Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


piątek, 28 lutego 2014

Zmiana tematu,

techniki i w ogóle...
Kolejna rzeźba z tkanin, kolejny anioł osobisty.
Anioły osobiste powstają na zamówienie lub jak w tym przypadku po prostu się pojawiają w mojej głowie i muszę go wykonać, bo mnie męczą ... czyli jest potrzeba wykonania anioła dla... właśnie tego anioła - nie innego! I w danym momencie właśnie dla tej, a nie innej osoby!
Zdarza się, że osobę dla której robię anioła osobistego znam w niewielkim stopniu... wtedy mam problem. Owszem mogłabym takiego anioła zwyczajnie zostawić w domu, niechby sobie był... ale przecież to nie "mój" anioł! Staram się jednak, aby anioł trafił tam gdzie powinien...
Tym razem nie było takiego kłopotu... jedynie poczekał na wczorajszy dzień!

Przedstawiam Wam "Doręczyciela Ważnych Wiadomości"

Jak się pewnie domyślacie taki anioł ma co robić!
Właśnie przysiadł na momencik, odpocząć...


Ale tylko na chwilkę...


Poprawi nieco przekrzywioną aureolę... może odrobinę poprawi rozwiane włosy, rozchełstaną bluzeczkę... no bo czy aniołowi wypada biegać z takim dekoltem???


Widzicie, że dopiero co przysiadł, jeszcze nawet sukienka ciągle rozwiana...


Serducho też odłożył na moment... oby nie zapomniał zabrać, bo co to za anioł bez serca;)


Pozdrawiam anielsko :)))


środa, 26 lutego 2014

Coś ostatnio...

sporo się dzieje ...
Wczoraj spotkanie u Danusi, glina i rysunek ołówkiem ( nie bardo jest co pokazać, były to typowe szkice robocze ).
Dzisiaj cotygodniowe zajęcia z rysunku pastelami suchymi. Tutaj mam co pokazać, bo praca skończona. Kolejny raz podjęłam nowe wyzwanie. Znów kompletnie inna praca - zarówno pod względem tematu jak i sposobu rysowania.
Myślę jednak, że dałam radę :)

Zobaczcie " Kobietę w kapeluszu"


Nie wiem jak Wy oceniacie tę moją pracę... ale mnie się podoba :)

wtorek, 25 lutego 2014

Dzisiaj byłam...

u Danusi .
W końcu udało nam się znów spotkać. Nie wiem, co ona sobie o mnie teraz myśli ( nie wspominając o tym co myśli sobie jej mąż - bo chyba nie dostał obiadu )... bo zasiedziałam się okropnie...
Ale gadało nam się suuuper.
I wiecie co... widziałam jej lale... wrażenie niesamowite... bo wszystkie siedziały w jednym pokoju. Normalnie jakby goście przybyli na herbatę ...
Oczywiście jak zawsze... obiecanki cacanki... bo już po poprzedniej przegadanej wizycie obiecałyśmy sobie, że następnym razem będziemy gadały przy robocie... a gadałyśmy przy pączkach. ;)
Teraz też sobie obiecałyśmy... ;)
Widziałam też białe jajo... super to wygląda :)

Na koniec się pochwalę, zostałam posiadaczką słynnych słoików na grzybki... a dokładnie jednego - ale z zawartością!!!
Zresztą nie tylko słoik przeszedł w moje ręce... jeszcze śliczne pudełeczko, materiał na ciałka dla lalek i nici do maszyny.



A Zuzi przywiozłam wyczekaną lalę... zdjęcie ściągnęłam z bloga Danusi... bo lala już u Zuzi :), która na pewno mi jej nie odda :) Jest tylko jeden dylemat... powiedziałam Zuzi, że każda lala Danusi ma imię... a ta chyba nie ma, bo nie znalazłam. Danusiu powiedz jak ma ona na imię... muszę jutro powiedzieć właścicielce :)


Danusiu dziękuję za wszystko ... i następnym razem przy robocie ;)


poniedziałek, 24 lutego 2014

Turbo doładowanie ...

się włączyło... i wczorajszego wieczoru skończyłam :)
W zasadzie to już tej pracy nie było dużo... najgorsze miałam za sobą. Jedynie tło i szlif :)
Teraz spokojnie mogę czekać na środę ;) - już jestem ciekawa za co się zabiorę.


Tak wygląda mój obraz dzisiaj :) i tak już zostanie... pastel suchy, oczywiście :)


Coby kurce nie było smutno... dorobiłam kogucika ;)



Jest mniejszy od kurki, bo to dziecię kogucie ;)



Pozdrawiam serdecznie :)


niedziela, 23 lutego 2014

Praca nad obrazem

powoli się posuwa... faktycznie powoli... chyba żadnego nie rysowałam tak długo :)
Rysuję go w tzw wolnych chwilach... co nie sprzyja obrazowi, niestety. Widzę sporo niedociągnięć... mam nadzieję, że w fazie końcowej poprawki i tzw ostatnia kreska sprawią cud ;)

Powinnam go skończyć do środy... teoretycznie dwa dni mam ... ale w zasadzie jeden bo wtorek mam wypełniony po brzegi :) Ale od czego są wieczory ;)

Na tę chwilę mam tyle :)


Jak widać zaczęłam pracę nad całością :)

Jak już

pisałam... w tym roku będę prowadziła zajęcia na UTW dotyczące scrapbookingu - w szerokim pojęciu tego słowa ;)

Wykonałam dzisiaj drugą pracę, aby pokazać, że nie taki diabeł straszny :) ... a może też aby siebie przekonać o tym ;)
Tym razem jest to kartka... która powstała dzięki aniołom z naszego forum  - kolejny raz im dziękuję :) za ogrom materiałów do pracy ...

Chciałam, aby była radosna... aby zachęciła moje panie do tych zajęć. Bo jak na razie to większość chyba nieźle się boi ;)

No dosyć gadania ... zobaczcie i oceńcie czy można to zaliczyć do szeroko pojętych scrapków?

Na tej fotce widać, ze są warstwy... bo na słoneczku wykonana :)


A tu w cieniu...


Na koniec pokażę wiosnę i zajawkę tego co sobie schnie ;)


Pozdrawiam niedzielnie :)



sobota, 22 lutego 2014

Powoli,

widać wiosnę... zaczynają kwitnąc kwiaty, ptaki śpiewają od rana... słoneczko świeci...
Dlatego tym razem zajęcia z Zuzią nawiązywały do tematyki świątecznej. Pobawiłyśmy się masą solną :)
Wykonałyśmy kury ( jako wzór kury służyłam kurka jaką dostałam od Halinki z naszego forum) i zajączki ( te już są kompletnie tworem naszych głów :)

Zobaczcie jak nam fajnie wyszły...


Absolutnie nie widać, które są czyje? Zaplątała się też jedna gąska :)...


Zuzia swoje stadko zabrała od razu do domu... a ja postanowiłam, część swojego pomalować :)
Jedna kurka dostała troszkę czerwieni.
Gąska nabrała również kolorów.
A zajączek został pomalowany w szarości, potem poprzecierany... nich nikt nie myśli, że przeciągnęłam biedaka po chamsku po asfalcie... 

Pytanie do osób, które pracują z masą solną!!!
Czy ja je muszę lakierować? Wolałabym nie...  ale czy jeżeli tego nie zrobię to one mi się nie rozpadną?


Na koniec pokażę Wam jeszcze jedna kurkę. 
Bardzo lubię prace Pana Arka Szweda... 
są rewelacyjne!
Postanowiłam się nimi zainspirować i wykonać sobie ozdoby świąteczne na tegoroczne święta.
Kurka jest maleńka i oczywiście nie jest kopią prac Pana Arka... nie jest też ceramiczna.
Wykonałam ją z masy samoutwardzalnej... pomalowałam akrylami i lakierem.
Myślę, że powstanie jeszcze kilka różnej wielkości...




Pozdrawiam serdecznie ...


czwartek, 20 lutego 2014

Wczoraj

byłam na kolejnych zajęciach rysowania pastelami suchymi... teraz to w zasadzie już są dla mnie głównie mobilizacją do tego, aby zasiąść do sztalug.
Czasu miałam mniej, bo oczywiście przeglądałam tysiące plików... aby wybrać coś, co mi się spodoba :) W końcu wybrałam...
Zmodyfikowałam po swojemu... i teraz sobie to rysuję. Piszę teraz bo oczywiście nie skończyłam wczoraj :)

Tyle miałam po zajęciach...


Wróciłam wieczorem... odłożyłam, zabrałam sie za zupełnie inne prace... i jakoś koło 23 - ciej spojrzałam na rysunek. W głowie zaświtała mi myśl - usiądę na momencik ... i nie wiem jak zrobiło się po północy ;)

I jest tyle...


Pozdrawiam :)


środa, 19 lutego 2014

Jutro

zaczynam zajęcia ze studentami UTW... na razie będzie spotkanie organizacyjne.
Mam prowadzić z nimi scrapbooking - JA!!! Będą to pewnie zajęcia w szeeeerokim tego słowa dotyczące scrapbookingu... bo ja tego nie robię.
Myślę, że dam radę...
Będziemy po prostu razem coś tworzyć... tym bardziej, że na razie zaczynamy bez środków finansowych... czyli pierwsze zajęcia to będzie coś z niczego...
Aby grupie cokolwiek pokazać wykonałam takie cóś... czy to można zaliczyć do prac około scrapkowych? Nie mam pojęcia... ale myślę, że mogę to zanieść jako pracę pokazową :) Jak myślicie?

Zdjęcie znalezione w necie i wydrukowane, napisy też wydrukowane, poza tym podkład i ramki wycięte z tektury introligatorskiej, kawałek juty, dratwa, guziki i kwiatek z gniecionego papieru pakowego. Wszystko resztki znalezione w domu ( papier pakowy wyjęty z kosza ;) )...


Pozdrawiam 



Tym razem...

glina...
Efekt kolejnych zajęć z gliny... myślę, że na razie będzie przerwa. Nie przerwa zupełna... ale przestanę robić takie prace. Czyli małe rzeźby... będą jeszcze chyba dwie, bo tyle czeka jeszcze na wypał :)
Chciałabym wykonać coś większego... trochę się tego boję... ale kusi mnie :)
Wczoraj będąc z Zuzią w pracowni... przyniosłam swoje prace... są to małe rzeźby... a główki to kompletne maleństwa... stąd twarze to w zasadzie tylko zarysy :)

Oto one :) Kolory jak zawsze... bo takie mamy szkliwa :)

"Opiekunka płomienia... "




" Znudzony... "




"Skupiony... "




A na koniec na szybko machnęłam pierwszy w życiu kubek :)))
Po prostu zostało przysłowiowe pięć minut do końca zajęć... trzeba było wykorzystać ;)


Pozdrawiam gliniano ;)





poniedziałek, 17 lutego 2014

No to przedstawiam

Wam... pracę, która powstawała od jakiegoś czasu. Proces tego powstawania mogliście śledzić, bo kilka etapów pokazałam :)
Najpierw były same główki... z masy samoutwardzalnej, potem był kawałek mumii, no i maleńki przedsmak samej racy ;)
Jest to praca, w której jest kilka nowych dla mnie rzeczy... i dobrze... nareszcie zabrałam się za główki. Wyszły takie, że nie musiałam ich ukrywać pod kapeluszami, kapturami itd...
Po raz pierwszy mają też dłonie :) Myślę, że fajnie to wygląda :)
Zresztą popatrzcie sami :))) Rzeźba jest duża ma 95cm. Oczywiście kolory nie oddają rzeczywistości... jest to kolor gorzkiej czekolady...

"Wodzić na pokuszenie... "






To się nazywa " całuję rączki pięknej pani... ;)


Tutaj widać, że uwodzicielem jest diabeł ;) róg wystaje spod melonika...

Uwodzona to anioł... ciekawe czy się skusi...


Specjalnie na życzenie Ewy :)



Oczka spuszczone, ale ten uśmieszek ;)
Ciekawe jakich słów używa diabeł... ;)


Jak widać to szczudlarze :) czyli odgrywają tę scenę... ale jakże prawdziwą :)





niedziela, 16 lutego 2014

Już jest

wykonana... teraz sobie schnie.
Potem jeszcze szlify końcowe... Powiem Wam, że jestem z niej dumna :) Mnie się już podoba... a nie zawsze tak bywa :)
Jestem ogromnie ciekawa jak będzie po wyschnięciu... już nie mogę się doczekać, aby ja wykończyć :)

Pokaże maleńki fragment... reszta nie nadaje się do sesji... tutaj też widać, że ciągle jest mokra :) Po wyschnięciu, będzie jednolity kolor...

Pasują z J.Deppem w tle :)


Myślę, że pojutrze będzie sucha... i gotowa do wykańczania :)

Rozbudzam

ciekawość... :)
Rzeźba jeszcze na etapie początkowym... jak widać niedomalowana... mokra itd. Na razie etap mumii osiągnęliśmy.... ale zdradzę Wam, że chyba będzie fajna :)


Pozdrawiam niedzielnie :))))

sobota, 15 lutego 2014

Mam ...

kobiecą główkę ... no to pewnie zacznę tworzyć rzeźbę :)
Kiedy? Tego jeszcze nie wiem... jeżeli dziś nadal nie będę mogła spać - to pewnie jeszcze dziś zacznę :)
Pomysł mam... i mnie nie opuszcza :)
Takiej jeszcze nie robiłam :) Będzie to moja pierwsza taka praca :) Sama jestem ciekawa jak wyjdzie :)

Na razie pokażę kolejny element układanki :)




Spokojnie, nie będzie to opowiadanie o śpiącej królewnie ;)

piątek, 14 lutego 2014

Księżyc, pełnia...

i noc bez snu ( prawie )... niekiedy się przydaje :)
Tak było właśnie wczoraj... wiedziałam, że będą kłopoty ze snem ( bo tak już mam ;) ). Zaplanowałam sobie oglądanie filmu... ale niestety jestem cienka w obsługiwaniu różnych stronic... i oczywiście coś pochrzaniłam :)))
Po jakimś czasie różnych mniej lub bardziej skutecznych prób, odpuściłam. Już wiedziałam - z filmu nici :)
Usiadłam i zaczęłam się zastanawiać - co zrobić z tymi godzinami... Rysowanie i malowanie odpada... światło nie to! Poza tym za bardzo jestem zmęczona...
Od jakiegoś czasu planuję, że nauczę się wreszcie rzeźbić twarze. Kilka kiedyś popełniłam... po ukryciu wielu niedoróbek ( a to pod kapturem a to pod kapeluszem itd) nadały się doskonale do rzeźb.
Ta w końcu jest pierwszą, która ( ma oczywiście mankamenty ) myślę, że nada się bez zbytniego ukrywania zastosować do rzeźby.
Mam nawet pomysł, który narodził się w nocy ( już w części leżącej ) ... ale aby go zrealizować, muszę dorobić główkę kobiecą... a tej boję się bardziej... Bo chciałabym, aby też nadała się bez ukrywania i aby była równie charakterystyczna jak ta męska. Aby mi do tej pasowała :)
Lepiłam już z gliny... ale te twarze nie wyrażały w zasadzie emocji. Były podobne do siebie... lepione tylko po to, aby rzeźba była z twarzą... a i tak to co chciałam powiedzieć wyrażałam całą resztą :)
Zresztą przyznam się, że ja wolę wykonywać rzeźby bez twarzy... niekiedy twarze mi przeszkadzają. Dzieje się tak dlatego, że niekiedy emocje jakie mi towarzyszą przy lepieniu twarzy są kompletnie inne niż towarzyszące potem przy tworzeniu całości :)


Oto efekt księżycowej nocy :) mogłabym ją wygładzić, ale chyba tego nie zrobię :)




Pozdrawiam :)))