Terminy warsztatów Paverpol

Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


sobota, 16 marca 2013

Studentki

UTW, z którymi mam zajęcia postanowiły się nauczyć wikliny papierowej... czyli co zrobiły? Zleciły mi, abym je nauczyła czegoś, czego sama nie umiem...
Do wikliny miałam dwa podejścia ... pierwsze było kilka lat temu z Anią , gdy rzeczona była u mnie... zdaje się z tego co pamiętam, żadna z nas nie dała rady uwić czegoś podobnego do koszyka ;)
Drugie było w samotności... ale poległam już na zwijaniu rurek ;)
Kilka razy ktoś mi pokazywał co i jak... ale oporna byłam na wiedzę ;)
Wczoraj w nocy postanowiłam sprawdzić, czy da się zwijać rurki wiertarką... Mam taką szybkoobrotową, kupioną dwa lata temu do jaj wiercenia ( kolejna technika, którą opanowałam w stopniu podstawowym, ale nie mam do niej cierpliwości ) popełniłam kilka takich jaj.
No to skoro na forum podano, że można zwijać rurki za pomocą wiertarki...  to oczywiście sprawdziłam.
Można!
Mi wychodzą tylko krótkie - pewnie dlatego, ze mam taką wiertarkę, jaką mam...
Następnie zapoznałam się z kursem Ani ( polecam ten blog, każdemu kto się chce nauczyć pleść... ) i zabrałam się do pracy.
Powiem, że z pewnym lękiem się zabrałam, bo pomyślałam sobie - po tylu podejściach nieudanych -to pewnie będzie kolejna klapa.
Ale obiecałam, że spróbuję, więc cóż było robić :)

Tym oto sposobem powstał koszyczek, w zasadzie pierwszy mój... nawet ma pałąk - tu już moja radosna twórczość ;) nie trzymałam się instrukcji Ani...




Swego czasu robiłam też takie zwierzaczki szydełkowe, pokażę Wam jednego jego mina pasuje do tego koszyka. 

Osiołek powstał dla Ady, która kiedyś miała nick Osiołek.
Z tego co pamiętam powstał też miś i konik ale mam tylko tę fotkę :)
Tak sobie siedziałam i plotłam trzy po trzy... i stwierdziłam, że chyba łatwiej byłoby policzyć techniki, których nie próbowałam ;)








20 komentarzy:

  1. Co racja, to racja, ależ ty jesteś zdolna;) Aż zatyka z wrażenia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez przesady to jest tylko prototyp. krzywy nieco :)

      Usuń
  2. Gdzie diabeł nie może, tam Beatę pośle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz - chyba studentki podsłuchały i ślą

      Usuń
  3. Ja jeszcze nie próbowałam, ale chcę kiedyś plecenia spróbować - napatrzyłam się na cuda robione w szkole mojego syna przez panie ze świetlicy oraz dzieci... Cudeńka! :)

    Twój pierwszy udany, choć nie pierwszy koszyczek zachęca do dalszego próbowania :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to masz gdzie podpatrzeć co nieco

      Usuń
  4. Beatko, po Twoich filcowanych kapciach, po lalce, którą uszyłaś, po filcakach różnej maści i po wielu, wielu pierwszych razach, taki koszyczek to dla Ciebie pikuś. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem, że nie do końca... sama wiesz, że pewne techniki leżą człekowi inne nie bardzo ... co z wikliną?

      Usuń
  5. No i brawo, i tak trzymać - koszyk pierwsza klasa, a Osioł tak ma na stałe, więc nie ściemniaj, że to na widok Twej pracy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie ta wiklina wygląda,
    chyba wato to robić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto bo kompletna ekologia... ale trza to polubić - szczególnie to kręcenie

      Usuń
  7. Beatko!!!
    U mnie całe pudło nakręconych rurek. Tradycyjnie kiedyś się napaliłam na twory z papierowej wikliny, ale szybko dałam spokój. Myślałam,że paluszki mi poodpadają jak zaczęłam pleść. Mocno miałam wtedy nadwyrężone dłonie i być może dlatego , lub rurki ukręciłam zbyt sztywne do dzisiaj nie wiem ale rurki są. Podziwiam twoje samozaparcie koszyk extra.
    Osiołek superowy , a minę ma taką jak i nam się zdarza (czasami):)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Qrcze... tego jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś nakręcił rurek i je miał...dla mnie najgorsze to te rurki...

      Usuń
  8. No i już tylko czekałam po naszej ostatniej rozmowie aż z czymś tu wystrzelisz :)
    Bardzo dobrze, ucz się :)
    A rurki nakręcone tez posiadam, o! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A nie mówiłam że BZB :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mówiłaś ... ale to na razie tylko raczkowanie... i nie jestem pewna czy poza to wyjdę ;)

      Usuń
  10. oj pamiętam - jak we wieczór przed moim wyjazdem kręciłyśmy rurki - które całkiem całkiem nam wychodziły. Za to koszyczki już nie chciały wyjść. Mój krzywulec stoi na półce i przypomina o miłym wieczorze spędzonym w Bohaczykowie (jednym z wielu). Aż się dziwię, że jeszcze stoi bo dziury są w nim takie, że mysz przeleci :) Hm to co - mówisz, że trza się zaprzeć i jednak wyjdzie? Bo ja od tamtej pory nic w tym kierunku nie robiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja do teraz w zasadzie też nie... i gdyby nie studentki to pewnie bym nie chwyciła i teraz :)

      Usuń

Witam serdecznie. Cieszę się, że jesteś. Dziękuję za każde słowo tutaj pozostawione :)