnie, ani sweterek nie zakrywają brzuszka ;)


Pozdrawiam ... i mam nadzieję, że miś przypadnie do serca obdarowanemu :)


piątek, 18 października 2013

Tym razem absolutnie

makowo. Przede wszystkim dlatego, że nie mam innej czesanki. Patrząc na to co mi zostało... pomyślałam TYLKO maki mogę zrobić... na to mi wystarczy.
Szal spory... z jednego końca ma maki, z drugiego liść ... świetnie wygląda na ludziu :) Niestety nie mam manekina aby to pokazać a nikt mi pozować nie chce. Zuzia trochę za mała :)))


Makowa torebka też powstała... z długim paskiem... 


A tak wygląda to razem... co nie znaczy, że musi być razem :)


Za oknem bura jesień... a u mnie maki :)



środa, 16 października 2013

Drugie spotkanie...

z akwarelą... czyli kolejne malowanie w ramach warsztatu...
Powiem Wam, że to się fajnie rozkręca... podoba mi się coraz bardziej... chociaż dziś kompletnie inny skład, część z tych co byli nie przyszła, przyszli za to nowi... myślę, że sporo wyniosę...
Dziś malowanie na mokrym podkładzie... nie jest wcale łatwo zapanować nad rozlewaniem się farb... szczególnie jak robi się to po raz pierwszy!
Pełno tu błędów... tak sądzę. Chociaż Pan prowadzący był zadowolony z mojej pracy... ale myślę, że wynika to z faktu, iż jak na pierwszy raz... itd.
Ja też jestem zadowolona... jak na pierwszy raz to chyba nie jest źle :)

Fotka robiona teraz przy sztucznym świetle...


Dziś też pofilcowałam sobie... ale zdjęcia wrzucę pewnie jutro...

wtorek, 15 października 2013

Już nie pierwszy...

a kolejny mój wytwór filcowy...

Nic nowego bo szal i torebka :) Czyli wszystko już było. Tylko motyw zupełnie inny... jeden z moich ulubionych... tzw " krzywe domki ".
Co prawda mój mąż twierdzi, że wcale ich nie widać... więc może tylko ja je widzę ;), bo chciałam aby tam były...
Będzie sporo fotek, bo kompletnie niefotogeniczny jest... albo ja kiepski fotograf :) Myslę, ze jedno i drugie.

Pierwsze zdjęcia w domu... 



ciekawe czy wy widzicie to co ja ;)


kolejne wśród jesiennych liści orzecha


i na sumaku... jego liście idealnie wpasowały się w kolor...

\

i torebka... maleńka tym razem... może zostawię ja bez paska? Albo wymyślę jakiś odpinany...


A tak wyglądają razem...


I co, są tam te domki? Czy to tylko moje pobożne życzenie?




poniedziałek, 14 października 2013

Jest pierwsza

czapka ufilcoawana moimi ręcami :)
Jednak zrobiłam i jest dobra :) Dałam radę!
Prosta... bez dodatkowych ozdób, bo kompletnie nie wiedziałam, czy mi się uda! Udało się !
Sam fason jest taki jak chciałam - z szalikiem...

A tak wygląda w niej nowa właścicielka... 


Tu z lekko założonym na ramiona szalikiem...


Prawda, że ładnie wyglądam?


Szalik można związać, wtedy czapka przylega do głowy... a dodatkowo taką zawiązaną można zsunąć i z tyłu wygląda jak kapturek...

Ufilcowałam też szal na prezent... miały być czerowne kwiaty... chciałam, aby nie były to maki - ale niestety, albo stety są ;)
Stety bo nie znam dokładnie gustu osoby, która ma go dostać... a te makowe często się podobają... czyli jest to wzorek tzw. bezpieczny :)
Jak widać tylko jeden brzeg jest wełniany, drugi pozostawiłam jedwabny... 





Dziś też filc będzie... mam jeszcze dwie rzeczy do wykonania :)






sobota, 12 października 2013

Kolejny pierwszy

raz :) ...no nie do końca ... bo coś w tej dziedzinie już było u mnie.
Tym razem na tapecie ficowanie na mokro. Dotychczas filcowałam szale i dwa razy popełniłam kapciuchy.
Tym razem padło na torebki... i tu jest ten pierwszy raz ;)
Dlaczego akurat torebki? Bo miała być czapka ... ale jakoś bałam sie , że będzie za mała, albo za duża... torebka może być za jakaś tam ;)

Pokażę w kolejności powstawania :)

Pierwsza jest duża ( zdecydowanie dla tych, co to lubią duże torebki ).
Jesienna jak na tę porę przystało... za długim parcianym pasku. Z dużą asymatryczną klapką. Filcowałam na jedwabiu, torba jest mięciutka i lekka.
Liśc jeden jest płaski, drugi już nie...


Drugą już zrobiłam mniejszą... 
W zupełnie innych kolorach, z irysem, którego nijak nie potrafiłam sfocić... ciągle jakiś taki nijaki na fotach... Fason podobny :)
Irys jest trójwymiarowy... myślę, że to trochę widać.


Trzecia w rudościach, z jasnym wnętrzem. ( zdjęcie nie oddaje do końca odcienia).
Tu już bez jedwabiu i zupełnie inny fason... 


Do niej dorobiłam różę broszkę... można ją nosić na torbie lub na sobie ;)


To tyle na dziś ... myślę, że kolejna będzie jednak czapka... :)








środa, 9 października 2013

Zapisałam się

na 20 godzinny warsztat nauki malowania akwareli... w ramach tych zajęć ma być jeszcze grafika... czy będzie zobaczymy.
Ja i tak poszłam tam dla akwareli :)
Dzisiaj były pierwsze zajęcia. Każda z nas dostała zdjęcie kwiatu... mnie przypadł irys. Ucieszyłam się - lubię irysy. Faktem jest, że liczyłam na malowanie nie ze zdjęcia... ale i tak się cieszę.

Dzisiejszy mój irys wyszedł mi tak oto :), prowadzący ocenił pozytywnie...


Na następnych zajęciach ma być malowanie na mokrym podłożu... chyba będzie trudniej...

Ps: Dopiszę, że ten warsztat to taki mało profesjonalny chyba... malujemy zwykłymi akwarelkami dziecięcymi... takimi z kolorowymi guziczkami :) ... i takowymi jest ten irys namalowany...


poniedziałek, 7 października 2013

Biżut

kolejny. Tym razem autorski.
Róże wykonałam z białej wstążki satynowej i szyfonowej. Potem je pomalowałam farbami do jedwabiu... efekt oceńcie sami - mi się podoba.
Na koniec pokażę fotkę przed malowaniem - zrobiłam na ewentualność schrzanienia podczas malowania.
Taki w bieli... gdyby był w całości biały... to nawet jako ślubny mógłby uchodzić ;) Przyznam sie ,ze nawet miałam wątpliwości czy malować te różyczki... teraz jednak wiem, że dobrze zrobiłam.

Fotka w zbliżeniu na różyczki...


Jako całość...


a tak wyglądał przed malowaniem...


Fotki wykonane przy świetle sztucznym :)